niedziela, 25 grudnia 2016

Spóźnione życzenia

Moi kochani, wybaczcie, że tak późno. Jednak mimo wszystko życzę wam zdrowia, szczęścia, radości, spełnienia marzeń i pomyślności w Nowy Roku ;*

Zapraszam was też jeszcze raz do mojego blogu z Toksyną. I jeszcze raz zapytam się, czy chcecie żebym założyła bloga o sobie?

czwartek, 8 grudnia 2016

Nowinki :)

Od dziś mój blog z Toxic ożył :)
Wstawiłyśmy prolog i zaczynamy współpracę ^^
Mam nadzieję, że zajrzycie zobaczyć :*
A ten blog ruszy do życia wraz z Nowym Rokiem :)
Zachęcam was jeszcze raz do czytania :)

Hej kociaki

Hej, Hej kociaki ;*
Ogłaszam, że wracam od stycznia do pisania ;)
A po resztę wyrażeń zapraszam na facebooka ;*

niedziela, 10 lipca 2016

Zagubiona IV

Rozdział IV

"Pakt z diabłem przypieczętowany krwią..."

Cassandra

Gdy Ethan miał już włączyć film przypomniało mi się, że jestem w ubraniach Rozy. Szybko przeprosiłam kuzyna i pobiegłam do swojego pokoju. Szybko przebrałam się w białe, krótkie, koronkowe spodenki, crop top i szare zakolanówki. Włosy rozczesałam i zmyłam makijaż. Uśmiechnięta zeszłam na dół.
-Już jestem, sorki -oznajmiłam, wskakując na kanapę.
-No spoko, spoko. A właściwie to kogo to były ubrania? Bo chyba nie twoje, nie? -zapytał kuzyn, włączając film.
-Taaa...Strasznie padało rano i byłam mega przemoczona. Rozalia dała mi swoje jakieś ubrania, które miała w szafce.
-No tak...To było w jej stylu. Wszystko na wierzchu.
-Nie podobają ci się takie dziewczyny? -droczyłam się.
-Jakoś niezbyt.
Ethan wsadził sobie garść popcornu do buzi, To był ewidentny koniec rozmowy. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i zaczęłam wkręcać w film. Po dwóch godzinach dobrego seansu jak zwykle siedzieliśmy przez chwilę ciszy. Film pomimo, że oglądany przez nas tyle razy zawsze nas wkręcał. Nie umieliśmy się oderwać od telewizora.
W końcu jednak odezwaliśmy się do siebie. Oczywiście zaraz skończyło się to śmiechem, jak większość rzeczy jakie robiliśmy.
-To co dalej? -zapytał Ethan i spojrzał na zegarek.- Jest dziesiąta...
-Jutro szkoła -jęknęłam.
-To może...Małe wagary?
-A z wielką chęcią.
-Wiem, że tobie to na rękę -zaśmiał się.
Przytuliłam mocno kuzyna, a ten się zaśmiał i usadził na swoich kolanach.
-W takim razie co chcesz robić maleńka?
Udałam, że się zastanawiam. Od zawsze wyglądało to u mnie śmiesznie (i tak miało wyglądać), dlatego i tym razem Ethan uśmiechał się szeroko pokazując swoje śliczne ząbki. Chwila...Czy ja powiedziałam, że ma śliczne ząbki? Oj trudno.
-Zróbmy magiczne lody! -wykrzyknęłam.
Brunet zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
-W takim razie zapraszam księżniczkę do krainy jednorożców! -wykrzyknął chłopak i wziął mnie na ręce.
Nie powiem zaskoczył mnie, ale było to urocze. Prze krótką drogę do kuchni Ethan nucił pod nosem, a ja zwijałam się ze śmiechu. W końcu kuzyn posadził mnie na blacie kuchennym i stanął pomiędzy moimi nogami.
-A więc królowo krainy jednorożców jak zrobić magiczne lody? Jestem na każdy rozkaz waszej wysokości -powiedział z łobuzerskim uśmiechem i skłonił się.
Powstrzymałam się od śmiechu i wzięłam drewnianą łyżkę do zupy. Zamachałam nią, a następnie dotknęłam nią ramienia Ethan`a.
-Ser jednorożcu wyjmij lody z lodówki, a resztą zajmie się królowa. Jednak najpierw musi otrzymać zapłatę -powiedziałam, dalej tłumiąc śmiech.
-Tak jest wasza wysokość!
Brunet wstał z ziemi i ściągnął mnie z blatu kuchennego, a następnie ucałował w czoło. Później wyciągnął lody, które ja ozdobiłam bitą śmietaną, posypką, czekoladą, owocami i ciastkami.
-A dupa rośnie -powiedziałam, gdy siedzieliśmy po turecku na blacie kuchennym.
-Nic nam się nie stanie. Jak zjemy to przejdziemy się na spacer -odparł Ethan.
-Jest prawie jedenasta, a ty chcesz iść na spacer? -zaśmiałam się.
-Oczywiście! Dzisiaj pełnia muszę wyć do księżyca.
-Pomińmy fakt, że nie ma pełni , a księżyc wygląda teraz jak rogalik.
-Ciii...Niszczysz mi marzenia.
No tak, nie jesteśmy normalną rodziną, ale to już chyba było widać na początku.

...

Po zjedzeniu lodów poszłam do pokoju się przebrać. Przyznam, że lody jedliśmy dość długo ze względu na ciągłe napady śmiechu. Tak, więc gdy w końcu doczłapałam się do swojego pokoju i zamknęłam w nim, od razu podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej czarne rurki z przetarciami na kolanach, czarną bokserkę i szarą bluzę. Na nogach zasznurowałam trampki i zbiegłam niczym sarna po schodach. Rozejrzałam się za Ethan`em. Jednak nie zauważyłam go, dlatego wbiegłam na górę. Stanęłam przed jego drzwiami i gdy już chciałam wchodzić, chłopak otworzył drzwi. Oczywiście wpadłam na niego, co skutkowało uderzeniem w jego klatę. 
-Nic ci nie jest?- zapytał chłopak, odsuwając mnie od siebie.- Przepraszam.
-Jest okej, nie masz za co przepraszać.
Uśmiechnęłam się promiennie, na co kuzyn odpowiedział mi tym samym.
-W takim razie zapraszam księżniczkę krainy różoffych jednorożców na spacer -powiedział Ethan i skłonił się teatralnie.
Brunet otworzył mi drzwi, a ja dygnęłam i wyszłam przed dom,
-Nie wiem co nam odpierdala po tym jednym piwie -zaśmiał się ser jednorożec.
-Też nie wiem. zachowujemy się jak dzieci -powiedziałam.- Ale powiem ci, że raz na jakiś czas przyda się taka odmiana. Nie chcę czuć się dorosła. Wolę powrócić do czasów, gdy byłam dzieckiem. Wtedy wszystko było takie proste... Nie skomplikowane. A teraz? Jest tyle obowiązków, zadań, problemów...
-Masz rację. Ten czas tak szybko leci. Zaraz koniec szkoły, studia, praca, a później śmierć.
-Nie chcę tego. Nie chcę też żyć wiecznie, bo to byłoby nudne, ale... Ethan...ja...Ja boję się śmierci. Boję się tego kiedy nadejdzie. Najgorsza jest ta pierdolona niewiedza. Nie wiesz czy umrzesz ze starości, czy ktoś cię postrzeli czy będziesz miał jakiś wypadek.
-Maleńka nie płacz -powiedział kuzyn obejmując mnie.
Zdziwiona dotknęłam swojej twarzy. Rzeczywiście miałam mokre policzki. Szybko starłam łzy.
-Zawsze, gdy o tym myślę zaczynam płakać... To jest takie mega przykre.
-Spokojnie maleńka. Zadbam aby twoje życie było zajebiste.
-Kocham cię Ethan -wyszeptałam i przytuliłam się do bruneta.

~~~~~~~~~~~~
Dzisiaj trochę inaczej, Zero Kasa duuuużo Ethan`a xD
Rozdział niesprawdzany, mam nadzieję, że się podoba :*

wtorek, 5 lipca 2016

Pamiętnik Cassie I

No to hm...Od czego zacząć...Nigdy nie pisałam pamiętnika...Ah...Zachciało się siedemnastolatce pisać pamiętnik xD
No dobra...To może zacznę od wyglądu...Mam czarne włosy, jestem niska. Cztery kolczyki w prawym uchu i trzy w lewym...
Cóż...Moi rodzice...Zginęli w wypadku samochodowym. Stało się to niedawno. Em...Nie chciałam za bardzo o tym z kimś rozmawiać...Dlatego ciocia zaproponowała mi żebym pisała pamiętnik...To może zacznę od początku?
Było zwyczajne weekendowe popołudnie,które spędzałam u cioci Melissy razem z kuzynami Ian'em i Ethan'em. Czekałam aż rodzice przyjadą i dołączą się do nas. W pewnym momencie cały mój świat runął w gruzach. Zadzwonił telefon domowy cioci. Kobieta poszła odebrać, a ja dalej śmiałam się z kuzynami. I nagle do salonu wbiegła zapłakana ciocia. Całą trójką podbiegliśmy do kobiety. 
-Mamo, co się stało? -zapytał Ethan. -Oni...Twoi rodzice Cassie, mieli wypadek. Zmarli na miejscu -powiedziała ciocia przez łzy. 
Spojrzałam na nią niedowierzając. Byłam zszokowana. Momentalnie upadłam na kolana i zaczęłam szlochać. Poczułam na sobie silne ramiona Ethan"a, który tulił mnie do siebie. 
-Wypłacz się maleńka, wypłacz- szeptał mi do ucha. 
W ciągu ostatnich kilku tygodni Ethan strasznie mi pomógł. Dzięki niemu nie siedziałam płacząc. Na pogrzebie cały czas tulił mnie do siebie. Brunet zawsze się mną opiekował. Kochałam go za to. Był zawsze jak mój brat. Mogłam mu o wszystkim powiedzieć, a on zawsze znalazł jakieś rozwiązanie. Umiał wywołać szczery uśmiech na mojej twarzy i zawsze wiedział kiedy kłamałam albo byłam smutna.
No, a teraz? Teraz mieszkam z nimi i jest już lepiej. Staram się o tym zapomnieć i żyć normalnie. 
W słodkim amorisie poznałam kilka osób...Na przykład Kastiela...Jest wysoki, ma czerwone włosy. Hm...Taki szkolny bad boy xD Jest w nim coś takiego...Nie umiem tego opisać. Coś mnie do niego ciągnie. Niewiadoma mi siła. To tak jakby ktoś pchał nas ku sobie. Z jednej strony mi się to podoba, a z drugiej niezbyt. Nie kocham go, to wiem na pewno. Ale co to dokładnie jest? No kurwa nie wiem. I to mnie właśnie przytłacza. To, że nie wiem co dokładnie czuje do chłopaka. Irytuje mnie to! Wręcz rozpierdala od środka...
Dzisiaj...Dzisiaj prawie się pocałowaliśmy. Jednak przerwał mój telefon, dzwoniła ciocia Melissa. Sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. 
Ah...! Czemu to życie jest takie pojebane?! Czemu wszystko nie jest proste i łatwe? Masakra... Dobra na dziś chyba dość tego wyżalania się. 
Do następnego wpisu? Em...chyba tak xD

~~~~~
I kolejny pamiętnik się ukazał ;)
Błagam was komentujcie, rozsylajcie linki. Przerażają mnie statystyki :C wcześniej posty nie miały poniżej top wyświetleń teraz ledwo 30 dobijaja :ccc

piątek, 1 lipca 2016

Pamiętnik Ethan'a I

No tak...Osiemnastoletni chłopak pisze pamiętnik na blogu. Chyba mnie pojebało...O chuj...No dobra kwestię mojego popierdolenia pominę. 
W takim razie może trochę wam się przedstawię...Jestem wysokim brunetem. Mam osiemnaście lat, jak już mówiłem. Gram w zespole i mam brata. 
Hm...Od niedawna wprowadziła się do nas moja kuzynka. Jej rodzice zginęli w wypadku, ale to pominę. Znam się z nią od najmłodszych lat. Moja mama była siostrą wujka. Często się widywaliśmy i jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Jest dla mnie jak siostra. Ale cóż...
Odkąd skończyłem szesnaście lat moja kuzynka...Strasznie mi się podoba...Tak wiem...Jestem pojebany i w ogóle. Mówcie sobie kurwa co chcecie...Ale ja naprawdę się w niej zakochałem. 
Odkąd to sobie uświadomiłem starałem się i niej zapomnieć. Spotykałem się z różnymi dziewczynami, jednak żadna nie była podobna do niej. No właśnie w tym tkwi sedno. Ciągle porównuję wszystkie dziewczyny do niej. W sumie to od tego zaczęło się moje zakochanie. Uświadomiłem to sobie na jednej randce. Momentalnie zacząłem się nudzić i porównywać dziewczynę do niej, a później zdałem sobie sprawę, że jestem zakochany.
Chujowo...
Chciałbym być przy niej zawsze. Być z nią, móc ją całować, przytulać, pomagać...W sumie teraz też ją przytulam, pomagam, ale to nie to samo...Mam już dość ciągłego bycia pomocnym kuzynem. Mam dość jej łez wywołanych przez tych frajerów. Gdy widzę jak ona płacze...To tak jakby ktoś rozdzierał mi serce...
Teraz jest dużo gorzej. Gdy widzę ją w domu...Mam ochotę powiedzieć jej co czuję...Ale nie mogę...To jest przytłaczające...
Hm...No dobra chyba wystarczająco się rozpisałem xD W takim razie do następnej notki ;)

~~~~~
Napisałam pierwszą część pamiętnika Ethan'a. Następnym razem pokaże się pamiętnik Cas. Mam nadzieję, że będzie się to wam podobało ;)

wtorek, 28 czerwca 2016

Zagubiona III

Rozdział III


"Niezidentyfikowane przyciąganie..."

Cassandra 

Przez całe popołudnie oglądałam film z Kastielem i rozmawiałam. Później pojechaliśmy do mnie. Ciocia jeszcze nie wróciła. A Ethan`a i Ian`a nie było. Od razu przeszłam z chłopakiem do kuchni i zaczęłam robić obiad.
-Kura domowa -mruknął buntownik.
-Bardzo śmieszne.
Odwróciłam się i udawałam obrażoną. 
-Oj maleńka...Już się tak nie obrażaj...
Poczułam jego ciepłe ręce na moich biodrach. Sama nie wiem czemu, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, chciałam żeby tak zostało. 
-Dalej się obrażasz? -wyszeptał mi do ucha.
Mruknęłam w odpowiedzi i przymknęłam oczy. Po chwili jego oddech drażnił moją skórę na szyi.
-Nie złość się skarbie...
Rozpływałam się w jego ramionach. Było w nim coś, co mnie do niego przyciągało. Nie wiem czemu tak się działo, ale tka po prostu było. Ten czerwonowłosy chłopak pociągał mnie. Tak cholernie mnie pociągał...
Matko, Cas ogarnij się!
-No...Niech ci będzie -odpowiedziałam w końcu cicho.
Kastiel zaśmiał się, ucałował moją szyję i już po chwili na moich biodrach nie było jego ciepłych dłoni. Była pustka i zimno.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Szybko złapałam urządzenie i odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
-Tak słucham? -zapytałam.
-Coś ty taka poważna, mała? 
-Nie spojrzałam na wyświetlacz. Kiedy będziesz?
-No właśnie wracam. Ian i mama są?
-Nie, jeszcze ich nie ma.
-Hm...No dobra... Kupić coś po drodze?
-Hm...Czekaj...
Szybko podeszłam do lodówki i otworzyłam ją.
-Możesz kupić colę albo jakiś sok i to by było na tyle. Jutro musimy jechać na większe zakupy. 
-No okej. To będę za jakąś godzinkę.
-Godzinę?! Gdzie ty byłeś?!
-Wytłumaczę ci jak wrócę. Do zobaczenia.
-No papa.
Wróciłam do podsmażania mięsa i kuskusu na patelni. Następnie wkroiłam trochę warzyw i co chwila mieszałam.
-Urodzona z ciebie kucharka -skomentował Kastiel.
-W domu...Często zostawałam sama... Musiałam sobie gotować. 
Spuściłam głowę i wspomniałam sobie chwile, gdy rodzice wracali zmęczeni po pracy. Nie mieli dla mnie za dużo czasu, ale mimo to kochałam ich. Weekendy zawsze spędzaliśmy razem, wakacje też. Zawsze starali się wziąć urlop w tym samym czasie. Było to miłe z ich strony.
-Ej! Ziemia do ufoluda Cassie z planety kur domowych! 
Spiorunowała  Kastiela mrożących krew spojrzeniem.
-Chcesz oberwać patelnią? -zapytałam ironicznie.
-A później przywiążesz mnie do krzesła jak w zaplątanych? I uciekniemy z wieży, a później weźmiemy ślub?
-W twoich snach.
-Raczej w twoich złotko. I uważaj bo kurczaka zjarasz.
Wystraszona spojrzałam na patelnię i szybko pomieszałam jej zawartość. Następnie obdarzyłam Kasa złym spojrzeniem, a on tylko posłał mi buziaka w powietrzu. Przewróciłam oczami i wyłączyłam gaz.
-Masz żryj bestio -powiedziałam, stawiając talerz przed chłopakiem.
-Skoro ja bestia to będziesz moją piękną?
-Kiedyś na pewno...
-To obietnica.
-W twoich snach -dokończyłam.
Dostałam kuksańca w bok i zaśmiałam się, a następnie wystawiłam język. Kas wystawił swój i oblizał się lubieżnie. Zaśmiałam się i poruszyłam moim językiem. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wstał. Obserwowałam każdy jego ruch, przypuszczałam co miało się zaraz stać. A najgorsze było to, że wcale nie byłam temu przeciwna. Buntownik stanął przede mną i...

Ethan

Wracałem właśnie z małego domku niedaleko Wrocławia. Była to po części moja niespodzianka dla Cassie. Mama kilka dni wcześniej powiedziała mi, że rodzice Cas zostawili dla niej mały domek. Postanowiłem tam pojechać i zobaczyć w jakim jest stanie. Okazało się, że nie jest to rudera, jak to sobie wyobrażałem. Tylko piękny i okazały domek. Postanowiłem zabrać tam kuzynkę na weekend. Śmieszne, nie? Zabierać ją do jej własnego domu.
Wybrałem numer brata i włączyłem głośnik.
-No hej, co chcesz brachu? -zapytał, odbierając po pierwszym sygnale.
-No siema. Słuchaj...Byłem w tym domu. 
-I co? Rudera?
-A tu cię zaskoczę. Okazało się, że jest wykurwiście urządzony. Ciocia i wujek mieli gest. No, ale cóż...Nie dziwię im się. W końcu mieli tylko jedno dziecko. Kiedy wracasz?
-No wiesz...Umówiłem się z Kasem na browara, więc na pewno późno. 
-No okej, a mama?
-Dzwoniłem do niej. Powiedziała, że muszą zrobić jakiś większy projekt i szef kazał im siedzieć. Mówiła, że na pewno wróci rano czy coś.
-No okej. To siema.
-No hejka.
Rozłączyłem się i uśmiechnąłem się pod nosem. 
To w sumie kupię piwo, popcorn i z Cas mamy cały dom dla siebie...

Cassandra

Kastiel stanął naprzeciw mnie i nagle zadzwonił mój telefon. Zmieszana szybko chwyciłam urządzenie i odebrałam. Była to ciocia.
-Tak ciociu? -zapytałam.
Kątem oka spojrzałam na chłopaka. Był lekko zdenerwowany i usiadł z powrotem na swoje miejsce.
-Coś się stało? Masz taki słaby głos...
-Em...Nie, jestem po prostu zmęczona.
-No dobra powiedzmy, że ci wierzę. Dzwonię, bo szef kazał mi dłużej zostać w pracy. Dzwoniłam już do chłopaków. Przepraszam złotko, że tak wyszło.
-Spokojnie ciociu, damy sobie radę.
-Dobrze. Kocham cię buziaki.
-Ja ciebie też, papa.
Rozłączyłam się i spojrzałam przepraszającym spojrzeniem na Kasa. Gdy już chciałam coś powiedzieć zadzwonił jego telefon.
-No hej stary...U ciebie...Nie, zawinę po portfel...Tak u mnie...No, narazie.
Chłopak szybko dojadł resztę, tak jakby go gonili.
-Muszę lecieć. Zapomniałem, że umówiłem się z Ian`em na piwo. Cześć kocie.
-Cześć...
Kas popatrzył na mnie i pokręcił głową.
-Oj maleńka...
Wstał i ucałował mnie w czoło, a następnie w usta i wyszedł. Zaśmiałam się i dojadłam kolację. Gdy wstawiałam naczynia do zmywarki do domu ktoś wszedł.
-Wohoo! Cała chata nasza, skarbie! 
Zaśmiałam się słysząc krzyk Ethan`a.
-No tak...Ian na piwie, a ciocia w pracy -powiedziałam, krzyżując ręce na klatce piersiowej i patrząc na chłopaka z politowaniem.
-Skąd wiesz? -zapytał zdezorientowany.
-Ciocia dzwoniła i mi mówiła, a Kas był tu i dosłownie kwadrans temu wybiegł stąd na jednej nodze, bo o browarze przypomniał mu Ian.
Brunet uśmiechnął się i postawił na blacie kuchennym siatkę. Wyjął z niej colę, sok, czteropak piwa smakowego i paczkę popcornu.
-Smakowe? Myślisz, że jestem cieniarą? -drażniłam się z nim.
-No coś ty. Po prostu wiem, że bzowe wręcz kochasz, a ja też je lubię.
-Oj drażnię się z tobą głuptasie. To co? Film?
-Oczywiście.
-Sala samobójców?
-Zawsze.
Zaśmiałam się i od razu zaczęłam szykował przekąski, a mój kuzynek film.

~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział...
Napisany w niecałą godzinę na spontanie xD Weny nie miałam dużej, ale cóż...
Wpadłam na świetny pomysł. Może od czasu do czasu będę dodawać taki pamiętnik Ethan`a i Cas? Na pewno dużo wniosą do opowiadania :) Czekam na waszą opinię :)
Do następnego <3
Ps: Jeśli są błędy to przepraszam, ale no...Pisanie na spontana xD I dodawanie na spontana :P Nie chciało mi się sprawdzać xD

wtorek, 21 czerwca 2016

Zagubiona II

Rozdział II

"Gorzej niż wykurwista chujnia... "

Cassie

Dzień zaczął się dla mnie koszmarnie. Najpierw zaspałam, bo oczywiście po chuja podłączyć komórkę na wieczór do ładowarki? No i po chuja mnie obudzić? Kochany Ian wyszedł sobie po cichu. A Ethan w ogóle nie szedł do szkoły, bo miał coś załatwić z autem, więc obudził mnie, ale nie mógł zawieźć. Dlatego biegłam, a w połowie drogi zaczęło lać jak scebra. Zanim dobiegłam, kończyła się druga lekcja, a ja byłam cholernie mokra.
Wkurwiona weszłam do szkoły. Od razu poszłam do mojej szafki. Otworzywszy ją i zobaczywszy się w lustrze, mój wkurw się powiększył. Włosy wypadły mi z kitki, więc wyglądałam jak strach na wróble. Do tego woda spływała ze mnie ciurkiem. Dałam upust mojej złości i z całej siły uderzyłam ręka w szafkę. Poczułam przeszywający ból, a po chwili z mojej dłoni spływała nie tylko woda, ale i krew. Resztkami sił osunęłam się po szafkach.
Usłyszałam stukot obcasów. Nie przejęta zamknęłam oczy.
-O matko! Cassie?! -usłyszałam zaniepokojony głos.
Podniosłam głowę. Nade mną stała Rozalia. Oczywiście miała swoje dwudziesto centymetrowe szpilki.
-O...Hej Roza.
-Tak,tak. Zamykaj szafkę. Idziemy do mojej i do kibla.
Spojrzałam zdziwiona na dziewczynę.
-Wstawaj! Chyba nie chcesz żeby wszyscy widzieli Cię w takim stanie? !
Bez zbędnych pytań wykonałam jej polecenie. Ethan mówił, że jest bardzo stanowcza i lepiej robić to co mówić. Inaczej wyląduje się w jej szpilkach.
Białowłosa okazała się bardzo pomocna. Dała mi ubrania na przebranie, ręcznik do wytarcia i poszła ze mną do łazienki. Równo z dzwonkiem wyszłam w ubraniach dziewczyny. Nie ukrywam, że nie podobały mi się. Stanowczo za dużo odkrywały. Na pewno zastanawiacie się co mi dała. Hm...otóż były to krótkie, czarne spodenki (ledwo zasłaniały tyłek), trampki i czerwony,poszarpany top. Poprawiłam plecak i z burakiem na ryju wyszłam z łazienki.
-Kurwa- przeklęłam pod nosem, gdy poczułam setki par oczu na sobie. -Roza to za dużo odkrywa.
-Przesadzasz.
-Roza!
-Oj nie mam nic innego.
Westchnęłam ciężko.
Poczułam na mojej talii ciepłe ręce. Od razu odwróciłam się do tyłu. Jak się okazało był do Kastiel.
-Czy ty mnie kusisz? -wyszeptał mi do ucha.
-Nawet nie próbuj mnie wkurwiać. Szłam w tej ulewie!
Wskazałam na widok za oknem.
-A teraz muszę chodzić w tym- dodałam, wręcz warcząc.
Chłopak uśmiechnął się łobuzersko po czym zdjął z siebie czarną bluzę. Założył mi ją przez głowę. Patrzyłam na niego zdziwiona. Kas pocałował mnie w czoło.
-Nie pozwolę żebyś czuła się nie komfortowo. Po szkole przyjadę po Ciebie- szepnął mi do ucha i odszedł.
Stałam lekko zdziwiona, lecz po chwili otrząsnęłam się i założyłam plecak. Rozalia patrzyła na mnie zdziwiona.
-To gdzie mamy następną lekcję? -zapytałam.
-Chemia -odparła wychodząc z zamyślenia.
Razem ruszyłyśmy w stronę sali chemicznej.
Dziwnie patrzyła...Ale to na pewno dlatego, że znam się z nim jeden dzień, a on się do mnie tuli.

Kastiel

Zadowolony z mojego podboju wróciłem do domu. Oczywiście trochę zmokłem w drodze ze szkoły do auta i z auta do domu, ale było warto. Czułem, że powoli uwodziłem Cassie.
Daje jej maks dwa tygodnie i sama wskoczy mi do łóżka
Uśmiechnąłem się łobuzersko i poszedłem ogarnąć.

Cassie

Od razu po lekcjach zabrałam swoje nadal mokre ubrania z szafki i wyszłam przed szkołę. Przed bramą czekał na mnie Kastiel. Scena była niczym z filmu dla nastolatek. Ja, zmarznięta, w jego za dużej bluzie. On, badboy oparty o swoje czarne BMW ze spuszczoną głową. Na tę myśl zaśmiałam się lekko i ruszyłam biegiem do niego. On otworzył mi drzwi.
-Aż tak się cieszysz z naszego spotkania? -zapytał, gdy wsiedliśmy do auta.
-Naturalnie.
-Miło...
-To był sarkazm.
Zaczęłam się śmiać, a chłopak dźgnął mnie w bok.
-Niegrzeczna dziewczynka -wyszeptał.
-Lubisz takie.
-Nie zaprzeczę.
Czerwonowłosy uśmiechnął się pod nosem i ruszył.
-To może dziś dzień spędzimy u mnie? -zaproponował chłopak.- Czy może wolisz się przebrać i iść do kina?
-Wolę siedzieć u ciebie. Mam dość tego deszczu.
-Jak sobie księżniczka życzy.
Zaśmiałam się i sprzedałam mu solidną sójkę w bok.


~~~~~~~~~~~
Hej kociaki ^^
Oto kolejny rozdział Zagubionej ;) Wiem, że jest on dość krótki, jednak nie mogę na to poradzić ;/ Mam nadzieję, że się podoba ;*

wtorek, 14 czerwca 2016

Pierdzyrialiowe (xD) ogłoszenie parafialne

Hej, hej kochani :* 
Żyję xD (Póki co xD)
Tak, znowu pisze wam kolejną notkę, ale cóż...
Pragnę was poinformować, że się wyprowadziłam 
Teraz jest już w miarę wszystko ogarnięte...
Więc mogę coś tam wyskrobać! xD
Zacznę pisać zagubioną, gdyż wygrała ona większością głosów...
Jedyne co mnie smuci to, to, że jest was tak mało :/
Pamiętam jak w jakiś ankietach brało udział po 30 osób, 
A teraz ledwo 10...
Przykre, że większość mnie zostawiła...
ale cóż, wy jesteście :)\
Tak, więc zmieniłam wygląd bloga
I od tego wszystko się zacznie :)
 Do zobaczenia w następnej notce :*


wtorek, 26 kwietnia 2016

Ogłoszenie parafialne xD

Hej, hej...
Jak widzicie wstawiłam nowe opowiadanie. 
Znowu wzięła mnie wena na coś innego xD
Więc postanowiłam abyście zadecydowali jakie opowiadanie chcecie.
Zaraz umieszczę ankietę na blogu i do 1 maja (niedziela) macie czas na wybranie. 
Zapraszam do czytania :*