Hejka moi kochani ;* Może chcecie składać zamówienia na jakieś one-shoty? Jeśli ktoś by chciał niech napisze do mnie na e-mail: sara.wolf.slodki.flirt@gmail.com
No oczywiście możecie też dawać propozycje co do muzyki, rozdziałów albo po prostu żeby ze mną popisać :* Zapraszam was nie bójcie się :*
piątek, 18 września 2015
piątek, 11 września 2015
Kastiel x Alice
Rozdział III
"Ledwo przyszłam, a już kłopoty..."
Razem z Kastielem poszłam do szkoły.
-Pierwszą mamy chemie na pierwszym piętrze -powiedział Kastiel gdy przekroczyliśmy próg szkoły.
Pokiwałam głową i odłożyłam zbędne rzeczy do szafki. Jak się okazało ruda małpa miała szafkę obok mnie, co wcale nie zadowalało.
-Rusz ten swój zgrabny tyłeczek -wyszeptał mi Kas do ucha i poszedł w kierunku schodów.
Z lekkim rumieńcem poszłam za nim i z całej siły uderzyłam go w tył głowy.
-A to za co?! -Warknął.
-Za żywota -powiedziałam i weszłam na schody.
Ledwo przekroczyłam próg sali chemicznej pomachała mi Rozalia z przed ostatniej ławki. Usiadłam obok niej i rozpakowałam książki. Za nami usiedli Kastiel i Lysander.
-Cześć chłopaki -przywitała się Roza.
-Hej Lys -powiedziałam.
-Cześć Rozalio. Witaj Alice -powiedział Lys i ucałował moją rękę.
-Siema Roza -powiedział Kas obojętnie.
-Jak zawsze gburowaty -szepnęła białowłosa odwracając się do tablicy,
Zrobiłam to samo.
...
Zastała nam ostatnia lekcja. Język polski z naszym wychowawcą panem Frazowskim czy jak on tam miał. Tym razem usiadłam z Lysandrem. Kastiel siedział jak zwykle sam, a Roza z Violettą, dziewczyną z fioletowymi włosami. Do klasy wszedł nauczyciel i zaczął sprawdzać obecność.
-Alice Angel?
-Jestem!
-Pamięta pani iż po lekcjach wraz z panem Wolf`em ma pani odbyć karę?
-No, ale dlaczego?!
-Ponieważ na moich lekcjach się nie rozmawia!
Skrzyżowałam ręce na piersi. Byłam strasznie zdenerwowana. Pierwszy dzień, a ja już miałam zostać po lekcjach przez rudą małpę.
-Nie martw się Alice. On nie daje mocnych kar. Posiedzicie pół godziny i was wypuści -pocieszył mnie Lysander.
-Mam taką nadzieję -mruknęłam i otworzyłam zeszyt.
Belfer zaczął coś gadać i dyktować notatki, a ja jak maszyna zapisywałam wszystko co mówił.
Kastiel
Po jak zwykle nudnej lekcji polskiego, razem z Alice stanęliśmy przed biurkiem tego starego zgreda.
-W ramach kary rozwiesicie te plakaty -powiedział dając nam papierki, szpilki, taśmę i nożyczki.
-To najpierw chodź na tablicy ogłoszeń -powiedziała czerwonowłosa.
Niechętnie mruknąłem i poszedłem za nią.
Przyznam, że tyłeczek ma fajny...
Dziewczyna przypięła plakat do tablicy korkowej i ruszyła dalej.
-Może jeden przed wejście? Trzeci na klatce schodowej, a czwarty na piętrze? -Zapytała.
-Okej -odparłem.
Z dwoma plakatami uwinęła się szybko. Ja jedynie podawałem jej taśmę i nożyczki.
Weszła powoli po schodach i chciała wieszać ostatni plakat, jednak tablica korkowa była dość wysoko. Już chciałem jej pomagać kiedy ta wspięła się na palce. Biała, luźna koszulka, którą miała na sobie podniosła się do góry i było jej widać zgrabny brzuch. Uśmiechnąłem się pod nosem na ten widok.
Niezłą ma siostrę...
Obejrzałem dziewczynę jeszcze raz od góry do dołu.
Miała tak jak wcześniej wspomniałem białą, luźną bluzkę na jedno ramię. Na zgrabnym tyłeczku miała czarne, krótkie spodenki, a pod nimi czarne rajstopy. Na nogach czarne, pełne koturny, a na rękach bransoletki. Włosy spięła w wysokiego kucyka, a w prawym uchu miała kolczyk z piórkiem.
-Przestaniesz się lampić?! -Warknęła dziewczyna.-Chodź do starucha!
Nim zdążyłem zareagować zeszła po schodach.
I do tego ten temperament... Lubię gdy dziewczyna umie się postawić, a nie tylko rumieni się i jąka. To oczywiście też jest słodkie, ale czasami nutka temperamentu i arogancji jest doskonała.
Alice
Ignorowałam spojrzenie Kastiela.
Niech sobie patrzy. Mam ubrania nic mi nie będzie.
Nauczyciel dał nam krótkie kazanie, że nie mamy rozmawiać na lekcji i odesłał do domu. Jak poprzedniego dnia musiałam wrócić z Kastielem.
-To do zobaczenia jutro mała -powiedział chłopak.
-Mówiłam ci tyle razy nie nazywaj mnie mała!
-Dobrze. Do zobaczenia kocie -wyszeptał mi do ucha i odszedł.
Zadrżałam i otworzyłam szerzej oczy.
Chłopak odwrócił się i posłał mi buziaka, a ja odwróciłam się i szybkim krokiem weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Na lodówce była kartka od Alex`a, że poszedł do klubu i wróci koło północy. Do tego zostawił mi obiad w lodówce. Z braku głodu poszłam do swojego pokoju i włączyłam muzykę. Pouczyłam się trochę i dopiero zjadłam odgrzany obiad. Była godzina dwudziesta i powoli się ściemniało. Zrobiłam sobie gorącej czekolady i poszłam na balkon. Tam na szklanym stoliku postawiłam kubek, a do głowy wpadł mi nowy pomysł. Szybko zbiegłam do piwnicy i stamtąd wzięłam gitarę. Sama nie wiem dlaczego dałam ją tam...Ale jakoś nie chciałam zaśmiecać pokoju, ani przypominać sobie o starych czasach.
Usiadłam wygodnie na poduszkach, które wcześniej przyniosłam i zaczęłam grać po chwili śpiewając:
Mogę znieść ten deszcz spadający na dach pustego domu,nie interesuje mnie to
Mogę znieść te kilka łez teraz i wtedy i puścić to w niepamięć
Nie boję się płakać
Za każdym razem gdy moje myśli podążały do Ciebie wciąż mnie niepokoją
Są dni
W których wciąż udaję, że jest OK , ale to nie jest to co mnie dręczy
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Ciężko uporać się z bólem, że Cię straciłam , wszędzie gdzie idę
Ale to robię
Ciężko uśmiechać się z przymusu, gdy widzę naszych starych
przyjaciół a ja jestem samotna
Wciąż ciężko stawać z łóżka, ubrać się i żyć z tym żalem
Ale wiem że jeśli mogłabym znów to zrobić
Mogłabym zahandlować, wyrzucić wszystkie słowa które zachowałam w sercu i zostały niewypowiedziane
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Za każdym razem gdy moje myśli podążały do Ciebie wciąż mnie niepokoją
Są dni
w których wciąż udaję, że jest OK , ale to nie jest to co mnie dręczy
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Pozwoliłam samotnej łzie spłynąć po moim policzku. Tą piosenkę napisałam po wyjeździe Kastiela. Było mi naprawdę ciężko, a muzyka łagodziła ból.
-Tak strasznie za tobą tęsknię -powiedziałam gdy druga łza spłynęła.
Napiłam się czekolady aby trochę się uspokoić. Pomogło... Zabrałam gitarę i czekoladę. Wzięłam prysznic i poszłam spać, zostawiając otwarty balkon aby przewietrzyć pokój.
Kastiel
Wyszedłem na balkon, ponieważ usłyszałem dźwięk gitary. Jak się okazało grała na niej Alice. Stanąłem w progu balkonu i wysłuchałem jej piosenki. Już miałem ją pochwalić gdy usłyszałem jej głos.
-Tak strasznie za tobą tęsknię -powiedziała.
Patrzyłem nadal na nią, a on mnie nie zauważyła. Po chwili weszła do pokoju, a ja uczyniłem to samo. Położyłem się na ogromnym czerwonym łóżku i sięgnąłem po zdjęcie.
Przedstawiało ono Alice, moją przyjaciółkę z dzieciństwa. Miała ona długie, blond włosy i brązowe oczy. Uśmiechnąłem się na wspomnienie dziesięciolatki w sukni. Zdjęcie było wykonane w dniu jej urodzin. Tak pięknie wtedy wyglądała i była taka szczęśliwa. Niestety niedługo po tym zniszczyłem jej szczęście. Wyjechałem z ojcem do miasta w którym obecnie mieszkam. Zostawiłem ją, a z tego co mówiła moja siostra, dziewczyna załamała się.
Często Sara opowiadała mi o tym jak Alice się zmieniła, jednak ja nie chciałem jej słuchać. Rozdrapywanie starych ran nie było dobrym pomysłem. Starałem się nie przyjeżdżać do miasta rodzinnego. A kiedy to robiłem unikałem spotkanie Alice. Nie chciałem jej widzieć i zadawać sobie bólu, ani jej. Lepiej było tak jak do tej pory. Nie wiedziała gdzie jestem ani jak wyglądam.
Nagle myślami wróciłem do piosenki Alice. Jej głos był czysty i wyrażał wszelkie emocje. Musiała doskonale wiedzieć jak to jest stracić kogoś bliskiego.
Kas ogarnij się u diabła! Co cię to obchodzi?! Idź spać bo zaczynasz wariować!
Alice
Jak zwykle obudził mnie mój kochany (czyt.okropny) budzik. Niechętnie wstałam z łóżka. Wzięłam prysznic, ubrałam się w krótkie, czarne spodenki, czerwoną bluzkę na ramiona z czarną czaszką. Włosy spięłam w kok, pomalowałam się i założyłam biżuterię. Spakowałam książki do plecaka i zarzuciłam go na jedno ramię wychodząc z pokoju.
Alex odsypiał noc, dlatego nie chciałam go budzić. Zrobiłam naleśniki i kawę. Zjadłam śniadanie, a połowę naleśników oblałam czekoladą i wstawiłam do lodówki. Na blacie kuchennym zostawiłam karteczkę, że śniadanie jest w lodówce, a ja idę do szkoły. Szybko założyłam czarne trampki i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i ruszyłam w kierunku szkoły. Przy furtce stał Kastiel razem z Lysandrem.
-Hej chłopaki -powiedziałam uśmiechając się.
-Cześć Alice -powiedział Lys.
-Witaj kocie -wyszeptał mi Kastiel do ucha.
-Sio -powiedziałam odsuwając chłopaka. - A tak w ogóle to czemu tu jesteś Lys?
-Przyszedłem po Kastiela i zaproponowałem zaczekanie na ciebie -powiedział.
-Miło z twojej strony. Dziękuję -odparłam poprawiając plecak.
W szkole od razu napadła nas Rozalia.
-Ej Kastiel szuka cię Nataniel. Chodzi mu o usprawiedliwienie -powiedziała.
-Niech się wali.
-Jakie usprawiedliwienie? -Wtrąciłam się.
-Kastiel dużo wagaruje i nigdy nie przynosi Natowi usprawiedliwień, on ma przez to problemy u dyry. Kas daj mu ten podpis i tyle -nalegała białowłosa.
-Ale czemu on to sobie podpisuje? -Drążyłam dalej.
-Bo jego rodzice dali mu upoważnienie. Są cały czas na wyjazdach -wytłumaczył Lys.
-Podpisz to i tyle -powiedziałam.
-Nie podpiszę mu tego! Dajcie mi spokój! -Warknął chłopak i poszedł.
-Pójdę go uspokoić -powiedział poeta.
-Chodź na lekcję to i tak nic nie da -powiedziałam ciągnąc dziewczynę za rękę.
Kastiel
Pan przewodniczący jak zawsze już z rana popsuł mi dobry humor. Znowu truł mi dupę tym swoim durnym usprawiedliwieniem. Groził wywaleniem ze szkoły i takie tam.
Siedziałem na schodach gdy przyszedł do mnie Lys.
-Doskonale wiesz, że jeśli nie będziesz przynosił tych usprawiedliwień wylecisz ze szkoły -powiedział poeta.
-Nie rozumiesz, że nie chce mu ich dawać?! -Warknąłem,
-To, że to Nat jest głównym gospodarzem o niczym nie świadczy. Daj mu ten podpis i tyle! Chcesz wylecieć! Tego chciałaby Alice?! Przecież jeśli będziesz dobrze się uczył to będziesz mógł pracować w firmie ojca. Przyjedziesz do domu rodzinnego Do matki...Pomóc jej. I wtedy...Będziesz mógł zobaczyć Alice...
Lysander uderzył w samo sedno. Nie liczyło się dla mnie nic więcej, tylko to żeby znaleźć Alice, przyjaciółkę z dzieciństwa.
-Dzięki stary -powiedziałem i wstałem.
Kroki zmierzyłem do pokoju Srajtaniela. Otworzyłem drzwi bez pukania i zobaczyłem jak blondasek mizia się z Melanią.
-Sory, że wam przerywam romanse -powiedziałem oschle, a para odskoczyła od siebie. -Daj ten pieprzony papier i miejmy to z głowy.
Nataniel cały czerwony na ryju podał mi usprawiedliwienie. Szybko je podpisałem i zmierzyłem w kierunku drzwi.
-Tylko pamiętajcie się zabezpieczyć- powiedziałem stając w progu.
Wyszedłem z pokoju śmiejąc się pod nosem.
Alice
Rozbrzmiał głośny dzwonek, a ja z Rozą szybko się spakowałyśmy.
-Jak myślisz Kas podpisze Natowi ten papierek? -Zapytałam białowłosej zapinając plecak.
-Raczej tak. Lys zawsze ma mocne argumenty na niego -odparła dziewczyna.
Wyszłyśmy z klasy. O ścianę przy drzwiach stał oparty Kastiel.
Pomyślałam, że do niego zagadam. Posłałam Rozie jednoznaczne spojrzenie, a ta pokiwała głową i odeszła.
-Hej ochłonąłeś? -Zapytałam.
-Tak podpisałem mu to gówno. Wyobraź sobie, że nasz gospodarzyk mizia się z Melanią w czasie lekcji, na biurku -powiedział idąc w stronę klasy,
Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
-No proszę, proszę -powiedziałam gdy się uspokoiłam.
-A tak z innej bajki to może przyjdziesz dziś z Rozą na naszą próbę? -Zapytał buntownik.
-Hm...Zobaczyć jak ruda małpa śpiewa? -Zapytałam z sarkazmem. -Bezcenne.
-Ja ci dam rudą małpę -powiedział śmiejąc się.
Kastiel zaczął mnie łaskotać i w końcu przyparł do ściany. Wszyscy patrzyli się na nas dziwnie. Spojrzałam w jego piękne oczy. Mogłam się w nich spokojnie zatopić. Po chwili zdałam sobie sprawę, że chłopak jest bardzo blisko.
-Chodź na lekcję -powiedziałam spuszczając głowę.
Chłopak niechętnie się ode mnie odsunął i ruszył w kierunku sali.
-To o której ta próba?
-Zaraz po szkole idziemy do mnie -odparł chłopak wchodząc do klasy.
Szybko zmienia nastroje...
-Alice Angel?
-Jestem!
-Pamięta pani iż po lekcjach wraz z panem Wolf`em ma pani odbyć karę?
-No, ale dlaczego?!
-Ponieważ na moich lekcjach się nie rozmawia!
Skrzyżowałam ręce na piersi. Byłam strasznie zdenerwowana. Pierwszy dzień, a ja już miałam zostać po lekcjach przez rudą małpę.
-Nie martw się Alice. On nie daje mocnych kar. Posiedzicie pół godziny i was wypuści -pocieszył mnie Lysander.
-Mam taką nadzieję -mruknęłam i otworzyłam zeszyt.
Belfer zaczął coś gadać i dyktować notatki, a ja jak maszyna zapisywałam wszystko co mówił.
Kastiel
Po jak zwykle nudnej lekcji polskiego, razem z Alice stanęliśmy przed biurkiem tego starego zgreda.
-W ramach kary rozwiesicie te plakaty -powiedział dając nam papierki, szpilki, taśmę i nożyczki.
-To najpierw chodź na tablicy ogłoszeń -powiedziała czerwonowłosa.
Niechętnie mruknąłem i poszedłem za nią.
Przyznam, że tyłeczek ma fajny...
Dziewczyna przypięła plakat do tablicy korkowej i ruszyła dalej.
-Może jeden przed wejście? Trzeci na klatce schodowej, a czwarty na piętrze? -Zapytała.
-Okej -odparłem.
Z dwoma plakatami uwinęła się szybko. Ja jedynie podawałem jej taśmę i nożyczki.
Weszła powoli po schodach i chciała wieszać ostatni plakat, jednak tablica korkowa była dość wysoko. Już chciałem jej pomagać kiedy ta wspięła się na palce. Biała, luźna koszulka, którą miała na sobie podniosła się do góry i było jej widać zgrabny brzuch. Uśmiechnąłem się pod nosem na ten widok.
Niezłą ma siostrę...
Obejrzałem dziewczynę jeszcze raz od góry do dołu.
Miała tak jak wcześniej wspomniałem białą, luźną bluzkę na jedno ramię. Na zgrabnym tyłeczku miała czarne, krótkie spodenki, a pod nimi czarne rajstopy. Na nogach czarne, pełne koturny, a na rękach bransoletki. Włosy spięła w wysokiego kucyka, a w prawym uchu miała kolczyk z piórkiem.
-Przestaniesz się lampić?! -Warknęła dziewczyna.-Chodź do starucha!
Nim zdążyłem zareagować zeszła po schodach.
I do tego ten temperament... Lubię gdy dziewczyna umie się postawić, a nie tylko rumieni się i jąka. To oczywiście też jest słodkie, ale czasami nutka temperamentu i arogancji jest doskonała.
Alice
Ignorowałam spojrzenie Kastiela.
Niech sobie patrzy. Mam ubrania nic mi nie będzie.
Nauczyciel dał nam krótkie kazanie, że nie mamy rozmawiać na lekcji i odesłał do domu. Jak poprzedniego dnia musiałam wrócić z Kastielem.
-To do zobaczenia jutro mała -powiedział chłopak.
-Mówiłam ci tyle razy nie nazywaj mnie mała!
-Dobrze. Do zobaczenia kocie -wyszeptał mi do ucha i odszedł.
Zadrżałam i otworzyłam szerzej oczy.
Chłopak odwrócił się i posłał mi buziaka, a ja odwróciłam się i szybkim krokiem weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Na lodówce była kartka od Alex`a, że poszedł do klubu i wróci koło północy. Do tego zostawił mi obiad w lodówce. Z braku głodu poszłam do swojego pokoju i włączyłam muzykę. Pouczyłam się trochę i dopiero zjadłam odgrzany obiad. Była godzina dwudziesta i powoli się ściemniało. Zrobiłam sobie gorącej czekolady i poszłam na balkon. Tam na szklanym stoliku postawiłam kubek, a do głowy wpadł mi nowy pomysł. Szybko zbiegłam do piwnicy i stamtąd wzięłam gitarę. Sama nie wiem dlaczego dałam ją tam...Ale jakoś nie chciałam zaśmiecać pokoju, ani przypominać sobie o starych czasach.
Usiadłam wygodnie na poduszkach, które wcześniej przyniosłam i zaczęłam grać po chwili śpiewając:
Mogę znieść ten deszcz spadający na dach pustego domu,nie interesuje mnie to
Mogę znieść te kilka łez teraz i wtedy i puścić to w niepamięć
Nie boję się płakać
Za każdym razem gdy moje myśli podążały do Ciebie wciąż mnie niepokoją
Są dni
W których wciąż udaję, że jest OK , ale to nie jest to co mnie dręczy
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Ciężko uporać się z bólem, że Cię straciłam , wszędzie gdzie idę
Ale to robię
Ciężko uśmiechać się z przymusu, gdy widzę naszych starych
przyjaciół a ja jestem samotna
Wciąż ciężko stawać z łóżka, ubrać się i żyć z tym żalem
Ale wiem że jeśli mogłabym znów to zrobić
Mogłabym zahandlować, wyrzucić wszystkie słowa które zachowałam w sercu i zostały niewypowiedziane
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Za każdym razem gdy moje myśli podążały do Ciebie wciąż mnie niepokoją
Są dni
w których wciąż udaję, że jest OK , ale to nie jest to co mnie dręczy
Co boli najbardziej, to to, że byłam tak blisko
Miałam tak dużo do powiedzenia
I patrzyłam jak odchodzisz
Nigdy się nie dowiesz, co mogło być
I nie zobaczysz, że to co chciałam zrobić
To kochać Cię
Pozwoliłam samotnej łzie spłynąć po moim policzku. Tą piosenkę napisałam po wyjeździe Kastiela. Było mi naprawdę ciężko, a muzyka łagodziła ból.
-Tak strasznie za tobą tęsknię -powiedziałam gdy druga łza spłynęła.
Napiłam się czekolady aby trochę się uspokoić. Pomogło... Zabrałam gitarę i czekoladę. Wzięłam prysznic i poszłam spać, zostawiając otwarty balkon aby przewietrzyć pokój.
Kastiel
Wyszedłem na balkon, ponieważ usłyszałem dźwięk gitary. Jak się okazało grała na niej Alice. Stanąłem w progu balkonu i wysłuchałem jej piosenki. Już miałem ją pochwalić gdy usłyszałem jej głos.
-Tak strasznie za tobą tęsknię -powiedziała.
Patrzyłem nadal na nią, a on mnie nie zauważyła. Po chwili weszła do pokoju, a ja uczyniłem to samo. Położyłem się na ogromnym czerwonym łóżku i sięgnąłem po zdjęcie.
Przedstawiało ono Alice, moją przyjaciółkę z dzieciństwa. Miała ona długie, blond włosy i brązowe oczy. Uśmiechnąłem się na wspomnienie dziesięciolatki w sukni. Zdjęcie było wykonane w dniu jej urodzin. Tak pięknie wtedy wyglądała i była taka szczęśliwa. Niestety niedługo po tym zniszczyłem jej szczęście. Wyjechałem z ojcem do miasta w którym obecnie mieszkam. Zostawiłem ją, a z tego co mówiła moja siostra, dziewczyna załamała się.
Często Sara opowiadała mi o tym jak Alice się zmieniła, jednak ja nie chciałem jej słuchać. Rozdrapywanie starych ran nie było dobrym pomysłem. Starałem się nie przyjeżdżać do miasta rodzinnego. A kiedy to robiłem unikałem spotkanie Alice. Nie chciałem jej widzieć i zadawać sobie bólu, ani jej. Lepiej było tak jak do tej pory. Nie wiedziała gdzie jestem ani jak wyglądam.
Nagle myślami wróciłem do piosenki Alice. Jej głos był czysty i wyrażał wszelkie emocje. Musiała doskonale wiedzieć jak to jest stracić kogoś bliskiego.
Kas ogarnij się u diabła! Co cię to obchodzi?! Idź spać bo zaczynasz wariować!
Alice
Jak zwykle obudził mnie mój kochany (czyt.okropny) budzik. Niechętnie wstałam z łóżka. Wzięłam prysznic, ubrałam się w krótkie, czarne spodenki, czerwoną bluzkę na ramiona z czarną czaszką. Włosy spięłam w kok, pomalowałam się i założyłam biżuterię. Spakowałam książki do plecaka i zarzuciłam go na jedno ramię wychodząc z pokoju.
Alex odsypiał noc, dlatego nie chciałam go budzić. Zrobiłam naleśniki i kawę. Zjadłam śniadanie, a połowę naleśników oblałam czekoladą i wstawiłam do lodówki. Na blacie kuchennym zostawiłam karteczkę, że śniadanie jest w lodówce, a ja idę do szkoły. Szybko założyłam czarne trampki i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i ruszyłam w kierunku szkoły. Przy furtce stał Kastiel razem z Lysandrem.
-Hej chłopaki -powiedziałam uśmiechając się.
-Cześć Alice -powiedział Lys.
-Witaj kocie -wyszeptał mi Kastiel do ucha.
-Sio -powiedziałam odsuwając chłopaka. - A tak w ogóle to czemu tu jesteś Lys?
-Przyszedłem po Kastiela i zaproponowałem zaczekanie na ciebie -powiedział.
-Miło z twojej strony. Dziękuję -odparłam poprawiając plecak.
W szkole od razu napadła nas Rozalia.
-Ej Kastiel szuka cię Nataniel. Chodzi mu o usprawiedliwienie -powiedziała.
-Niech się wali.
-Jakie usprawiedliwienie? -Wtrąciłam się.
-Kastiel dużo wagaruje i nigdy nie przynosi Natowi usprawiedliwień, on ma przez to problemy u dyry. Kas daj mu ten podpis i tyle -nalegała białowłosa.
-Ale czemu on to sobie podpisuje? -Drążyłam dalej.
-Bo jego rodzice dali mu upoważnienie. Są cały czas na wyjazdach -wytłumaczył Lys.
-Podpisz to i tyle -powiedziałam.
-Nie podpiszę mu tego! Dajcie mi spokój! -Warknął chłopak i poszedł.
-Pójdę go uspokoić -powiedział poeta.
-Chodź na lekcję to i tak nic nie da -powiedziałam ciągnąc dziewczynę za rękę.
Kastiel
Pan przewodniczący jak zawsze już z rana popsuł mi dobry humor. Znowu truł mi dupę tym swoim durnym usprawiedliwieniem. Groził wywaleniem ze szkoły i takie tam.
Siedziałem na schodach gdy przyszedł do mnie Lys.
-Doskonale wiesz, że jeśli nie będziesz przynosił tych usprawiedliwień wylecisz ze szkoły -powiedział poeta.
-Nie rozumiesz, że nie chce mu ich dawać?! -Warknąłem,
-To, że to Nat jest głównym gospodarzem o niczym nie świadczy. Daj mu ten podpis i tyle! Chcesz wylecieć! Tego chciałaby Alice?! Przecież jeśli będziesz dobrze się uczył to będziesz mógł pracować w firmie ojca. Przyjedziesz do domu rodzinnego Do matki...Pomóc jej. I wtedy...Będziesz mógł zobaczyć Alice...
Lysander uderzył w samo sedno. Nie liczyło się dla mnie nic więcej, tylko to żeby znaleźć Alice, przyjaciółkę z dzieciństwa.
-Dzięki stary -powiedziałem i wstałem.
Kroki zmierzyłem do pokoju Srajtaniela. Otworzyłem drzwi bez pukania i zobaczyłem jak blondasek mizia się z Melanią.
-Sory, że wam przerywam romanse -powiedziałem oschle, a para odskoczyła od siebie. -Daj ten pieprzony papier i miejmy to z głowy.
Nataniel cały czerwony na ryju podał mi usprawiedliwienie. Szybko je podpisałem i zmierzyłem w kierunku drzwi.
-Tylko pamiętajcie się zabezpieczyć- powiedziałem stając w progu.
Wyszedłem z pokoju śmiejąc się pod nosem.
Alice
Rozbrzmiał głośny dzwonek, a ja z Rozą szybko się spakowałyśmy.
-Jak myślisz Kas podpisze Natowi ten papierek? -Zapytałam białowłosej zapinając plecak.
-Raczej tak. Lys zawsze ma mocne argumenty na niego -odparła dziewczyna.
Wyszłyśmy z klasy. O ścianę przy drzwiach stał oparty Kastiel.
Pomyślałam, że do niego zagadam. Posłałam Rozie jednoznaczne spojrzenie, a ta pokiwała głową i odeszła.
-Hej ochłonąłeś? -Zapytałam.
-Tak podpisałem mu to gówno. Wyobraź sobie, że nasz gospodarzyk mizia się z Melanią w czasie lekcji, na biurku -powiedział idąc w stronę klasy,
Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
-No proszę, proszę -powiedziałam gdy się uspokoiłam.
-A tak z innej bajki to może przyjdziesz dziś z Rozą na naszą próbę? -Zapytał buntownik.
-Hm...Zobaczyć jak ruda małpa śpiewa? -Zapytałam z sarkazmem. -Bezcenne.
-Ja ci dam rudą małpę -powiedział śmiejąc się.
Kastiel zaczął mnie łaskotać i w końcu przyparł do ściany. Wszyscy patrzyli się na nas dziwnie. Spojrzałam w jego piękne oczy. Mogłam się w nich spokojnie zatopić. Po chwili zdałam sobie sprawę, że chłopak jest bardzo blisko.
-Chodź na lekcję -powiedziałam spuszczając głowę.
Chłopak niechętnie się ode mnie odsunął i ruszył w kierunku sali.
-To o której ta próba?
-Zaraz po szkole idziemy do mnie -odparł chłopak wchodząc do klasy.
Szybko zmienia nastroje...
Sara Wolf /Kastiel x Alice/

A to Sara, siostra Kastiela. Wiek 17 lat. Ma długie niebieskie włosy i szare oczy jak brat. Uwielbia muzykę. Ma zespół i jest sławna. Lubi zakupy. Jest dziecinna i często nierozgarnięta (patrz gif xD). Mieszka w rodzinnym mieście Kastiela i Alice, ale czasami odwiedza brata. Kocha imprezy, nie pali. Kocha zwierzęta.
sobota, 5 września 2015
Nominacja do LBA
Kurczę coś za dużo tych nominacji xD 3 w ciągu tygodnia xD Zajmuję się nimi zamiast rozdziałami xD
W każdym razie dostałam nominację od Wathewy. Tak więc dziękuję jej bardzo oraz wam również.
No to czas na pytania:
1. Czy przeszła ci kiedyś prze głowę myśl zamknięcia bloga?
Szczerze to tak... Były takie chwile...
2. Jesteś pesymistą, realistą czy optymistą?
Hm...Raczej każdym po kolei. Czasami pesymistka, czasami realistka, a czasami rozmarzona optymistka...
3. Czy jest jakaś emotikona, która cię denerwuje, bądź irytuje?
Nie ma takiej.
4. Uważasz, że na jakim wieku mogłabyś się zatrzymać i mieć go na zawsze?
Chyba dziewiętnaście lat...
5. Czy masz w życiu zasady, których się trzymasz? Jeśli tak to jakie - Jeśli chcesz się nimi podzielić oczywiście ;3
Hm... W sumie to moją zasadą jest to aby odwdzięczać się ludziom za to co mi robią. Chodzi mi zarówno o "dobre" rzeczy jak i te "złe".
6. Jaka według ciebie postać z kreskówki/ bajki jest według ciebie wzorek do naśladowania?
Raczej żadna xD U każdej dopatruję się nieprawidłowości xD
7. Jaką bajkę i piosenkę najbardziej wspominasz z dzieciństwa?
O kurczę xD Chyba... Z Camp Rock xD Zawsze lubiłam to oglądać i słuchać tamtych piosenek. Pamiętam jak stałam na łóżku i nieudolnie śpiewałam "This is me" xD
8. Jaka jest twoja ulubiona liczba?
666 >.<
9. Gdybyś mogła się przemienić kiedy chcesz w jakiekolwiek zwierzę. jakie by ono było?
Chyba Wilk, albo kotek ;*
10. Jak widzisz swoje życie za 10 lat?
Kurczę... Nadal piszę blogi i swoje opowiadania, oprócz tego pracuję i wychowuję moją córeczkę. Mój mąż pomaga mi w tym i kocha mnie całym sercem, a ja jego... Taa... Marzenie ( pesymityczno/ realistyczna strona mnie xD)
11. Masz ostatni tydzień życia jak go spędzasz?
Piję, bawię się ze znajomymi i spędzam go "miło" z moim chłopakiem xD
Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację :*
Kastiel x Alice
Rozdział II
"Rude małpy fajnie wyglądają w garniturze"
Rano wstałam z koszmarnym bólem głowy. Alex nadal leżał obok mnie. Dlatego po cichu wyszłam z łóżka i podeszłam do szafy.
Jak ja nienawidzę sukienek...
Wybrałam czarną sukienkę z koronką i wzięłam torebkę, tego samego koloru. Żeby nie obudzić brata poszłam do jego łazienki zabierając wszystkie potrzebne mi rzeczy.
Jak on otworzył drzwi?
Spojrzałam na zamek.
On ma kluczę?! W sumie co się dziwisz...W końcu jego dom xD
Wzięłam szybki prysznic, a ból głowy troszkę ustał. Strasznie chciało mi się pić, dlatego szybko się ubrałam i pomalowałam.Na nogi założyłam czarne buty na koturnie, które wcześniej wyjęłam z szafy i zeszłam do kuchni. Tam wypiłam dość dużo wody i zrobiłam sobie kanapkę, oraz wzięłam tabletkę. Spojrzałam na zegar, wskazywał on godzinę siódmą trzydzieści, czyli idealną do wyjścia. Zostawiłam jeszcze Alex`owi kartkę i wyszłam zakluczając drzwi.
Powolnym krokiem ruszyłam przez chodnik. Jednak nie było mi dane przejść daleko iż gdy przechodziłam obok sąsiedniego domu usłyszałam gwizdanie.
Proszę tylko nie...
-Kastiel! -Powiedziałam odwracając się.
W progu domu stała ruda małpa. Uśmiechnęłam się krzywo i ruszyłam dalej.
Czemu? Alex kurwa czemu?! Nie było innego domu?! I milszych znajomych?!
-Czekaj mała! -Usłyszałam za sobą.
-Mam imię i nie jest nim "mała"! -Odparłam przyśpieszając.
Chłopak jednak dogonił mnie i zrównał się krokiem.
-Oj no sory! Nie obrażaj się -powiedział czerwonowłosy.
Szłam dalej z dumnie podniesioną głową. Jednak chłopak wyprzedził mnie i złapał za ramiona.
-Nie obrażaj się Alice -powiedział uwodzicielskim głosem.
Zlustrowałam go wzrokiem. Kastiel miał na sobie czarne spodnie, białą koszulę w spodniach, jednak lekko odstającą, a górne guziki miał rozpięte, kołnierzyk postawiony, a przez ramię przerzucił sobie marynarkę. Wyglądał zniewalająco.
Jaki on przystojny w garniturze...I ten uśmiech...Stop! Alice!
-Sory za tą "małą" -powiedział jeszcze raz.
-Oh! Dobra daj już spokój! Jest okej! -Powiedziałam i go wyminęłam.
Gdy tak stał przede mną i patrzył na mnie tymi swoimi szarymi oczkami, do tego z tym uśmiechem i w garniturze, miękłam. Chłopak zaśmiał się i ruszył razem ze mną.
-W ogóle to jak tam po imprezie? -Zapytał.
Od razu rozszerzyłam oczy.
Właśnie...Co się wczoraj działo? Zajęłam się bardziej koszmarem i szykowaniem do szkoły niż tym co robiłam na imprezie.
Schyliłam głowę i lekko przyśpieszyłam.
-Jest okej -powiedziałam kłamiąc.
Kompletnie nie pamiętałam poprzedniego wieczoru.
-A pamiętasz co robiłaś? -Zapytał.
-Oczywiście -znowu kłamstwo.
-Aha...Czyli pamiętasz to -powiedział i złapał mnie od tyłu za biodra przyciągając do siebie.
Szybko odepchnęłam jego ręce zaskoczona.
-Co ty robisz?! -Zapytałam wkurzona.
-Czyli nie pamiętasz -powiedział i przyśpieszył kroku.
Stałam chwilę na ulicy kompletnie zaskoczona i skołowana.
Co ja do cholery wczoraj robiłam?! Dobra zajmę się tym potem...Teraz do szkoły! Już!
Szybkim krokiem poszłam w kierunku liceum. Jednak już nie spostrzegłam Kastiela. Nie wiedziałam czy się cieszyć, czy smucić. Z tego co wywnioskowałam on pamiętał co się wczoraj działo... I mogło to być związane ze mną i nim.
Czułam palący ogień w miejscu gdzie mnie dotknął. Jednocześnie czułam też ciepło na policzkach gdy myślałam, że w sumie było to przyjemne. Jednak zaraz otrząsnęłam myśli i znalazłam się przed bramą krainy jednorożców (czyt.różowego liceum).
Mówiłam, że jakaś staruszka ma obsesje na punkcie różu...
Weszłam do środka budynku, jednak nie zauważyłam tam żywej duszy.
Co jest?!
Nagle usłyszałam bieg. Za mną pojawił się jakiś blondyn.
-Em..Przepraszam wiesz gdzie jest pokój gospodarzy? -Zapytałam.
-Yyy...Tak oczywiście. Jestem główny gospodarz Nataniel. Z tego co wnioskuję jesteś nową uczennicą Alice Angel? -Zapytał zatrzymując się.
-Tak. Miło mi -powiedziałam wyciągając do niego rękę.
-Mi również -odparł ściskając ją.- Chodź więc złożyć papiery i idziemy na apel.
-A właśnie gdzie on jest? Nie widzę żywej duszy -powiedziałam wchodząc za nim do ładnie urządzonego pomieszczenia.
-Apele odbywają się na sali gimnastycznej. Taki budynek na prawo od wejścia -odparł blondyn. -Tak więc masz potrzebne papiery?
-Em...Tak! Proszę.
Wyjęłam z torebki papiery i podałam chłopakowi. On uśmiechnął się życzliwie i włożył je do teczki.
-Brakuje zdjęcia -powiedział Nataniel.
-Proszę -powiedziałam dając mu małe zdjęcie.
-No to wszystko mamy. A teraz chodź na apel -powiedział z uśmiechem.
Wyszłam z gabinetu. Blondyn zamknął drzwi i ruszyliśmy w kierunki sali. Chłopak cały czas uśmiechał się przyjacielsko. A ja czułam się trochę speszona.
...
Nareszcie apel skończył się, a my mieliśmy rozejść się do klas. Tam miało odbyć się spotkanie z wychowawcami.
-Alice jesteś ze mną w klasie, więc może pozwolisz się odprowadzić? -Zapytał blondyn po apelu.-Oki.
Po pierwszych dziesięciu minutach zrozumiałam, że jest strasznym lizusem. Ze sztucznym uśmiechem na twarzy poszłam razem z chłopakiem.
Usiadłam w ostatniej ławce pod oknem, a Nataniel poszedł siedzieć z jakąś brunetką. Westchnęłam ciężko i zaczęłam patrzeć w okno. Nagle ktoś usiadł obok mnie. Popatrzyłam na przybysza.
-Spadaj do swojej klasy ruda małpo -powiedziałam na powrót odwracając wzrok.
-Jestem w swojej klasie -odparł.
Nawet nie patrząc na niego wiedziałam, że ma ten swój uśmieszek na twarzy.
-To będzie długi rok -jęknęłam i schowałam twarz w dłonie.
Chłopak prychnął.
Nareszcie nauczyciel zaszczycił nas swoją obecnością.
-Witam was. Doskonale mnie znacie jesteśmy już rok w klasie. Tak więc sprawdzę obecność i rozdam plany.
-Nadal nic nie pamiętasz? -wyszeptał Kas.
-Panna Alice Angel? -Wyczytał mnie nauczyciel.
-Obecna! -Odpowiedziałam.
-Jesteś naszą nową uczennicą, więc może pójdź na środek i przedstaw się klasie? -Zapytał grzecznie.
Już go nie lubię.
Posłusznie wstałam i poszłam pod tablicę obok nauczyciela. Na szczęście teraz nie musiałam odpowiadać Kasowi.
-Nazywam się Alice Angel -powiedziałam i już chciałam wracać, jednak zatrzymał mnie belfer.
-Skąd pochodzisz? Opowiedz coś o sobie...
Nienawidzę tego...
-Mam siedemnaście lat. Przyjechałam z Katowic. Lubię muzykę -powiedziałam i szybko pognałam do ławki.
Kastiel zaśmiał się cicho i oberwał ode mnie w ramię.
-Odpowiesz na moje pytanie? -Zapytał.
Poczułam jego ciepły oddech na karku.
-Jakie znowu pytanie?
-Pamiętasz wczorajszą noc?
To brzmi strasznie dwuznacznie! Co ja kurwa wczoraj robiłam?! >.<
-Może ci przypomnę -powiedział. Chciałam mu przerwać jednak nie dał mi. -Za dużo wypiłaś i zaczęłaś tańczyć jak dzika. Podszedłem do ciebie i złapałem za biodra tak jak rano. Ty nadal tańczyłaś, a ja po chwili odwróciłem cie przodem. Chciałaś tańczyć dalej, jednak powstrzymałem cię. Przerzuciłem przez ramię i zaniosłem do pokoju, a tam trochę otrzeźwiałaś.
Ja...O kurwa...
Wszystko sobie przypomniałam. Dokładnie pamiętałam jak ocierałam się o chłopaka i chciałam więcej, ale on był na tyle trzeźwy i miał na tyle silną wolę, że bezpiecznie odstawił mnie do pokoju.
-I jak? Zdziwiona? -Zapytał.
-Pani Angel i panie Wolf skoro tak dobrze się państwu rozmawia to proszę zostać jutro po lekcjach -powiedział nauczyciel.
Super...Dzięki Kas!
Nauczyciel gadał jeszcze z pięć minut, a później mogliśmy rozejść się do domów.
-Idziesz ze mną? -Zapytał Kastiel.
-Po co?
-Bo mieszkasz obok mnie?
-W sumie...Logiczne...
Wyszliśmy razem z klasy, a później ze szkoły.
-Kas! -Usłyszeliśmy krzyk.
Odwróciłam się. W naszą stronę biegł białowłosy chłopak ubrany w strój, jak mi się zdaje z epoki wiktoriańskiej. Jednak nie dam sobie ręki uciąć, ponieważ nigdy nie chciało mi się słuchać na lekcjach.
Kastiel uśmiechnął się cwanie i zaczekał na chłopaka.
-Co chcesz Lys? -Zapytał i przybił z nim żółwika.
-Roza cię wszędzie szuka. Mówi, że ma coś ważnego i... -W tym momencie oczy chłopaka powędrowały na mnie. -Przepraszam za moją niegrzeczność. Nazywam się Lysander, jestem przyjacielem Kastiela. Miło mi...
Chłopak ujął moją dłoń i ucałował patrząc w oczy, a ja lekko się zaczerwieniłam.
-Alice...Mój brat przyjaźni się z Kasem.
-Jesteś siostrą Alex`a?
-Tak -odparłam z uśmiechem.
-To czego chciała Roza? -Przerwał nam Kas.
-Coś z tobą uzgodnić. Czeka na ciebie w piwnicy -odparł Lysander.
-Ona to zawsze sobie coś wymyśli...Mała zaczekaj tu. Zaraz wrócę -powiedział buntownik.
-Mówiłam ci, że...
-Tak, tak wiem Alice.
Białowłosy zaśmiał się melodyjnie.
-Może usiądziemy na ławce i zaczekamy na niego? -Zaproponował.
-No... Spoko -odparłam.
Popatrzyłam dokładniej na chłopaka. W jego ubiorze dominowała czerń z zielenią. Włosy na pierwszy rzut oka białe, jednak teraz dopiero zauważyłam, że końcówki grzywki miał czarne. Oczy... To na nie zwróciłam największą uwagę. Prawe oko było złociste niczym miód. Jeszcze ładniejsze od oczu Nataniela, jednak lewe w kolorze zieleni. Dodawało to chłopakowi wielkiego uroku.
Szybko przestałam się patrzeć na chłopaka, aby nie uznał mnie za dziwną.
-Długo tu jesteś? Wcześniej cię nie widziałem... -Powiedział nagle Lysadner.
-Przyjechałam wczoraj.
-Kastiela poznałaś na pewno na imprezie brata.
-Ym...Tak. Ty też tam byłeś? -Zapytałam.
-Nie...Musiałem pomóc mojemu bratu, Leo w sklepie.
-Dużo starszy?
-Mieszkam z nim, a dużo starszy nie jest.
-Długo znasz Kastiela?
-Od gimnazjum.
-Nie wiem jak z nim wytrzymujesz... Jest mega arogancki i w ogóle.
-Z tego co mi wiadomo był inny. Kiedyś bardziej otwarty... Ale później się zmienił. W gimnazjum przyszedł w takim stanie jakim jest teraz. Sam do dziś nie wiem jak to się stało, że jesteśmy przyjaciółmi. Kas maskował swoje uczucia, ale nigdy nie umiał ich ukryć w muzyce. Pisał teksty...O pewnej dziewczynie, którą kochał. W jego śpiewie, graniu...Było tyle emocji. W końcu zwierzył mi się. Bardzo mu jej brakuje. Do dziś w domu ma jej zdjęcie na szafce nocnej.
Pokiwałam głową.
Kastiel miły... Może to naprawdę jest on? Nie...to zbieg okoliczności...
-Skoro śpiewa i gra to powinien to rozwijać...
-I rozwija. Razem mamy zespół. On zazwyczaj gra, a ja śpiewam. Kas nie za bardzo lubi to robić, ale czasami coś tam zaśpiewa...
Zauważyłam Kastiela, który wychodził ze szkoły i to wyraźnie zdenerwowany. Za nim szła jakaś białowłosa dziewczyna i ciągle coś mówiła, a on odpowiadał "Nie". Po chwili oboje dotarli do nas.
-Rozalio daj mu na razie spokój -powiedział Lysander patrząc na dziewczynę.
-Ale...
-Daj spokój! Nie ma nawet mowy! -Powiedział zły Kas.
-Ale..
-Rozalio -powiedział stanowczo Lys.
Dziewczyna wystawiła im język i spojrzała na mnie.
-O hej! Jestem Rozalia -powiedziała entuzjastycznie.
-Em...Alice -odparłam uśmiechając się.
-Alice jest siostrą Alex`a -wytłumaczył Lys. -A Rozalio to dziewczyna mojego brata, o którym ci wcześniej wspominałem.
-Dobra na dziś koniec tego poznawania. Idziesz? -Zwrócił się do mnie buntownik.
-Idę -odpowiedziałam.
-Do zobaczenia Alice -powiedział Lys i znów pocałował moją rękę.
-Do jutra. Mam nadzieję, że ze mną usiądziesz -dodała Roza.
-Pewnie. Do jutra -powiedziałam do nich i poszłam razem z Kasem.
Chłopak nadal był zdenerwowany na dziewczynę. Z kieszeni spodni wyciągnął papierosy i zapalniczkę.
W sumie...Też bym zapaliła...
Wyciągnęłam z czarnej torebki paczkę papierosów i wzięłam jednego do ust, a następnie odpaliłam.
-Nie myślałem, że palisz -powiedział Kas i się zaciągnął.
-A co myślałeś? Że jestem grzeczną, poukładaną dziewczynką? -Powiedziałam wypuszczając dym z płuc.
-Może, niekoniecznie. Po wczorajszych tańcach.
I znowu ten jego głupi uśmieszek...
Westchnęłam ciężko.
Nie powiem...Wczoraj było dość miło. Ah! Co ja pieprzę?! To przez to, że piłam...Dlatego mi się podobało...Nie ma mowy żebym była zainteresowana Kastielem. Na razie mam dosyć chłopaków... Po tym co zrobił Zeke...
-A ty nad czym myślisz? -Zapytał buntownik.
-Nie twój interes.
-Nagle taka opryskliwa -mruknął chłopak.
-Sorki...
-Nie ma za co...
Po pięciu minutach spaceru w ciszy byliśmy pod naszymi domami.
-Mała! Powiedz Alex`owi, że przyjdę jak się przebiorę i wyprowadzę Demona! -Krzyknął Kas gdy byłam przy swojej furtce.
Pokiwałam głową i weszłam na teren domu. Otworzyłam drzwi i od razu zdjęłam buty.
-Wróciłam! -Krzyknęłam.
-Hej sis! -Usłyszałam krzyk Alex`a z kuchni.
Poszłam w kierunku głosu brata.
Alex stał przy kuchence i robił obiad. Przytuliłam się do niego i popatrzyłam co gotuje.
-Mmm...Spaghetti -mruknęłam.
-Ładnie wyglądasz -powiedział lustrując mnie wzrokiem.
-Dzięki -powiedziałam i pocałowałam go w policzek. -Idę się przebrać. A właśnie! Kas ma przyjść jak się ogarnie i psa wyprowadzi.
-Spoko. Zawołam jak się skończy robić.
-Chyba jak ty skończysz -powiedziałam śmiejąc się.
Szybko pobiegłam na górę i wyciągnęłam z szafki mega krótkie czarno -białe spodenki w motylki i czarną bluzkę na ramiączkach. Włosy rozczesałam i splotłam w warkocz. Makijaż zmyłam i zeszłam do kuchni.
-Akurat zrobiłem -powiedział mój brat i podał mi talerz.
-Dzięki -powiedziałam.
W tej chwili rozległ się dzwonek do drzwi i mój brat poszedł otworzyć drzwi.
-Smacznego -usłyszałam głos Kasa.
-Dzięki -powiedziałam i zaczęłam jeść.
Alex nałożył potrawę sobie i Kasowi, a później razem jedliśmy.
...
Padłam na łóżko i od razu chwyciłam telefon.
Jaki on jest durny! Czy musi komentować każdy mój ruch?!
Spojrzałam na wyświetlacz.
Hm...Trzy nowe wiadomości... Mamy teraz piętnastą... Chyba zmienię kartę...
Nie pewnie otworzyłam po kolei wiadomości.
Czemu wyjechałaś? Tęsknimy za tobą... Proszę cię wróć... Ash.
Przepraszam, że się darłam na ciebie przez Sms`a :( Nie chciałam żebyś się obrażała...Ale proszę wróć do nas... Nie zostawiaj nas ;( Czemu nic nie powiedziałaś? Mogłaś powiedzieć...Chodzi o Kastiela? Chcesz go znaleźć? Trzymaj się Miśka :* Sara
Wiem, że ciebie nie namówię do powrotu...To twoja decyzja...Ale proszę powiedz nam dlaczego wyjechałaś... Wszyscy tu tęsknimy i nie rozumiemy dlaczego nas zostawiłaś... Może to nie najlepszy moment, ani forma, ale Alice... Wiesz, że nadal ciebie kocham i będę kochał. Czy to przez to wyjechałaś? Tęsknię :* Zeke
Każda wiadomość miała trochę prawdy. Chciałam znaleźć Kastiela, ale stresowało mnie uczucie Zeke`a.
-Ah! Nie wiem co robić! -Jęknęłam i odłożyłam telefon na szafkę nocną.
Z torebki wyciągnęłam paczkę papierosów i wychodząc na balkon odpaliłam jednego.
Kurczę...Chciałabym im odpisać, ale to sprawi więcej bólu mi i im. Lepiej żebym po prostu do nich nie pisała. Wiem, że mogą mnie znienawidzić, ale tak będzie lepiej. Nie mogę do nich wrócić jak gdyby nigdy nic. Po prostu będę żyłą tutaj i tyle...
Weszłam do pokoju i podeszłam do regału. Wyciągnęłam pierwszą lepszą książkę i kładąc się na łóżku zaczęłam ją czytać. Aż w końcu zasnęłam.
Oto jest drugi rozdział tak żeby umilić wam pierwsze dni w szkole. Teraz rozdziały będą się pojawiały na pewno tylko w weekendy, rzadziej w tygodniu... Wiecie szkoła i wg. Chciałabym się przyłożyć w tym roku i poprawić swoje oceny :) Tak, więc bardzo was przepraszam moi kochani.
piątek, 4 września 2015
Nominacja do LBA
Tak, więc dostałam nominację do LBA, drugą, dzień po ostatniej xD Jest ona od Ray i Niss :* Którym bardzo dziękuję za docenienie pracy :*
1. Jakie zwierzę uważasz za najbrzydsze na świecie?
Hm...Nie wiem bo nie znam ich dużo, ale w sumie świnie są nieładne xD
2. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Mam kilka ulubionych. Są nimi czarny, czerwony, niebieski i fioletowy ;)
3.Którą postać z Twojego opowiadania lubisz najbardziej?
Zdecydowanie Alice. Robię ją troszkę na wzór mnie jaką zawsze chciałam być >.<
4. Jaka jest twoja ulubiona potrawa?
Od dzieciństwa spaghetti...xD
5. Gdybyś mogła wybrać dowolną moc nadnaturalną, którą byś wybrała? Może być kilka maksymalnie do pięciu.
Hm... Na pewno latanie, szybki bieg, super siła, czytanie w myślach i żebym mogła panować nad ogniem.
6. Masz chłopaka?
Tak :)
7. Lubisz Vocaloidy? Masz ulubionego?
Lubię i to bardzo xD Hm...W sumie lubię Miku, ale też Kamuiego xD
8. Piszesz prywatne opowiadanie?
Tak, jest kilka takich, które piszę na laptopie albo komputerze i nie udostępniam, ale pokazuję czasami znajomym.
9. Czy twoi rodzice wiedzą, ze prowadzisz bloga o takiej tematyce? Jeśli tak, mają do niego dostęp?
Moja mama, babcia i dziadek doskonale wiedzą, że mam bloga i wspierając mnie w jego pisaniu, jednak nie wiedzą nic o jego tematyce. Wiedza jedynie o tematyce opowiadań prywatnych xD Więc nie mają do niego dostępu.
10. Jesteś praworęczna czy leworęczna?
Praworęczna...
11. Jakie cierpienie uważasz za najgorsze?
Rozstanie z chłopakiem, który mieszka mega daleko i nigdy więcej go nie zobaczę ;(
Jeszcze raz dziękuję za nominację i z racji tego, że przed chwilą wypisałam blogi nie będę nominować więcej ;)
Nominacja do Libster Blog Award
W dniu pierwszym września...Hm..Nie! To tak za oficjalnie...Jak to zacząć?! Ah...Nigdy nie jestem dobra w takich rzeczach :(
W każdym razie we wtorek dostałam nominację od Julia O`Brien do LBA :D Jestem jej niezmiernie wdzięczna, że doceniła moją ciężką pracę i nominowała mnie. Jest to moja pierwsza nominacja w całym życiu.
Gdy przeczytałam komentarz, że zostałam nominowana byłam w niebo wzięta. Wiem, że to was nie obchodzi, ale to wiele dla mnie znaczy. Gdyby nie wy, dawno rzuciła bym tego bloga. Byłby to kolejny blog którego usunęłam i kolejny smutek iż nikt nie czyta tego co mnie fascynuje.
Dlatego w pierwszej kolejności chciałam podziękować Martfej Szarlotce. To dzięki niemu miałam motywację na początku. Gdyby nie on już po drugim czy trzecim rozdziale poddałabym się po raz kolejny. Jestem ci niezmiernie wdzięczna, że zmotywowałeś mnie do pracy ;*
W drugiej kolejności dziękuję wam, moim czytelnikom. To dzięki wam z wielką chęcią piszę opowiadania i opowiadam o mojej pasji rodzinie. Dzięki wam nabieram optymizmu i uśmiecham się za każdym razem gdy widzę liczbę wyświetleń. :) Dziękuję wam za to, że jesteście i piszecie komentarze, które naprawdę wiele dla mnie znaczą. Naprawdę należą się wam wielkie brawa. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną, a liczba czytelników będzie ciągle rosła ;)
Tak, więc nie nudząc was dalej odpowiem na pytania :
1. Czy masz jakieś zwierzątko?
Mam obecnie psa. Yorka, suczkę. Wabi się Perła. Do tego w domu są rybki, ale należą one do dziadka xD
2. Skąd pomysł na założenie bloga?
Oj...Tu to się na pewno rozpiszę. Po kolejnym nie udanym blogu postanowiłam wrócić do grania w Słodki Flirt. Coraz bardziej zatracałam się w naszej grze. Nagle się rozchorowałam ;( I leżąc w łóżku, chora i smarkająca postanowiłam poczytać sobie opowiadania na forum. Podobało mi się kilka z nich i szukałam blogów o przygodach naszych kochanym uczniów Słodkiego Amoris`a. W końcu gdy wyzdrowiałam pomyślałam o napisaniu opowiadania na forum. Jednak już po pierwszym rozdziale zirytowało mnie to iż wszyscy patrzyli na moje błędy gramatyczne, stylistyczne i interpunkcyjne oraz literówki, i wtedy przypomniałam sobie o Blogerze. Założyłam nowego bloga i tak oto dziś jestem tu z wami :*
3. Twój ulubiony serial/ program telewizyjny?
Kurczę... ;/ Teraz rzadko kiedy oglądam telewizję, ale lubię sobie obejrzeć "Ranczo", albo pośmiać się z "Dlaczego ja" i innych takich... xD
4. Najbardziej aktywny komentator na twoim blogu to...?
Sama nie wiem... Każdy piszę po troszku, więc wydaje mi się, że wszyscy są bardzo aktywni za co im dziękuję ;)
5. Do której klasy w tym roku będziesz chodzić?
Obecnie zaczęłam drugą klasę gimnazjum.
6. Masz pomysł na to co chcesz robić w życiu?
Takiego pomysłu obecnie raczej nie posiadam. Myślałam o studiach z Kryminologii, a później pracy w tym kierunku, ale zastanawiałam się też nad nauczycielem chemii, ponieważ lubię ten przedmiot i jest on moim "konikiem".
7. Twoje ulubione imię męskie?
Zdecydowanie Rafael... Mmm...
8. Należysz do jakiegoś fandomu?
Nie...
9. Opisz swojego najlepszego przyjaciele/ przyjaciółkę w pięciu słowach.
Tylko jednego ;( Hm... No to... Dziwny, zboczony, wariat, ambitny, flirciarski xD
10. Najlepsze wspomnienie z wakacji.
Hm...Poznanie wakacyjnej miłości i całowanie się z nią w jeziorze xD
11. Ulubiony przedmiot w szkole?
Zdecydowanie chemia <3
Nominuję:
Tylko tyle blogów czytam, które powinny odstać tą nominację ;)
Pytania:
1. Oglądasz anime?
2. Jak wspominasz te wakacje?
3. Twoje hobby?
4. Pomysły na bloga przychodzą ci łatwo czy raczej trudno?
5. Ile masz lat?
6. Ulubione święto?
7. Co lubisz jeść najbardziej?
8. Znienawidzony przedmiot?
9. Ulubione zwierzę?
10. Miałaś/eś kiedyś chłopaka/dziewczynę?
11. Wymarzona praca?
Jeszcze raz dziękuję za nominację i obiecuję niedługo dać jakiś rozdział ;) Do zobaczenia <3
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Kastiel x Alice
Rozdział I
"Nienawidzę przeprowadzki!!!"
Gorąc...Słońce świeci wysoka na niebo. Lekkie białe chmurki pokrywając niebo niczym wata cukrowa. Właśnie tego pięknego dnia miałam się wyprowadzić do brata Alex`a, który mieszkał w małym miasteczku niedaleko jeziora.
Powodem wyprowadzki była moja matka, która miała mnie w dupie. Uznałam, że nic mnie tu nie trzyma, dlatego pomyślałam, że zacznę życie od nowa i zamieszkam u brata na jakimś zadupiu.
Mój tata prowadził dobrze prosperującą firmę. dlatego byliśmy mega bogaci, jakby tego było mało, mój dziadek w spadku przepisał nam ogromny pałac, który był dziedziczony z pokolenia na pokolenie. Dlatego byliśmy jedną z dwóch najbogatszych rodzin w mieście.
I tu się zaczynają moje problemy. Dzięki naszemu "bogactwu" nikt mnie nie lubi. No dobra...Przesadzam...Jest kilka osób które mnie lubi, ale z łatwością wymienię ich na palcach jednej ręki.
W każdym razie wyprowadzam się. Stoję przed ogromnym domem i uśmiecham się blado. Szofer zabiera ostatnią walizkę.
-Panienko czas jechać -mówi i kłania się nisko.
-Tak wiem... Już wsiadam -odpowiadam.
Po raz ostatni omiatam wzrokiem wielką posesję i wsiadam do czarnej limuzyny.
Oczywiście nie mówiłam znajomym o moim wyjeździe nie chciałam ich martwić. Musiałam zacząć życie od nowa. Bez potyczek i reszty. A to oznaczało, że musiałam się wyprowadzić. Nic nie trzymało mnie w tym mieście. A zwłaszcza nie rodzina. No może oprócz taty. On przynajmniej interesował się nami. Robił przelewy o przyjeżdżał kiedy się dało. A matka cały czas wydawała jego pieniądze i w ogóle się nami nie interesowała.
A wracając do przeprowadzki... Po kilku godzinach jazdy w limuzynie (nie wiem po co to...) dotarłam pod dom brata. Od razu przed dom wyszedł Alex.
-Alice! -Krzyknął brat i mnie przytulił.
-Alex... -Wyszeptałam.
Szofer odstawił moje bagaże i pudła na chodnik, a ja z bratem wnieśliśmy je do domu.
-Zawsze tyle tych ciuchów miałaś mała? -Zapytał gdy wszystko stało na górze przed moim pokojem.
-Wiesz...Sara lubi zakupy...
Brat objął mnie ramieniem.
-A teraz niespodzianka. Twój pokój -powiedział Alex.
Brunet otworzył czarne drzwi z białymi wzrokami. Ujrzałam ogromny pokój. Po prawej stronie była ogromna szafa z lustrem i białe regały z książkami, płytami, wierzą i innymi pierdółkami. Po lewej zaraz przy ścianie stało czarne biurko, a za nim ogromne czarne łóżko, na które prowadziły białe schodki.Obok łóżka była czarno-biała szafka nocna, a naprzeciw szafy drzwi na balkon i okno zasłonięte szarymi zasłonkami. Przy drzwiach do balkonu znajdowały się drzwi do łazienki. tapety w pokoju były w czarno-białe pasy, a podłoga z ciemnych paneli.
-Alex jesteś wielki! -Powiedziałam zadowolona i uwiesiłam się na szyi brata.
Ten objął mnie w talii i przytulił mocno.
-Dobra rozpakuj się mała. Jutro jest rozpoczęcie roku -powiedział brat i wyszedł.
Od razu rzuciłam się na łóżko testując jego miękkość.
-Idealne -powiedziałam.
Przewróciłam się na plecy i patrzyłam w biały sufit.
Poukładajmy sobie wszystko... Wyjechałam i zostawiłam całą paczkę... Matka jak zwykle miała mnie w dupie i nawet nie przyszła się pożegnać... Będę mieszkała z Alex`em i chodziła do szkoły, której nazwa jest tak idiotyczna, że szkoda mówić. Hehe...Na pewno prowadzi ją jakaś gruba staruszka w różowych ciuszkach, która ma kota albo psa bo żaden mężczyzna jej nie chce! Hahaha! No dobra Alice koniec obijania...
Szybko wstałam z łóżka i podeszłam do walizek. Rozpakowałam wszystkie ubrania, a później wzięłam się za pudła z pierdółkami.
Usłyszałam ciche, ale stanowcze pukanie do drzwi.
-Proszę -powiedziałam układając książki na półce.
-Zapomniałem ci powiedzieć, że dziś wpadnie do mnie paru znajomych i robię imprezkę. Nie będzie ci to przeszkadzać? -Zapytał.
-Jeszcze się mnie pytasz? Pewnie, że nie -odparłam.-O której wpadną?
-Koło dziewiętnastej.
-Kupiłeś wszystko?
-Dbasz o moją imprę? -Zapytał opierając się o framugę.
-Wiesz, że lubię imprezy.
-Nic się nie zmieniłaś -powiedział uśmiechając się.
Alex wyszedł z pokoju, a ja spojrzałam na zegarek. Była godzina piętnasta.
Szybko się z tym uwinę i przyszykuję na imprezę. Ostatnie pudło...
Jak się okazało w ostatnim pudełku były zdjęcia. Wszystkie schowałam do szufladki na dole regału, jednak przy ostatnim się zatrzymałam.
Było to zdjęcie przedstawiające mnie i czarnowłosego chłopca na jednym z bali. Chłopak przytulał mnie od tyłu i uśmiechał się szeroko. Był on w garniturze. Ja natomiast byłam w złotej sukni. Uśmiechałam się, lecz na mojej twarzy gościł rumieniec. Miałam wtedy dziesięć lat. Z tego co pamiętam to zdjęcie zostało wykonane dzień przed wyjazdem chłopaka.
-Kastiel... -wyszeptałam z łzami w oczach.
Szybko otarłam ciecz, a zdjęcie postawiłam na szafce nocnej.
Czarnowłosy chłopak był moim najlepszym przyjacielem z dzieciństwa. Traktowałam go jak brata, jak drugiego Alex`a. Byliśmy nierozłączni. Jego rodzina była tak samo nadziana jak moja. Kastiel miał ogromna rezydencję naprzeciw mnie. Mięliśmy podobne charaktery i buntowaliśmy się rodzicom. Jednak dzień po balu z okazji moich urodzin wyjechał. Dowiedziałam się o tym przypadkiem. Przez służbę...Do dziś doskonale pamiętam ten dzień...
Przy czarnej limuzynie stał Kastiel i czekał aż szofer załaduje jego rzeczy.
-Kastiel! -Krzyknęłam.
Chłopak odwrócił się, a ja ujrzałam jego smutne i zaskoczone spojrzenie. Szybko podbiegłam do chłopaka zdyszana.
-Nie zostawiaj mnie! -Krzyknęłam płacząc.
Ręce miałam zawieszone na jego szyi. Chłopak objął mnie a tali.
-Przepraszam Alice -wyszeptał. -Obiecuję...Że kiedyś wrócę...Obiecuję!
Chłopak odsunął mnie od siebie i wytarł łzy z mojej twarzy.
-Kastiel wsiadaj! -Powiedział stanowczo jego tata.
-Żegnaj... -wyszeptał chłopak i dał mi buziaka w policzek.
-Kastiel... -wyszeptałam.
Czarnowłosy wsiadł do limuzyny i zaczął odjeżdżać. Jak idiotka puściłam się biegiem za autem, a gdy było za daleko upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Po chwili poczułam ciepły uścisk. Była to Sara, siostra Kastiela.
-Mi też go będzie brakowało -powiedziała.
Razem płakałyśmy na wjeździe do rezydencji i po chwili przyszła mama rodzeństwa. Ona również płakała.
-Chodźcie dziewczynki do środka -powiedziała pomagając nam wstać.
Kobieta przytuliła nas i razem weszłyśmy do ich domu.
Po wyjeździe przyjaciela zamknęłam się w sobie. Nawet Sara nie była w stanie mnie pocieszyć. Całymi dniami siedziałam w swoim wielkim pokoju sama. Sama pośród luksusów. Siedziałam na parapecie okna i patrzyłam przez nie mając nadzieję, że zobaczę jak czarnowłosy biegnie do mnie. Jednak tak się nie działo. Nie chciałam jeść, ani pić.
I wtedy pojawił się mój brat. Przyjechał z internatu. Spędziłam godzinę na płakaniu w jego koszulę. Brat wyciągnął mnie z doła. Otworzyłam się. Zaczęłam jeść, pić, chodzić do szkoły. Cały czas rozmawiałam z Sarą. W gimnazjum poznałam moją paczkę. Przefarbowałam się na czerwień, a Sara na niebieski. Zaczęłam nawet uczyć się tańca na rurze. W pierwszej klasie liceum zaczęłam palić i pić. Pustkę w sercu zastępowałam wszystkim co się dało. Żeby tylko nie myśleć o przyjacielu.
Dopiero po paru latach uświadomiłam sobie dlaczego Kastiel wyjechał. Sara mi o tym opowiedziała. Ojciec Kasa był strasznym flirciarzem, a czasami nawet bił żonę. Jej to się nie spodobało i wyrzuciła go z domu. Jednak oni dali decyzję dzieciom. Oboje mieli wybrać z którym zostają. Kastiel zawsze miał ogromną więź z ojcem, dlatego z nim pojechał.
-Mała otwórz! To pewnie znajomy! -Krzyknął mój brat.
-Oki!
Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Otworzyłam je. W progu stał wysoki chłopak w czarnych spodniach, koszulce z logiem mojego ulubionego zespołu oraz skórzanej ramonesce. Jego twarz okalały średnie czerwone włosy, a szare oczy patrzyły na mnie zdziwione.
-Co chcesz? -Zapytałam niezbyt miło.
-Ja do Alex`a, a ty kto? Kolejna jego niunia? -Zapytał wchodząc.
Na malinowych ustach kwitł mu szyderczy uśmiech.
-Żadna niunia tylko jego siostra baranie! -Odparłam.
-Licz się ze słowami mała.
-Nie nazywaj mnie małą, ruda małpo!
-Ty...!
-Widzę, że już się poznaliście! -Przerwał nam Alex. -Jak widzisz Kas to moja młodsza siostra Alice.
Popatrzyłam na chłopaka zdziwiona.
Kas? Czyli Kastiel...Nie! To nie on! Wiesz ile Kastieli jest na świecie? Idiotka!
-I co się lampisz? -Zapytał chłopak.
-Po to mam oczy.
Czerwonowłosy zmierzył mnie spojrzeniem od góry do dołu. Na chwilę zatrzymał swój wzrok na moich piersiach. Spojrzałam na niego gniewnie, a ten uśmiechnął się łobuzersko.
-Tylko się nie zabijcie -powiedział mój brat i wrócił do kuchni.
-Co ty tam właściwie robisz? -Zapytałam idąc za bratem i kompletnie ignorując rudą małpę.
-Nic...Ja.. Tylko.. -powiedział speszony chłopak.
Weszłam do kuchni i zobaczyłam wielki syf. Cała podłoga była w czymś różowym.
-Co to jest? -Zapytałam na skraju wytrzymałości.
-Sok mi się wylał...
-Na całą kurwa podłogę?! Alex kurwa! Przynieś mi mop i wiadro!
-Nie mam!
-To co ty kurwa masz w tym domu?!
-Zawsze gosposia myje podłogi szmatą...
-To przynieś mi szmatę i wypierdalaj stąd!
Po chwili chłopak przyniósł to co chciałam. Zanurzyłam ścierkę w wodzie i na kolanach zaczęłam myć podłogę. Nagle usłyszałam za sobą gwizd. O framugę drzwi stał oparty Kastiel.
-Spieprzaj -powiedziałam.
Chłopak jednak dalej stał, a ja nie miałam zamiaru psuć sobie nerwów. Po prostu dalej myłam podłogę.
Gdy skończyłam myć podłogę zaczęli się schodzić znajomi mojego brata. Alex zapoznawał mnie z niektórymi, jednak nie wyglądali na normalnych. Po kilku kieliszkach Alex wyciągnął mnie na parkiet, a później zostawił samą, dlatego dalej tańczyłam. Kręciłam biodrami i podnosiłam ręce nad głową. Alkohol kompletnie na mnie działał.
-Nie ładnie tak kusić innych -wyszeptał mi ktoś do ucha.
Tajemniczy chłopak złapał mnie za biodra, a ja dalej tańczyłam. Ocierałam się o jego kroczę, a on przytulał mnie do siebie. Po chwili jednak nieznajomy obrócił mnie do siebie przodem.
Zaskoczona patrzyłam w szare tęczówki Kastiela, który stał przede mną.
-I co teraz zrobisz? -Wyszeptał mi zmysłowo do ucha.
Uśmiechnęłam się do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Potańczę sobie z tobą -odparłam.
Chłopak uśmiechnął się.
-Za dużo wypiłaś. Chodź lepiej do pokoju -powiedział chłopak.
-Nie.
-Skoro nie po dobroci...to po złości...
Chłopak przerzucił mnie przez swoje ramię.
-Kastiel puść mnie! -Krzyczałam.
-Nie! Jutro mi za to podziękujesz!
-Ty...Ruda małpo!
Buntownik otworzył drzwi do mojego pokoju, a później zamknął je za nami.
-Chcę się bawić! -Krzyknęłam bijąc go po plecach.
Chłopak rzucił mnie na łóżko i przyparł mnie do niego. Swoje ręce trzymał po obu stronach mojej głowy. Jedną nogę miał między moimi nogami, a druga poza nimi. Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami.
-Dalej chcesz się...bawić? -Wyszeptał.
W odpowiedzi jeszcze bardziej otworzyłam oczy.
-Tak myślałem -powiedział chłopak i zszedł ze mnie. -Do jutra...
Dopiero teraz otrzeźwiałam.
Co ja robiłam? Kurczę! Naprawdę za dużo wypiłam!
Zabrałam moją piżamę składającą się z czarnych spodenek, który były tak samo krótkie jak majtki i do tego czarna, miękka bluzka. Poszłam się umyć, ubrałam się w piżamę i z torebki wyciągnęłam paczkę papierosów i zapalniczkę. Otworzyłam drzwi od balkonu i usiadłam na barierce odpalając papierosa. Bardzo się ściemniło, a na niebo gwiazdy jasno świeciły swoim blaskiem.
-Pierdole -powiedziałam zgaszając fajkę.
Papierosy i zapalniczkę położyłam na szafce nocnej. Zamknęłam jeszcze drzwi na zasuwkę, w razie czego i położyłam się spać.
W każdym razie wyprowadzam się. Stoję przed ogromnym domem i uśmiecham się blado. Szofer zabiera ostatnią walizkę.
-Panienko czas jechać -mówi i kłania się nisko.
-Tak wiem... Już wsiadam -odpowiadam.
Po raz ostatni omiatam wzrokiem wielką posesję i wsiadam do czarnej limuzyny.
Oczywiście nie mówiłam znajomym o moim wyjeździe nie chciałam ich martwić. Musiałam zacząć życie od nowa. Bez potyczek i reszty. A to oznaczało, że musiałam się wyprowadzić. Nic nie trzymało mnie w tym mieście. A zwłaszcza nie rodzina. No może oprócz taty. On przynajmniej interesował się nami. Robił przelewy o przyjeżdżał kiedy się dało. A matka cały czas wydawała jego pieniądze i w ogóle się nami nie interesowała.
A wracając do przeprowadzki... Po kilku godzinach jazdy w limuzynie (nie wiem po co to...) dotarłam pod dom brata. Od razu przed dom wyszedł Alex.
-Alice! -Krzyknął brat i mnie przytulił.
-Alex... -Wyszeptałam.
Szofer odstawił moje bagaże i pudła na chodnik, a ja z bratem wnieśliśmy je do domu.
-Zawsze tyle tych ciuchów miałaś mała? -Zapytał gdy wszystko stało na górze przed moim pokojem.
-Wiesz...Sara lubi zakupy...
Brat objął mnie ramieniem.
-A teraz niespodzianka. Twój pokój -powiedział Alex.
Brunet otworzył czarne drzwi z białymi wzrokami. Ujrzałam ogromny pokój. Po prawej stronie była ogromna szafa z lustrem i białe regały z książkami, płytami, wierzą i innymi pierdółkami. Po lewej zaraz przy ścianie stało czarne biurko, a za nim ogromne czarne łóżko, na które prowadziły białe schodki.Obok łóżka była czarno-biała szafka nocna, a naprzeciw szafy drzwi na balkon i okno zasłonięte szarymi zasłonkami. Przy drzwiach do balkonu znajdowały się drzwi do łazienki. tapety w pokoju były w czarno-białe pasy, a podłoga z ciemnych paneli.
-Alex jesteś wielki! -Powiedziałam zadowolona i uwiesiłam się na szyi brata.
Ten objął mnie w talii i przytulił mocno.
-Dobra rozpakuj się mała. Jutro jest rozpoczęcie roku -powiedział brat i wyszedł.
Od razu rzuciłam się na łóżko testując jego miękkość.
-Idealne -powiedziałam.
Przewróciłam się na plecy i patrzyłam w biały sufit.
Poukładajmy sobie wszystko... Wyjechałam i zostawiłam całą paczkę... Matka jak zwykle miała mnie w dupie i nawet nie przyszła się pożegnać... Będę mieszkała z Alex`em i chodziła do szkoły, której nazwa jest tak idiotyczna, że szkoda mówić. Hehe...Na pewno prowadzi ją jakaś gruba staruszka w różowych ciuszkach, która ma kota albo psa bo żaden mężczyzna jej nie chce! Hahaha! No dobra Alice koniec obijania...
Szybko wstałam z łóżka i podeszłam do walizek. Rozpakowałam wszystkie ubrania, a później wzięłam się za pudła z pierdółkami.
Usłyszałam ciche, ale stanowcze pukanie do drzwi.
-Proszę -powiedziałam układając książki na półce.
-Zapomniałem ci powiedzieć, że dziś wpadnie do mnie paru znajomych i robię imprezkę. Nie będzie ci to przeszkadzać? -Zapytał.
-Jeszcze się mnie pytasz? Pewnie, że nie -odparłam.-O której wpadną?
-Koło dziewiętnastej.
-Kupiłeś wszystko?
-Dbasz o moją imprę? -Zapytał opierając się o framugę.
-Wiesz, że lubię imprezy.
-Nic się nie zmieniłaś -powiedział uśmiechając się.
Alex wyszedł z pokoju, a ja spojrzałam na zegarek. Była godzina piętnasta.
Szybko się z tym uwinę i przyszykuję na imprezę. Ostatnie pudło...
Jak się okazało w ostatnim pudełku były zdjęcia. Wszystkie schowałam do szufladki na dole regału, jednak przy ostatnim się zatrzymałam.
Było to zdjęcie przedstawiające mnie i czarnowłosego chłopca na jednym z bali. Chłopak przytulał mnie od tyłu i uśmiechał się szeroko. Był on w garniturze. Ja natomiast byłam w złotej sukni. Uśmiechałam się, lecz na mojej twarzy gościł rumieniec. Miałam wtedy dziesięć lat. Z tego co pamiętam to zdjęcie zostało wykonane dzień przed wyjazdem chłopaka.
-Kastiel... -wyszeptałam z łzami w oczach.
Szybko otarłam ciecz, a zdjęcie postawiłam na szafce nocnej.
Czarnowłosy chłopak był moim najlepszym przyjacielem z dzieciństwa. Traktowałam go jak brata, jak drugiego Alex`a. Byliśmy nierozłączni. Jego rodzina była tak samo nadziana jak moja. Kastiel miał ogromna rezydencję naprzeciw mnie. Mięliśmy podobne charaktery i buntowaliśmy się rodzicom. Jednak dzień po balu z okazji moich urodzin wyjechał. Dowiedziałam się o tym przypadkiem. Przez służbę...Do dziś doskonale pamiętam ten dzień...
~~*~~
Do pokoju weszła moja pokojówka Aniela.
-An...Gdzie jest Kastiel? -Zapytałam.
-Panicz Kastiel? Zdaje mi się, że już wyjeżdża -powiedziała kobieta.
-Jak to wyjeżdża?!-Zapytałam wystraszona.
-To panienka o niczym nie wie? -Zapytała pokojówka.
-Nie!-Odparłam wybiegając z pokoju.
Biegłam ile sił w nogach. Za wszelką cenę chciałam dopiec do domu przyjaciela i wiedzieć, że to kłamstwo. Że An tylko to sobie wymyśliła. Jednak gdy wybiegłam przed dom, a później jezdnię i wbiegłam na wyjazd chłopaka, przekonałam się, że to nie były wymysły An.Przy czarnej limuzynie stał Kastiel i czekał aż szofer załaduje jego rzeczy.
-Kastiel! -Krzyknęłam.
Chłopak odwrócił się, a ja ujrzałam jego smutne i zaskoczone spojrzenie. Szybko podbiegłam do chłopaka zdyszana.
-Nie zostawiaj mnie! -Krzyknęłam płacząc.
Ręce miałam zawieszone na jego szyi. Chłopak objął mnie a tali.
-Przepraszam Alice -wyszeptał. -Obiecuję...Że kiedyś wrócę...Obiecuję!
Chłopak odsunął mnie od siebie i wytarł łzy z mojej twarzy.
-Kastiel wsiadaj! -Powiedział stanowczo jego tata.
-Żegnaj... -wyszeptał chłopak i dał mi buziaka w policzek.
-Kastiel... -wyszeptałam.
Czarnowłosy wsiadł do limuzyny i zaczął odjeżdżać. Jak idiotka puściłam się biegiem za autem, a gdy było za daleko upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Po chwili poczułam ciepły uścisk. Była to Sara, siostra Kastiela.
-Mi też go będzie brakowało -powiedziała.
Razem płakałyśmy na wjeździe do rezydencji i po chwili przyszła mama rodzeństwa. Ona również płakała.
-Chodźcie dziewczynki do środka -powiedziała pomagając nam wstać.
Kobieta przytuliła nas i razem weszłyśmy do ich domu.
Po wyjeździe przyjaciela zamknęłam się w sobie. Nawet Sara nie była w stanie mnie pocieszyć. Całymi dniami siedziałam w swoim wielkim pokoju sama. Sama pośród luksusów. Siedziałam na parapecie okna i patrzyłam przez nie mając nadzieję, że zobaczę jak czarnowłosy biegnie do mnie. Jednak tak się nie działo. Nie chciałam jeść, ani pić.
I wtedy pojawił się mój brat. Przyjechał z internatu. Spędziłam godzinę na płakaniu w jego koszulę. Brat wyciągnął mnie z doła. Otworzyłam się. Zaczęłam jeść, pić, chodzić do szkoły. Cały czas rozmawiałam z Sarą. W gimnazjum poznałam moją paczkę. Przefarbowałam się na czerwień, a Sara na niebieski. Zaczęłam nawet uczyć się tańca na rurze. W pierwszej klasie liceum zaczęłam palić i pić. Pustkę w sercu zastępowałam wszystkim co się dało. Żeby tylko nie myśleć o przyjacielu.
Dopiero po paru latach uświadomiłam sobie dlaczego Kastiel wyjechał. Sara mi o tym opowiedziała. Ojciec Kasa był strasznym flirciarzem, a czasami nawet bił żonę. Jej to się nie spodobało i wyrzuciła go z domu. Jednak oni dali decyzję dzieciom. Oboje mieli wybrać z którym zostają. Kastiel zawsze miał ogromną więź z ojcem, dlatego z nim pojechał.
~~*~~
Uśmiechnęłam się blado patrząc na zdjęcie.
-Nic...Idę się szykować -powiedziałam.
Wzięłam prysznic, umyłam i wysuszyłam włosy. Zrobiłam sobie makijaż i w ręczniku podeszłam do szafy. Bez zastanowienia wyciągnęłam czarne rajstopy, trampki w tym samym kolorze. Do tego czarne, krótkie spodenki i czerwoną bokserkę. Dobrałam bieliznę i poszłam się ubrać. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
-Gotowa -powiedziałam patrząc w lustro, a następnie na zegarek. -I jeszcze pół godziny.
Wzięłam wyciszoną komórkę. Miałam pięć nieodebranych połączeń od Sary i kilka Sms`ów.
Siema idziemy dziś na miasto?
Ej! Alice chłopaki się pytają czy idziemy z nimi na imprezę?
Gdzieś ty wyjechała?! Byłam z paczką przed chwilą po ciebie. Mówią, że wyjechałaś. Czemu nic nam nie mówiłaś?!
Odbierz do cholery ten pieprzony telefon!
Od ciszyłam telefon, włożyłam go do tylnej kieszeni spodni i zeszłam na dół. Mój brat przygotował wszystko. Wóda, piwo i inne trunki. Do tego chipsy i słodycze.
-Alex gdzie jesteś?- Zawołałam.
-W kuchni sis! -Odkrzyknął.
Nim zdążyłam zrobić krok zadzwonił dzwonek do drzwi.-Mała otwórz! To pewnie znajomy! -Krzyknął mój brat.
-Oki!
Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Otworzyłam je. W progu stał wysoki chłopak w czarnych spodniach, koszulce z logiem mojego ulubionego zespołu oraz skórzanej ramonesce. Jego twarz okalały średnie czerwone włosy, a szare oczy patrzyły na mnie zdziwione.
-Co chcesz? -Zapytałam niezbyt miło.
-Ja do Alex`a, a ty kto? Kolejna jego niunia? -Zapytał wchodząc.
Na malinowych ustach kwitł mu szyderczy uśmiech.
-Żadna niunia tylko jego siostra baranie! -Odparłam.
-Licz się ze słowami mała.
-Nie nazywaj mnie małą, ruda małpo!
-Ty...!
-Widzę, że już się poznaliście! -Przerwał nam Alex. -Jak widzisz Kas to moja młodsza siostra Alice.
Popatrzyłam na chłopaka zdziwiona.
Kas? Czyli Kastiel...Nie! To nie on! Wiesz ile Kastieli jest na świecie? Idiotka!
-I co się lampisz? -Zapytał chłopak.
-Po to mam oczy.
Czerwonowłosy zmierzył mnie spojrzeniem od góry do dołu. Na chwilę zatrzymał swój wzrok na moich piersiach. Spojrzałam na niego gniewnie, a ten uśmiechnął się łobuzersko.
-Tylko się nie zabijcie -powiedział mój brat i wrócił do kuchni.
-Co ty tam właściwie robisz? -Zapytałam idąc za bratem i kompletnie ignorując rudą małpę.
-Nic...Ja.. Tylko.. -powiedział speszony chłopak.
Weszłam do kuchni i zobaczyłam wielki syf. Cała podłoga była w czymś różowym.
-Co to jest? -Zapytałam na skraju wytrzymałości.
-Sok mi się wylał...
-Na całą kurwa podłogę?! Alex kurwa! Przynieś mi mop i wiadro!
-Nie mam!
-To co ty kurwa masz w tym domu?!
-Zawsze gosposia myje podłogi szmatą...
-To przynieś mi szmatę i wypierdalaj stąd!
Po chwili chłopak przyniósł to co chciałam. Zanurzyłam ścierkę w wodzie i na kolanach zaczęłam myć podłogę. Nagle usłyszałam za sobą gwizd. O framugę drzwi stał oparty Kastiel.
-Spieprzaj -powiedziałam.
Chłopak jednak dalej stał, a ja nie miałam zamiaru psuć sobie nerwów. Po prostu dalej myłam podłogę.
Gdy skończyłam myć podłogę zaczęli się schodzić znajomi mojego brata. Alex zapoznawał mnie z niektórymi, jednak nie wyglądali na normalnych. Po kilku kieliszkach Alex wyciągnął mnie na parkiet, a później zostawił samą, dlatego dalej tańczyłam. Kręciłam biodrami i podnosiłam ręce nad głową. Alkohol kompletnie na mnie działał.
-Nie ładnie tak kusić innych -wyszeptał mi ktoś do ucha.
Tajemniczy chłopak złapał mnie za biodra, a ja dalej tańczyłam. Ocierałam się o jego kroczę, a on przytulał mnie do siebie. Po chwili jednak nieznajomy obrócił mnie do siebie przodem.
Zaskoczona patrzyłam w szare tęczówki Kastiela, który stał przede mną.
-I co teraz zrobisz? -Wyszeptał mi zmysłowo do ucha.
Uśmiechnęłam się do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Potańczę sobie z tobą -odparłam.
Chłopak uśmiechnął się.
-Za dużo wypiłaś. Chodź lepiej do pokoju -powiedział chłopak.
-Nie.
-Skoro nie po dobroci...to po złości...
Chłopak przerzucił mnie przez swoje ramię.
-Kastiel puść mnie! -Krzyczałam.
-Nie! Jutro mi za to podziękujesz!
-Ty...Ruda małpo!
Buntownik otworzył drzwi do mojego pokoju, a później zamknął je za nami.
-Chcę się bawić! -Krzyknęłam bijąc go po plecach.
Chłopak rzucił mnie na łóżko i przyparł mnie do niego. Swoje ręce trzymał po obu stronach mojej głowy. Jedną nogę miał między moimi nogami, a druga poza nimi. Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami.
-Dalej chcesz się...bawić? -Wyszeptał.
W odpowiedzi jeszcze bardziej otworzyłam oczy.
-Tak myślałem -powiedział chłopak i zszedł ze mnie. -Do jutra...
Dopiero teraz otrzeźwiałam.
Co ja robiłam? Kurczę! Naprawdę za dużo wypiłam!
Zabrałam moją piżamę składającą się z czarnych spodenek, który były tak samo krótkie jak majtki i do tego czarna, miękka bluzka. Poszłam się umyć, ubrałam się w piżamę i z torebki wyciągnęłam paczkę papierosów i zapalniczkę. Otworzyłam drzwi od balkonu i usiadłam na barierce odpalając papierosa. Bardzo się ściemniło, a na niebo gwiazdy jasno świeciły swoim blaskiem.
-Pierdole -powiedziałam zgaszając fajkę.
Papierosy i zapalniczkę położyłam na szafce nocnej. Zamknęłam jeszcze drzwi na zasuwkę, w razie czego i położyłam się spać.
~~*~~
Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam czyste niebo .Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozglądnęłam dookoła. Byłam w jakiejś kamienicy. Nagle zauważyłam Sarę przechodzącą obok kamieniczki.
-Sara! -Krzyknęłam biegnąc w stronę dziewczyny.
Ta jednak nie odwróciła się. Podbiegłam do niej i złapałam ja za ramię. Jednak moja ręka przenikała przez nie.
-Co jest?! -Krzyknęłam.-Sara słyszysz mnie?! To ja! Alice!
Znikąd usłyszałam czyjś bieg. Nim się zorientowałam, a Sara zdążyła odwrócić tajemniczy mężczyzna w czerni podbiegł do niej. Następnie złapał ją od tyłu i zamknął usta ręką.
-Bądź grzeczna -wysyczał oprych.
Chciałam go odepchnąć od dziewczyny jednak ręka znowu przenikała ich ciała. Musiałam patrzeć jak tajemniczy mężczyzna zdziera z mojej przyjaciółki ubrania i gwałci ją w kamieniczce. Sara płakała i krzyczała, jednak oprawca był silniejszy. W moich oczach również poczułam ciecz. Skuliłam się po ścianie i zaczęłam płakać.
-Proszę...Zostaw ją -wyszeptałam łkając. -Proszę...Błagam...Zostaw ją! Zostaw! Zostaw!!!
-Sara! -Krzyknęłam biegnąc w stronę dziewczyny.
Ta jednak nie odwróciła się. Podbiegłam do niej i złapałam ja za ramię. Jednak moja ręka przenikała przez nie.
-Co jest?! -Krzyknęłam.-Sara słyszysz mnie?! To ja! Alice!
Znikąd usłyszałam czyjś bieg. Nim się zorientowałam, a Sara zdążyła odwrócić tajemniczy mężczyzna w czerni podbiegł do niej. Następnie złapał ją od tyłu i zamknął usta ręką.
-Bądź grzeczna -wysyczał oprych.
Chciałam go odepchnąć od dziewczyny jednak ręka znowu przenikała ich ciała. Musiałam patrzeć jak tajemniczy mężczyzna zdziera z mojej przyjaciółki ubrania i gwałci ją w kamieniczce. Sara płakała i krzyczała, jednak oprawca był silniejszy. W moich oczach również poczułam ciecz. Skuliłam się po ścianie i zaczęłam płakać.
-Proszę...Zostaw ją -wyszeptałam łkając. -Proszę...Błagam...Zostaw ją! Zostaw! Zostaw!!!
~~*~~
Poczułam silne ręce na moich ramionach.
-Alice! Alice obudź się! -Usłyszałam krzyk.
Otworzyłam oczy i zachłysnęłam się powietrzem. Byłam w moim pokoju, a to co widziałam przed chwilą było snem.
-Co się stało? Alice czemu płaczesz? -Zapytał mój brat.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej i wtuliłam w ciepłe, bezpieczne ramiona brata.
-To był tylko sen...Uspokój się -szeptał mój brat głaszcząc mnie po włosach.
-Ona...On...On ją... -mówiłam przez łzy.
-Co ci się śniło?
-Że Sara szła ulicą...Ja do niej podbiegłam...Ale ona...moja ręka przenikała przez nią...Ona mnie nie widziała...Nie słyszała...nagle nadbiegł ktoś...Był cały na czarno...On...On ją zaszedł od tyłu...Zaciągnął do uliczki...I zgwałcił... A ja nie mogłam nic zrobić! Stałam tam i patrzyłam jak on robi jej krzywdę! Jak ona płacze!
Brat przytulił mnie mocniej i dalej uciszał. Łzy nie chciały przestać lecieć. Spływały jak woda z kranu. Szybkim ciurkiem...bez opamiętania...Krztusiłam się nimi...
-To tylko sen. Uspokój się...Jeśli chcesz to zostanę z tobą -powiedział chłopak.
Pokiwałam głową i spojrzałam na zegar. Wskazywał on czwartą nad ranem. Położyłam się, a Alex przytulił mnie do siebie.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Z okazji iż dzisiaj jest 31 sierpnia czyli dzień blogów daję wam dziś nowy rozdział "Kastiel x Alice" ;) No...A jutro 1 września ( czyt. dzień męki) i idziemy do szkoły (czyt. zakład gdzie zabijają marzenia dzieci/ miejsce wyżywania się na dzieciach/ psychiatryk/ więzienie...). Nie wiem jak wy, ale tam się nie cieszę... Może jedynie na sprawdzian z chemii :* Uwielbiam ją i jest moim konikiem <3
W każdym razie życzę wam powodzenia w nadchodzącym roku szkolny (czyt. roku męki/ skazania/ zabójstwa/ śmierci..). Abyście mieli w miarę dobre oceny i nie kiblowali jak nasza ruda małpa xD
Z okazji iż dzisiaj jest 31 sierpnia czyli dzień blogów daję wam dziś nowy rozdział "Kastiel x Alice" ;) No...A jutro 1 września ( czyt. dzień męki) i idziemy do szkoły (czyt. zakład gdzie zabijają marzenia dzieci/ miejsce wyżywania się na dzieciach/ psychiatryk/ więzienie...). Nie wiem jak wy, ale tam się nie cieszę... Może jedynie na sprawdzian z chemii :* Uwielbiam ją i jest moim konikiem <3
W każdym razie życzę wam powodzenia w nadchodzącym roku szkolny (czyt. roku męki/ skazania/ zabójstwa/ śmierci..). Abyście mieli w miarę dobre oceny i nie kiblowali jak nasza ruda małpa xD
piątek, 28 sierpnia 2015
środa, 26 sierpnia 2015
Rozalia Cross /Kas x Alice/

A oto nasz Rozalia czyli gadułka xD Lubi plotkować, chodzić na zakupy i dużo rozmawiać. Traktuje Lysandra jak brata. Jest dziewczyną Leo i strasznie go kocha. Romantyczka, nie paląca. Ma 17 lat, chodzi do "Słodkiego Amorisa" klasa "2 d". Długie, białe włosy, żółte oczy. Lubi epokę wiktoriańską.
Subskrybuj:
Posty (Atom)