Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cień prawdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cień prawdy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

Cień prawdy I



Rozdział I

Elena

            Budzik zadzwonił o szóstej, a ja wyłączyłam go i usiadłam na nowym łóżku. Rozejrzałam się po pokoju. Oczywiście nie byłam w swoim małym, szarym pokoiku. Co prawda ten pokój też był mój, ale jednak taki odległy. Byłam w domu cioci, gdzie miałam mieszkać od tamtej pory.
            Ogromny pokój z czarnymi ścianami i białymi akcentami. Zamiast paneli miałam szarą wykładzinę. Wielkie łóżko po prawej stronie od wejścia, a kawałek dalej biała, wielka szafa z lustrem. Po lewej było biurko, komoda i drzwi do toalety. A naprzeciw drzwi wejście na balkon.
            Wstałam z łóżka i podeszłam do białych firanek. Jednym ruchem odsłoniłam je, a następnie zabierając ubrania poszłam do łazienki. Po prysznicu i zrobieniu makijażu, uczesałam włosy w koka i założyłam szare rurki i sweterek. Dobrałam biżuterię i poszłam do pokoju. Spakowałam książki do czarnego plecaka i przerzuciłam go przez ramię. Przed wyjściem z sypialni zabrałam komórkę. Odblokowałam ekran i zobaczyłam trzydzieści nieodebranych połączeń i dziesięć Sms`ów. Moi przyjaciele nie chcieli zaakceptować wyjazdu. Zabrałam z szafki nocnej swoje czarne słuchawki i powiesiłam je na szyi.
            Nareszcie zeszłam do kuchni, gdzie czekała ciocia razem z Damianem.
-Cześć kruszynko –powiedziała kobieta.
-Cześć ciociu. Hej Damian.
-Siema młoda.
-Siadaj dam ci zaraz śniadanie.
Gdy ciocia Klara postawiła przede mną talerz z naleśnikami, natychmiast zaczęłam jeść.
-Zawiozę cię dziś do naszego uroczego liceum –powiedział brunet.
Zaśmiałam się i dokończyłam śniadanie.

Kastiel

            Jak co dzień ruszyłem do męczarni, którą nazywają szkołą.  Przekroczyłem bramę szkoły i zobaczyłem Damiana, który rozmawiał z jakąś niebieskowłosą dziewczyną. Dokładnie jej coś wytłumaczył, towarzyszka przytuliła się do niego i pobiegła do budy. Podszedłem do bruneta i przywitałem się z nim.
-No Siemka! Co to za laska? –zapytałem, patrząc się w kierunku szkoły, gdzie dawno zniknęła tajemnicza osoba.
-To moja kuzynka Elena. Od dziś mieszka u nas –odparł przyjaciel.
-Czy ona… -zacząłem.
-Tak.
-Czyli swoja –zaśmiałem się.- Dobra lecę na lekcję. Do zobaczenia później.
            Ruszyłem w kierunku szkoły z zadziornym uśmieszkiem na twarzy.
Nareszcie ktoś…Inny…
Wszedłem do klasy i zająłem swoje miejsce w ostatniej ławce pod oknem, przez które cały czas się patrzyłem. Myślałem o tajemniczej dziewczynie.

Elena

            Damian dokładnie wytłumaczył mi gdzie mam się udać. Więc przez pierwszą lekcję załatwiałam formalności u głównego gospodarza szkoły. Był to wysoki blondyn. Nataniel kazał mi oddać formularze i wypełnić kartę z moimi zainteresowaniami oraz wybrać klub. Postanowiłam chodzić na siatkę, bo nie miałam zamiaru się brudzić w czasie lekcji. Chłopak dał mi plan szkoły, lekcji i kluczyk do szafki. Szybko poszłam odłożyć do niej swoje rzeczy i gdy ją zamknęłam rozbrzmiał dzwonek. Spojrzałam na kartkę. Miałam polski w Sali A. Zerknęłam jeszcze na plan szkoły i ruszyłam w kierunku pracowni.
W klasie siedziała już większość uczniów. Zajęłam miejsce w przedostatniej ławce pod oknem i wyjęłam mój szkicownik. Moja ręka zaczęła sama rysować, a ja tępo patrzyłam się na kartkę. Niedługo po dzwonku na lekcję skończyłam. Był to szkic wysokiego, przystojnego chłopaka o pięknych rysach twarzy, z szarymi oczami. Na jego ustach kwitł zadziorny uśmiech.
Znowu jakaś wizja? Ah…
            Zamknęłam szkicownik i zaczęłam słuchać polonisty, który był naszym wychowawcą. Na całe szczęście nie kazał mi on przedstawiać się klasie, dlatego uniknęłam wielkiego zamieszania. Gdy tylko rozbrzmiał dzwonek spakowałam książki i wyjęłam plan lekcji.
Fizyka…
            Reszta dnia upłynęła mi spokojnie. Nikt o nic nie pytał, ani nie podchodził. Po skończonych lekcjach spakowałam się szybko i pobiegłam się ubrać. Nie chciałam aby Damian na mnie czekał. Szybko narzuciłam swój płaszcz i przerzucając plecak przez prawe ramię wybiegłam ze szkoły.
            Gdy tylko otworzyłam drzwi od szkoły wpadłam na kogoś. W wyniku tego upadłam na zimne kafelki, a plecak zleciał mi z ramienia.
-Ała! –syknęłam.
-Biegniesz do księcia maleńka? –usłyszałam nad sobą głos z nutą chrypy.
-Całe życie –odparłam sarkastycznie.
Spojrzałam w górę.
            Nade mną stał czerwonowłosym chłopak z intensywnie szarymi oczami. Wyciągał do mnie rękę i uśmiechał się zadziornie.
Chłopak ze szkicu…
Przyjęłam pomoc nieznajomego i po chwili stałam przed nim.
-Kastiel, twój przyszły książę –przedstawił się.
-Elena, nie twoja księżniczka.
Zaśmialiśmy się oboje.
            Drzwi szkoły otworzyły się, stał w nich mój kuzyn.
-Mówiłem…O widzę, że już się poznaliście –powiedział zaskoczony brunet.
Kastiel uśmiechnął się do niego.
-Jesteście kumplami? –zapytałam patrząc na szarookiego.
-Najlepszymi przyjaciółmi –odparł kuzyn. –Kas przyjdzie dziś do nas. Mamy razem zespół.
            Na wieść o zespole trochę posmutniałam. Przypomniało mi się Hōpu. Pamiętałam jak zawsze zbieraliśmy się w piwnicy Seby i ćwiczyliśmy, bawiąc się jak małe dzieci.
-To fajnie. Znowu posłucham jak grasz –powiedziałam z uśmiechem do Damiana.
Całą trójką wyszliśmy ze szkoły i pojechaliśmy autem bruneta do domu cioci. Ciągle czułam u Kastiela silną aurę. Zignorowałam to jednak. Postanowiłam później, spytać o to kuzyna.


            Ciocia musiała pojechać na jakieś zebranie. Dlatego byłam sama z chłopakami. Zrobiłam nam szybki obiad po którym opuściłam ich i poszłam do swojego nowego pokoju. Wszystkie rzeczy były już wyłożone. Nawet mój laptop i gitary miały swoje zasłużone miejsce. Usiadłam przy biurku i założyłam na uszy słuchawki. Włączyłam muzykę i zaczęłam odrabiać lekcje.

Kastiel

            Długo gadałem z Damianem o kolejnej próbie zespołu.
-Kim ona dokładnie jest? –zapytałem w końcu.
Byłem za bardzo ciekawy nowej dziewczyny. Miała ona niebywałą aurę.
-Lepiej sam się dowiedz –odparł przyjaciel.
-Czemu nie powiesz?
-Elena nie lubi gdy mówi się o niej za plecami. Zwłaszcza jeśli chodzi o jej pochodzenie. Lepiej będzie jak się jej sam spytasz. Ale nie za szybko…Gdy przyjdzie czas.
Pokiwałem kumplowi głową.
-Gadałeś z ojcem? –zapytał brunet.
-Musiałem…Syneczek tatusia często musi bywać w podziemiach.
-Wiem, wiem. Co weekend.
-Taa…Pośrednicy ojca dzwonili. Byłem u niego wczoraj. Mówił, że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Damian potrzebna mi jest twoja pomoc –powiedziałem poważnie.
            Przyjaciel spojrzał na mnie ze strachem. Widziałem, że jego demoniczne oczy przejmują kontrolę nad ciałem. Spojrzałem na niego i wytłumaczyłem, że szykowała się kolejna wojna.
-Nie wiem jak głupim trzeba być, żeby odkryć swoje moce! Przez jedną laskę mamy znowu urwanie głowy –powiedziałem.- A najlepsze jest to, że ojciec nic do niej nie ma! Chuj z tym, że znowu będzie wojna! Powiedział: „Ona jest najważniejszym ogniwem. Bez niej nie damy rady nigdy…”
Spuściłem wzrok na ziemię.
-Kastiel za bardzo się denerwujesz. Jeśli Pan tak uważa, to ona naprawdę jest ważna.
-Skoro wie jaka ważna jest to po chuja się ujawnia?!
-Kas! Gdyby wiedziała, że jest ważna to nie ujawniła by się. Może wie, że jest nadprzyrodzona, ale nie, że ważna. Nie słyszałeś plotek? Podobno to było przez przypadek. Groziło jej niebezpieczeństwo.
-Ah…Może masz rację. Za bardzo się uniosłem. Ale naprawdę jej nie trawię. Przez nią mamy więcej roboty. Znowu trzeba wszystkich rekrutować. Dobra spadam. Do jutra.
-Do jutra.
-Pójdę się pożegnam z małą.
Wiem, że wpadła ci w oko :P
Spadaj mi z głowy! Wiesz, że tego nie lubię!
Damian zaśmiał się głośno, a ja wbiegłem po schodach.
            Lekko zapukałem w drzwi i wszedłem. Elena siedziała przy biurku ze słuchawkami na uszach. Pochylała się nad kartką i coś rysowała. Ostrożnie podszedłem do niej i złapałem za ramiona. Niewzruszona niebieskowłosy odwróciła się do mnie i ściągnęła słuchawki. Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Chciałem się pożegnać, wychodzę –powiedziałem.
-Na pewno tylko to?
-Sprytna jesteś. Po drodze do szkoły mam twój dom. Przyjść po ciebie?
-Spoko. Będę czekała o wpół do siódmej.
-To do jutra.
-Do jutra.
            Wyszedłem z pokoju dziewczyny z wielkim uśmiechem.
Ona może być ciekawa…Ta aura…Nigdy takiej nie widziałem…

Cień prawdy



Prolog

            Całą noc nie spałam. Pomimo dwóch wypitych kubków gorącej czekolady i tabletek nasennych, nie umiałam wpaść w objęcia Morfeusza. Nastała godzina piąta. Doskonale wiedziałam, że próba snu nie da nic. Dlatego wyskoczyłam spod pierzyny i podeszłam do swojej komody. Wyciągnęłam z niej bieliznę i poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i w bieliźnie weszłam do pokoju.
Ostatni dzień tutaj...
W końcu wybrałam czarne rurki z łańcuchem po boku, czerwoną bokserkę i czarny sweterek na jedno ramię. Z ubraniami weszłam do łazienki i szybko się ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w kitkę. Makijaż skutecznie zakrywał worki pod oczami.
            Niemrawo uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze.
-Dziś ich zostawiasz…-wyszeptałam.
Szybko się spakowałam i zeszłam do kuchni. Na lodówce była kartka od mamy. Napisała, że śniadanie mam w lodówce. Wzięłam talerzyk z kanapkami, zrobioną kawę i poszłam do góry. Usiadłam przy swoim biurku i zaczęłam jeść, patrząc na pokój. Pomimo, że były w nim meble wydawał się taki pusty. Nie było w nim moich książek, zdjęć, rysunków ani żadnej rzeczy.
-Tak trzeba…Nie mogę tu dłużej mieszkać…
            Gdy skończyłam posiłek otworzyłam drzwiczki biurka. Do ostatniego kartonu musiałam spakować moje zeszyty z piosenkami i przybory do rysowania. Szybko obkleiłam pudło i zarzuciłam torbę na ramię. Ostatni raz przed wyjściem spojrzałam na pokój. Przy łóżku stały walizki z moimi ubraniami i pudła, a obok nich moje dwie dumy. Czarne gitary. Jedna akustyczna, a druga elektryczna. Uśmiechnęłam się i zeszłam na dół. Rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi.
            Podeszłam do nich i otworzyłam wysokiemu brunetowi.
-Hej Damian –przywitałam się z kuzynem.
-Siemka młoda!
Wpuściłam chłopaka do środka, a sama ubierałam buty.
-Na pewno chcesz iść dziś do szkoły? –zapytał.
Czemu on tak dobrze czyta z mojej twarzy i tak dobrze mnie zna?         
-Będzie dobrze. Powiem im to dziś i wyjadę –odparłam podnosząc się.
Założyłam kurtkę i szalik.
-Nie rozwal domu. Wrócę o czternastej –powiedziałam i wyszłam.
            Dzień w szkole zleciał jak zwykle. Daniel i Sebastian wygłupiali się, a Gabriela rozmawiała ze mną o ubraniach. Jednak po lekcjach musiałam wyjawić im moją tajemnicę.
-Ja… -zaczęłam.- Błagam nie obraźcie się.
-Na ciebie?! W życiu! –powiedział stanowczo Daniel.
-Chodzi o to, że… Muszę się wyprowadzić…
Wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni. W ich oczach widziałam ból i smutek.
-Kiedy? –zapytała Gabriela.
-Dzisiaj. Zaraz wyjeżdżam…
-Dlaczego?! Nie wiedziałaś o tym wcześniej?! –zapytał wyraźnie zły Daniel.
-Wiedziałam. Od miesiąca.
-Dlaczego nie powiedziałaś? –dodał Sebastian.
-Nie chciałam was martwić. Cały czas byście o tym myśleli –wytłumaczyłam.
            Daniel spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Co będzie z Hōpu?! –krzyknęła Gabriela. –Pomyślałaś o tym?!
-Dacie sobie radę beze mnie.
-Elena…-wszeptał Daniel. –Nie jedź.
-Muszę. To już postanowione.
Odwróciłam się od znajomych. Zanim którekolwiek z nich mnie zatrzymało, ruszyłam biegiem w stronę domu. Słyszałam jak mnie wołają, jednak wiedziałam, że nie mogę się odwrócić.
            Gdy w końcu dobiegłam, cała zdyszana, do domu Damian powiedział, że moje wszystkie rzeczy są w aucie. Pożegnałam się z mamą i pojechałam z kuzynem. Nowe życie czekało na mnie w małej miejscowości niedaleko jeziora. Tam miałam zacząć wszystko od nowa.