środa, 16 grudnia 2015

Kastiel x Alice

Rozdział XII

"Co się wczoraj działo..."

Alice

    Obudziłam się z okropnym bólem głowy. W gardle miałam pustynię. Potwornie chciało mi się pić. Powoli usiadłam na łóżku i rozejrzałam się dookoła. Byłam w przytulnym pokoju. Wiedziałam, że był to domek letniskowy Rozalii. Tyle zapamiętałam z poprzedniego wieczoru. Ale ni chuja nie wiedziałam czemu byłam tylko w majtkach i za dużej koszulce, bez stanika! Rozejrzałam się i w kącie ujrzałam mój stanik, a na podłodze sukienkę.
-Co tu się kurwa działo? -wyszeptałam.
Cała się trzęsłam.
-Gdzie jest Kas? Co ja zrobiłam?
    Mój głos drżał, byłam bliska płaczu. Moją rozpacz przerwało skrzypienie drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam czerwonowłosego chłopaka.
-Dzień dobry kochanie- powiedział z uśmiechem.
Spojrzałam na niego przerażona.
-Kacyk męczy? Przyniosłem ci wodę.
-Kas...-zaczęłam powoli. -Co się wczoraj działo?
Na samą myśl, że mogłam kochać się z chłopakiem dostałam rumieńców, ale i się zezłościłam. Nie chciałam mieć swojego pierwszego razu w taki sposób.
     Chłopak podszedł i usiadł obok mnie.
-Graliśmy w butelkę. Upiłyście się, a Siwa przydzieliła nam pokoje. Zaniosłem Cię i położyłem na łóżku...
-Ty idioto! Kochałeś się ze mną po pijaku!
Uderzyłam chłopaka w tors, a z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Nim zdążyłam wykonać kolejne uderzenie, buntownik zatrzymał moją rękę.
-Alice...uspokój się. Nie kochaliśmy się. Byłaś pijana. Nie chciałbym tego w taki sposób.
-To dlaczego mam na sobie twoją koszulkę i jestem bez stanika? -zapytałam z rumieńcem.
-Nie chciałem żebyś sobie zniszczyła sukienkę i żeby nie było ci niewygodnie. Dlatego dałem ci swoją koszulkę. A gdy byłaś pijana uznałaś, że jest ci wygodnie i zdjęłaś biustonosz.
Zrobiło mi się strasznie głupio, że fałszywie oskarżyłam chłopaka.
-Kastiel...Ja...przepraszam- wyszeptałam.
-Oj maleńka.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
-Kocham Cię słońce -wyszeptał w moje włosy.
-Ja Ciebie też.
     Kas pocałował mnie. Wplątałam ręce w jego włosy i przyciągnęłam go bliżej. Chłopak pogłębił nasz pocałunek i zjechał swoimi rękami to moich bioder. Po chwili zaczęłam badać opuszkami placów tors buntownika. Ten za to wsadził dłonie pod moją koszulkę i zaczął nimi wodzić po brzuchu i plecach. Po dłużej chwili oderwaliśmy się do siebie zdyszani. Uśmiechnęłam się zadziornie do chłopaka.
-Kas...Ty wiesz, że ja tam w plecaku miałam ubrania na zmianę?
-Nie podoba ci się moja koszulka? -zapytał.
-Mogłabym ją nosić cały czas. A teraz sorki, idę się przebrać.
   Posłałam chłopakowi buziaka i wbiegłam do łazienki, zgarniając po drodze plecak. Wyciągnęłam krótkie, czarne spodenki i świeżą bieliznę. Miałam zamiar chodzić w koszulce Kasa. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko pomalowałam. Wyszłam z łazienki, z szerokim uśmiechem. Kastiel zasnął czekając na mnie. Podeszłam do szafki nocnej i napiłam się sporej ilości wody, a gdy ukoiłam pragnienie, po cichu weszłam na łóżko i usiadłam na umięśnionym brzuchu buntownika.
   Schyliłam się i pocałowałam go namiętnie. Chłopak obudził się i uśmiechnął łobuzerski, a następnie zsunął swoje ręce na moje pośladki.
-Mogę być tak budzony codziennie -wyszeptał.
-Na przyjemności trzeba sobie zasłużyć. Chodź teraz na śniadanie, bo padam!
Czerwonowłosy zaśmiał się i nim zdążył mnie zatrzymać, zsunęłam się z łóżka i ruszyłam do kuchni. Tam siedziała już Rozalia.
-Apap jest na stole, woda w lodówce -powiedziała dziewczyna.
Uśmiechnęłam się szeroko i dałam jej buziaka w policzek. Białowłosa robiła naleśniki. wzięłam lek, a do kuchni zszedł Kastiel.
-Kochana kuchareczka -mruknął Kas i zabrał mi butelkę wody.
Zakręciło mi się w głowie i usiadłam.
-Nic ci nie jest?- zapytał z troską chłopak.
-Nie...
Oczywiście mijało się to z prawdą. Po chwili poczułam nieprzyjemne uczucie w brzuchu i zerwałam się biegiem do toalety.
     Ledwo dobiegłam i schyliłam się nad muszlą, a cała zawartość mojego żołądka wyleciała wodospadem. Poczułam jak ktoś zbiera mi włosy sprzed twarzy, ale zignorowałam to bo moim ciałem wstrząsnął dreszcz i kolejna fala wymiocin wyleciała ze mnie.
-Wyjdź stąd -rozkazałam kaszląc i krztusząc się.
Rzyg...
-Nie ma mowy.
-Jestem żałosna wyjdź!
Rzyg...Łzy ściekały po moich policzkach, a gardło paliło.
-W zdrowiu i chorobie...
Rzyg...
-Ślubu nie mamy!
-Przesadzasz.
Kastiel nawet w takiej sytuacji umiał obrócić wszystko w żart.
    Kiedy w moim żołądku nie było już nic, wyplułam ślinę i odetchnęłam. Z pomocą buntownika wstałam i wypłukałam usta.
-Idę umyć zęby -mruknęłam i powlekłam się na górę.
Czerwonowłosy cały czas mnie obserwował.
-Co w tym ciekawego? -zapytałam gdy po raz piąty myłam zęby.
-Patrzę czy nic ci się nie stanie.
Chłopak podszedł i objął mnie od tyłu.Wypłukałam zęby ostatni raz. Czułam się upokorzona. Mój chłopak widział moją słabość. Kas obrócił mnie do siebie przodem, a ja nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Oczywiście on to zauważył. Lekko, acz stanowczo uniósł mój podbródek.
-Kocham cię taką jaka jesteś. I nie obrzydzi mnie nic. Wymioty to normalna rzecz. Wczoraj nieźle popiłaś. Zresztą ja tak miałem więcej razy.
Ukochany pocałował mnie, a następnie dał buziaka w czoło.
-Chodź. Roza zrobiła ci miętę - wyszeptał.
Buntownik złapał mnie za rękę.
-Czekaj.
     Szybko rozczesałam włosy i spięłam je w kucyk, a następnie zeszłam z Kasem na dół. Białowłosa uśmiechnęła się do mnie delikatnie. Wszyscy zdążyli zejść na dół.
-Nieźle wczoraj popiłyście. Nosiliśmy was na rękach -skomentował Leo.
-Alexy i Armin też dali czadu -dodał Kas.
-Ta...Armin chodził po domu i szukał konsoli. Wszedł do mnie i Sary. Ledwo go wyrzuciłem -mruknął poeta.
-A Alexy dobierał się do Kentina -dopowiedział Leo. -Trudno było go odciągnąć.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a niebieskowłosy i brunet zarumienili się.
-Dobra to sprzątamy i jedziemy do domu -przerwała Rozalia.
-Skarbie zostańmy tu dziś. Nie mam ochoty jeździć w tą i z powrotem. Chłopaki do jutra wywietrzeją i pojedziemy razem -jęknął Leo.
Wszyscy się zgodzili z wielką chęcią. Postanowiliśmy przewietrzyć nasze puste głowy.

Kastiel

    Ubrałem spodnie i bluzkę z poprzedniego dnia. Zszedłem do salonu. Była tam Alice. Miała na sobie czarne rajstopy, krótkie spodenki w tym samym kolorze, bluzkę i dłuższy sweter. Włosy spięła w koka, było widać jej blond odrosty.
-Chyba trzeba iść do fryzjera, co? -zapytałem obejmując ją od tyłu.
-Ano trzeba -westchnęła.
-Lubiłem cię w blond włosach -wyszeptałem jej do ucha.
-Chcesz to mogę się przefarbować na blond, ale czerwone końcówki zostają -odparła i odwróciła się do mnie przodem zarzucając mi ręce na szyję.
Pochyliłem się i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
-Dobra dość miziania! Idziemy na spacer -usłyszeliśmy rozradowany głos mojej siostry.
Odsunąłem się od dziewczyny i spojrzałem za siebie. Stali tam wszyscy. Niektórzy zdziwieni, inni lekko uśmiechnięci.
-Wy...Jesteście ze sobą? -zapytał Armin.
-Za bardzo się spiliście -powiedziałem.
      Rozalia naskoczyła na naszą dwójkę z masą pytań, na które odpowiadaliśmy. Wszyscy zaczęli nam gratulować i w ogóle. Moja siostra i Siwa skakały ze szczęścia.
-No dobra to chodźcie na spacer -zawtórował Lysander.
Dziewczyny spojrzały na niego wściekłym spojrzeniem. Znając je chciały się wypytać o resztę szczegółów. Jednak nie przeszkadzało mi to. Były to jedynie dziewczyny, a najważniejsze było to, że nareszcie byłem z Alice. Kobietą którą kochałem najbardziej na świecie.


~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej moi kochani :) Dziś tak krócej no bo święta i nie ma czasu. Ale na święta dam wam 2 speciale :*
Naprawdę przepraszam. I po raz drugi przypominam, że Krzysiu nic nikomu nie zrobi, a ja tego dopilnuję misiaki :*
Do następnego posta :*

czwartek, 10 grudnia 2015

Urodziny Leo :*

No i kolejne urodzinki :*
Dziś mamy dziesiąty grudnia czyli urodzinki Leosia :*
Z tej okazji wszystkiego co dobre!
Szczęścia, radość, miłości z Rozą <3
I czego sobie tylko zażyczysz :*

 Rozalia:
Oczywiście muszę jako pierwsza złożyć mojemu skarbeczkowi życzenia ;*
Mój ukochany życzę ci wszystkiego co w życiu najlepsze :)
Dalej tak świetnego gustu, rozwoju sklepu. 
Radości i szczęścia w życiu :*
Obyś dalej był taki dobry w łóżku <3
Roza...
No nieźle mała...
Kastiel siedź cicho!  
Wracając do życzeń...
Kocham cię najbardziej na świecie <3
Proszę nie zostawiaj mnie nigdy :*
  
  
Alice:
 Dobra to zaczynam ja ;)
Wszystkiego co najlepsze! 
Miłości i szczęścia z Rozalią :*
Powodzenia ze sklepem i ubraniami :)
Dużo imprez i hajsu ;) 
Przy Rozie się przyda :P
Kas!
W każdym razie życzę ci Leigh wszystkiego co dobre :) 

  


 Kastiel:
No stary...
Dużo hajsu, zabawy i seksu z Rozą :P
Najlepszych alkoholi i imprez :)
Ogółem wszystkiego co tylko chcesz...
Aleś się wysilił...
Małą przesadzasz...
  
Nasze laseczki :*
 Sara:
Leo wszystkiego co najlepsze! :3
Szczęścia z Rozalią i mega dużo miłości <3
Dużo pieniędzy i szczęścia, bo bez tego życie nie ma sensu... 
Tu masz rację Saro :)
D-dzięki Lys... 
W każdym razie spełnienia marzeń :)

 


Lysander:
Bracie w dniu urodzin życzę ci wszystkiego co najlepsze :)
Spełnienia marzeń, pieniędzy, rozrostu sklepu, 
miłości i szczęścia z Rozalią.
Doskonale wiem, ze kochasz ją nad życie i nigdy nie zostawisz :)
Wszystkiego najlepszego :)
 


 Alex:
Oj stary!
Wszystkiego co najlepsze :)
Seksu, hajsu, więcej hajsu i jeszcze więcej hajsu no i seksu też xD
Dużo alkoholu i powodzenia ze sklepem.
Miłości z Rozą (czyt. seksu) xD
Czy ty wszystkim musisz życzyć dużo seksu?
Sam nie rucham to niech inni poruchają :P
HAHAHAHAHAHAHA!
Japierdolę!
Dobra idź pierdol Kasa, ale raczej on ciebie, a ja składam życzenia :P
Śpisz na wycieraczce!
      Ah... Dobra nie ważne...
W każdym razie wszystkiego co najlepsze stary ;) 
 


 Oprócz Lea za 3 dni ma urodziny jeszcze jedna osoba. Tym razem prawdziwa.
Jest to bardzo ważna dla mnie osoba. 
Zawsze przy mnie jest i pomaga mi w ciężkich chwilach. 
Pociesza mnie i ociera moje łzy.
Przytula i daje szczęście oraz mnie kocha :)
Ma na imię Krzysiu i jest moim ukochanym <3
Wszystkiego najlepszego kochanie :*
Kocham cię całym sercem i nikomu nie oddam <3 Jesteś dla mnie całym światem i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie :*
Proszę nie zostawiaj mnie i zawsze przy mnie bądź :*
Chcę żebyś zawsze był uśmiechnięty i miał siłę ze mną wytrzymać,
dalej miał taką dobrą cierpliwość do moich odpałów,
jak i załamań psychicznych :3
Spełnienia marzeń i szczęścia <3
Kocham cię :*



Zostałam oddelegowana do złożenia życzeń od całej ekipy :)
Krzysiu dużo zdrowia, szczęścia i radości, hajsu i wszystkiego co chcesz.
Obyś dalej wspierał naszą Kamilkę,
bo bez ciebie byłaby w ciągłym dołku i nic nie pisała.
Oczywiście dziękujemy ci również za podsuwanie jej wielu zboczonych pomysłów :P
Gdyby nie wasza znajomość nie byłaby tak zboczona <3 
Mamy nadzieję, że nie zostawisz naszej Kamilki,
a nawet może kiedyś będziesz z nią :P
No to wszystkiego co najlepsze~!
Ej no ja też coś chciałem dodać!
To się streszczaj!
Stary ode mnie jeszcze tak:
Dużo seksu i niezłych dup :)
Wątpię abyś kochał tylko Kamilę :P
Kas!
Dobra, dobra...
W każdym razie i tak dużo seksu, chociaż jeszcze za młody :P
To seksu za kilka lat xD
Oj Kasiu :P
Krzysiu~ Dużo zdrowia i radości! 
Oraz żebyś pokochał całym sercem naszą Kamilkę :)
Wbrew temu, że udaje przed wami twardą, wcale taka nie jest...
Płacze w nocy, ale nic wam nie mówi, bo nie chce was martwić.
I odpuść jej niektóre rzeczy :) Wiesz jakie :P
Ona ciebie naprawdę kocha <3
Bądź dla niej dobry ^^

     


  

wtorek, 8 grudnia 2015

Kastiel x Alice

Rozdział XI

"Japierdole jak gorąco! "

Alice
   
   Ubrana w czerwone, króciutkie spodenki i długi, miękki sweter tego samego koloru, zeszłam do kuchni. Włosy miałam spięte w wysoki kucyk, a na nogach białe stopki.
-Kocham cię Sara -mruknęłam, gdy weszłam do salonu.
Niebieskowłosa zaśmiała się melodyjnie. Chłopcy siedzieli przy stole i jedli już słodkości, a ja dosiadłam się do nich.
-Proszę -powiedziała Sara dając mi talerz naleśników.
-Kocham cię miśka.
Spojrzałam na Kastiela, a ten uśmiechnął się. Jego oczy tak pięknie świeciły i wpatrywały się we mnie. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale nic co dobre nie trwa długo.
-Właśnie Alice -tak, to właśnie Sara przerwała ten romantyczny moment.- Rozalia dzwoniła. Pytała czy możemy jej dziś zrobić zakupy, bo ona nie da rady. Mówiła, że wpadnie dać nam listę i kasę.
-No okej. A kiedy?
    Zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Nie ważne. Otworzę -mruknęłam.
Pognałam do holu i otworzyłam Rozalii.
-Hej. Wielkie dzięki, że zrobicie te zakupy. Mama robi mi awantury o oceny. Naprawdę wam to wynagrodzę...
-Roza nie ma sprawy. Daj tą listę -przerwałam jej z uśmiechem.
-Trzymaj. A tu masz kasę. Lecę. Do jutra!
Białowłosa zniknęła w błyskawicznym tempie. Zaśmiałam się i wróciłam do kuchni.
-O kurwa... -powiedziałam siadając do stołu i rozwijając listę.
-Co? -zapytał Kas.
Pokazałam mu na pół metrowy papier z listą zakupów.
-Pierdole -jęknęła Sara.
-Nie doniesiemy tego -dodałam.
-Podwiozę was -powiedział buntownik i wrócił do żarcia.- Ale chce piwo
-Spoko -odparłam.
-Napić się z tobą -dodał.
-Jutro będziesz pił ze mną co tylko będziesz chciał.
Wystawiłam chłopakowi język i wzięłam się za jedzenie.

...

    Z rodzeństwem Wolf weszłam do sklepu.
-To co? Najpierw warzywa, owce, przekąski -zaczęłam.
-Później soki, alkohol -dodała Sara.
-A na końcu duperele -zakończył Kas.
-To do boju! -skwitowałam.
Kastiel prowadził wózek, Sara wrzucała składniki, a ja odhaczałam rzeczy, które już mieliśmy. 
-Seksownie wyglądasz w dżinsach i tym sweterku -wyszeptał mi Kas do ucha.
Moje ciało zadrżało, a tętno przyśpieszyło. Zrobiło mi się strasznie gorąco.
-Z pazurkiem i seksapilem, ale jednocześnie niewinnie -zakończył.
Chłopak podgryzł płatek moje ucha i pojechał dalej. Pokręciłam głową i ruszyłam dalej.
    W końcu przyszedł czas na procenty.
-To ja idę po szampany, Kas po wódkę, a ty wina -zarządziła Sara.
Ruszyłam do dobrze znanych mi półek. Wybrałam kilka win i chwyciłam je.
-Jakaś grubsza impreza? -usłyszałam za sobą głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka w blond włosach.
-Nie twój interes -odparłam.
-Kocica -mruknął i zlustrował mnie wzrokiem.
Pierdolę...
 Ruszyłam do wózka, żeby odłożyć wina, a chłopak szedł za mną.
-Odwal się -powiedziałam.
Ani Kastiela, ani Sary nie było przy wózku. Odłożyłam wina i wróciłam z powrotem po więcej. 
    Nieznajomy zaczął coraz bardziej mnie denerwować.
-Jestem Dake -powiedział.
-Nie potrzebne mi to do życia -odparłam biorąc kolejne wina.
Schyliłam się po jeszcze jedno i poczułam klapsa w tyłek. Zalała mnie czysta złość. Już miałam przywalić idiocie i powiedzieć co o nim myślę, jednak ktoś mnie wyprzedził. Przed oczami błysnęła mi czerwona czupryna.
-A teraz przeprosisz tą panią prostaku! -warknął Kastiel, łapiąc blondynka za włosy.
-Prze...praszam -wyjęczał tamten.
Z nosa leciała mu krew.
-Spierdalaj!
Kastiel podszedł do mnie i zabrał wina.
-Nic ci nie zrobił? -zapytał z troską.
-Nie, spoko. Miałam zamiar dać mu w ryj, ale nie chciałam powodować krwotoku -zaśmiałam się.
-Nikt nie będzie cię klepał w tyłek. Ty nie szkapa -powiedział Kastiel.
Uśmiechnęłam się delikatnie i wzięłam jeszcze kilka win. Zanieśliśmy wszystko do wózka, a później wzięliśmy jeszcze piwa do drugiego wózka. 
     Z zakupami podeszliśmy do kasy i zapłaciliśmy. Kastiel ledwo zapakował wszystko do auta. W drodze powrotnej musiałam siedzieć z przodu. Chłopak co jakiś czas dotykał mojego kolana, gdy zmieniał biegi. Wywoływało to u mnie dreszcze, jednak starałam się o tym nie myśleć, żeby się nie rumienić. Patrzyłam cały czas przez okno.
    Gdy mieliśmy parkować, Sara wyszła żeby otworzyć garaż.
Kastiel odwrócił się do tyłu i złapał mój zagłówek, a rękę przez przypadek dał na kolano. Spojrzałam na niego zdziwiona. Chłopak również na mnie patrzył.
-S-sorki -powiedział i wrócił do parkowania.
I znowu to serce! Kurwa będę miała jeszcze coś z nim...
Wnieśliśmy zakupy do domu rodzeństwa.
-Dobra to ja lecę. Sara bądź gotowa na rano -powiedziałam i udałam się w kierunku drzwi.
Dobiegł do mnie Demon. Pogłaskałam owczarka i podszedł Kastiel.
-A chciałem cię jutro zabrać na tą imprezę -powiedział ze cwanym uśmiechem, opierając się o ścianę.
-Biedna ruda małpa.
-Bardzo.
     Patrzyliśmy się na siebie w ciszy. Uśmiech czerwonowłosego stał się delikatny, a oczy przymknięte.
-To...Ja już idę. Do zobaczenia jutro na imprezie -powiedziałam szybko i wyszłam.
To szybkie bicie serca...Gorąco...Kręci mi się w głowie...Uspokój się! Jutro muszę wyznać mu uczucia!
 Kastiel

    Przez okno w salonie patrzyłem jak dziewczynę wsiadają do auta Rozalii. Chwilę wcześniej pomogłem jej zapakować wszystkie zakupy.
Dzisiaj ci wszystko powiem drugi raz. I zobaczymy co odpowiesz... Moja księżniczko.
-To co Demon? Idziemy na spacer?-zapytałem psa.
Owczarek zaszczekał i zamerdał ogonem. Zaśmiałem się lekko i zapiąłem psa.

 Alice

   Gdy dojechałyśmy do pięknego, dużego domu wniosłyśmy zakupy.
-Pokoi jest tylko pięć. Więc najbliżsi znajomi zostaną, a resztę odwiezie Leo, bo powiedział, że nie będzie pił -wytłumaczyła Rozalia.
-No dobra. To zabierajmy się za gotowanie -powiedziałam.
Poszłyśmy do kuchni i zaczęłyśmy wszystko szykować. Gdy ciasto się piekło przyzdobiłyśmy salon.
-Sara sprawdzisz ciasto? -zapytała Rozalia.
Dziewczyna pokiwała głową i poszła do kuchni.
-Trzeba ją w końcu spiknąć z Lysem!
-Wiem to!
-Puścimy wolną muzykę. Lys na pewno ja zaprosi do tańca. A później będą w jednym pokoju -powiedziała Roza.
Uśmiechnęłam się do niej.
    Dołączyła do nas Sara.
-Wyciągnęłam je i postawiłam żeby się ostudziło -powiedziała niebieskowłosa.
-To dobrze. Zostało nam jeszcze tylko ustawić alkohol i rozstawić sprzęt. Znaczy chłopcy obiecali przyjechać wcześniej i się tym zająć-dodałam.
-Dziękuję wam dziewczyny!
-Nie ma za co-odparłam z Sarą.

...

    Z Sarą założyłyśmy nasze sukienki i czekałyśmy na Rozalię.W końcu dziewczyna wyszła. Była w fioletowej sukience z marszczeniem w talii i na biuście. Tył sukienki był dłuższy, a przód krótszy. (dop.autorki: Przepraszam, ale nie mogłam znaleźć koloru fioletowego :( )
-Rozalio wyglądasz przepięknie -powiedziałam.
-Bosko!
Usłyszałyśmy warkot silnika, który po chwili zgasł.
-Alice idź otwórz, bo ty masz już makijaż, muszę pomalować Sarę -zarządziła Roza.
-Tak jest pani solenizantko -odparłam i zbiegłam na dół.
    Otworzyłam drewniane drzwi, a w nich ujrzałam dobrze znanego mi czerwonowłosego chłopaka.
-Hejka, gdzie reszta? -zapytałam wpuszczając go.
-Lys niedługo przyjedzie z Leo, a reszta z Alex`em -odpowiedział.
Pokiwałam głową.
-Mam gitarę i głośniki, zaraz to podłączymy.
Pomogłam chłopakowi wnieść sprzęt. Kas zaczął wszystko ustawiać, a ja oparłam się o sofę i patrzyłam na niego. Miał na sobie swoje czarne spodnie, trampki i czerwoną koszulę, lekko rozpiętą.
-Hej Kas! -powiedziała Rozalia schodząca ze schodów razem z Sarą.
-Siema bracie!
-Cześć dziewczyny! Głośniki są okej, chłopaki zaraz przywiozą resztę...
Chłopakowi przerwał dzwonek do drzwi. Uśmiechnięta Rozalia poszła otworzyć razem z Sarą.
-Pięknie wyglądasz -powiedział buntownik i podszedł do mnie.
-Dziękuję -wyszeptałam.
Chłopak złapał mnie w talii i pochylił się do mojego ucha.
-Muszę cię dziś pilnować -wyszeptał.
Jego ciepły oddech muskał moje ucho i szyję, a ciało zastygło. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
-Kastiel ja...-wyszeptałam.
-Ej Stary chodź nam pomóż! -usłyszeliśmy krzyk Alexy`ego.
-Później porozmawiamy -powiedział Kas.
Czerwonowłosy musnął mój policzek swoimi wargami i odszedł.
     Dotknęłam miejsca pocałunku i uśmiechnęłam się.
Powiem mu to dzisiaj!

Kastiel

    I znowu się wyrwałem. Dobrze, że Lys mnie zawołał. Na pewno chciała powiedzieć żebym tak nie robił. Ale z drugiej strony to dlaczego tak drży, gdy się do niej zbliżam? Dobra skup się na tych instrumentach!
Z chłopakami sprawdziliśmy cały sprzęt.
-Ej chłopcy możecie rozpalić ognisko? -zapytała Roza.
-Już się robi! -powiedział Alexy z entuzjazmem.
Podszedł do mnie Lysander i położył rękę na ramieniu.
-Możemy pogadać? -zapytał.
-Tak pewnie. Chłopaki my zaraz przyjdziemy -odparłem.
   Odszedłem kawałek dalej z poetą. Była godzina siedemnasta i się ściemniało.
-Chodzi o Sarę. Chcę jej powiedzieć co czuję, ale boję się, że mnie odrzuci -wyznał białowłosy.
-Niepotrzebnie się martwisz. Widzisz jak się przy tobie zachowuje. Powinieneś jej to powiedzieć. Okazać...-odpowiedziałem.
-Może...A co z tobą i Alice?
-Chcę jej to dzisiaj powiedzieć. Nie mogę dłużej żyć i nie wiedzieć co ona o mnie sądzi. Za kogo mnie ma...
-Damy radę -zaśmiał się Lys.
-Dobra chodź impreza zaraz się zacznie.
    Ruszyliśmy w stronę domku. Powoli zjeżdżali się goście. Z domku wybiegła Alice. Jej sukienkę rozwiewał wiatr, a pofalowane włosy latały.
-Kas chodź! Sara cię szuka, bo chciała dać prezent Rozie -powiedziała.
Podbiegłem do niej i weszliśmy do domu. Po chwili znalazłem siostrę. Razem z nią, Alex`em i Alice poszliśmy dać prezenty wariatce. Dziewczyny złożył jej życzenia, a ja z Alex`em tylko się dołożyliśmy.

Alice

   Impreza w końcu się zaczęła. Wszyscy złożyli i dali prezenty białowłosej, a później poszliśmy do ogniska. Wszyscy piliśmy i się śmialiśmy. Wszyscy rozmawiali.
To nie był dobry pomysł wychodzić bez kurtki...Zimno się zrobiło...
Poczułam miękką tkaninę na ramionach.
-Widzę, że chcesz być chora -powiedział Kastiel i usiadł obok mnie.
-Dzięki, nie będzie ci zimno? -zapytałam patrząć na niego.
Miał tylko cienką koszulę.
-Nie -odparł pijąc piwo.
-Ej dobra w chuj pizga! Chodźcie do środka! -oznajmiła Roza.
Zaśmiałam się. Wstałam i spojrzałam na Kastiela.
-Nie idziesz? -zapytałam.
-Ktoś musi zgasić ognisko -odparł z cwanym uśmiechem.
Poszłam z resztą do domu.
-Chłopaki niedługo będą śpiewać -oznajmiła Rozalia tańcząc z nami.
-Ej Alice zaśpiewajmy później my -powiedziała z entuzjazmem Sara.
Zgodziłam się.
    Zauważyłam, że Kastiel i Lysander wrócili.
Niech zwróci na mnie uwagę...
Zaczęłam śmialej tańczyć. Moje biodra kołysały się w rytm muzyki, a ręce powędrowały nad głowę. Uchwyciłam spojrzenie buntownika. Czerwonowłosy uśmiechał się łobuzersko i ruszył w moją stronę. Podszedł i objął mnie w talii.
-Ale ty się robisz niegrzeczna na imprezach -wyszeptał.
-To źle?
-Mi tam się podoba.
Zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęliśmy razem tańczyć. Jego szare oczy przyglądały mi się, a ja uśmiechałam się zadziornie.
    Nagle muzyka zmieniła się na wolną, a Kastiel wtulił mnie w swój tors. Byłam tak blisko niego, ze mogłam usłyszeć mocne i szybkie bicie serca. Podniosłam głowę do góry i spojrzałam w jego oczy. Nasze twarzy dzieliły centymetry.
No pocałuj mnie!
-Mogę coś spróbować? -wyszeptał.
Kiwnęłam głową, a chłopak dotknął mojego policzka i już zbliżał się do mojej twarzy, gdy usłyszałam głos pewnej idiotki.
-Ej Kas chłopaki się szukają!
Oczywiście! Była to nasza szkolna dziwka Su.
Zajebie kiedyś tą pierdoloną sukę!
Kastiel zabijał czarnowłosą wzrokiem.
-Idź lepiej bo będą się niecierpliwić -powiedziałam uśmiechając się słabo.
Chłopak popatrzył na mnie przepraszającym wzrokiem i poszedł do chłopaków, którzy czekali już.

Kastiel

    Miałem ochotę zajebać Su na miejscu.
Ta idiotka! Pierdolę jaka ona jest głupia! Suka! Byłem tak blisko...
Chwyciłem gitarę i spojrzałem na Lysa. Alexy wyłączył muzykę, a ja z Lysem zaczęliśmy grać. Widziałem jak Sara z Alice i Rozalią stały blisko. Spojrzałem na czerwonowłosą i puściłem jej oczko. Muzyka wydobyła się z instrumentów, a ja po chwili zacząłem śpiewać:
-Time to listen to my confession.
I'm much less than I
 wanted to be, wanted to be.
You shine a light on my dark side, but you
Don't care what you see.
Overjoyed.
Over you.
Overnight.
But that's what you do.
Cały czas patrzyłem na Alice. Jej usta układały się w uśmiechu, a policzki stały się lekko czerwone. Podszedłem do dziewczyny i złapałem ją za rękę.
-Why don't you lock me up with joy and kisses?
Lock me up with love?
Chain me to your heart's desire
I don't want you to stop
Lock me in and hold this moment, never get enough
Ain't no way I'm ever breaking free
Lock me up -wyśpiewałem prosto w jej oczy.
Jej policzki stały się równie czerwone co włosy.
    Wróciłem do zespołu, jednak nadal patrzyłem na Alice. Gdy piosenka się skończyła usłyszałem brawa.


Alice

   Czułam się wspaniale gdy Kastiel śpiewał tylko dla mnie. Szybko zapomniałam o zażenowaniu spowodowanym wzrokiem wszystkich gości. Razem z Sarą wzięłyśmy mikrofony. Muzyka rozbrzmiała, a ja skupiłam się na niej i...czerwonowłosemu, który stał blisko.
-You're the light, you're the night
You're the color of my blood
You're the cure, you're the pain
You're the only thing
I wanna touch
Never knew that it could mean so much, so much -wyśpiewałam pierwsza.
Czerwonowłosy uśmiechnął się łobuzersko i puścił mi oczko. Spojrzałam ukradkiem na Sarę. Śpiewała dla Lysandra, który stał osłupiały.
-So love me like you do, lo-lo-love me like you do
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for? -wyśpiewałyśmy we dwie.


Kastiel

   Zadziorna i odważna jak zawsze...Anioł...
Patrzyłem na jej uśmiech gdy śpiewała. Jej brązowe oczy były skierowane tylko na mnie.
Jeśli chcesz żebym cię kochał, to to zrobię...
Gdy piosenka się skończyła wtopiłem się w tłum. Cały czas z ukrycia obserwowałem ukochaną. Gdy zaczęła tańczyć, podszedłem do niej od tyłu. Objąłem jej szczupłą talię i przytuliłem do siebie. Alice zadrżała i nie przestawała kręcić biodrami.
-Kocica -wyszeptałem.
Dziewczyna zaśmiała się i zeszła do parteru, a gdy stała z powrotem odwróciła się do mnie i zarzuciła ręce na szyję. Tańczyłem z dziewczyną patrząc w jej czekoladowe tęczówki.
-Musimy porozmawiać -powiedziałem gdy piosenka się skończyła.
Dziewczyna kiwnęła głową i poszła do kuchni, a ja za nią.
-Słucham -powiedziała opierając się o blat.
    Podszedłem bliżej i objąłem ją w talii.
-Mówiłem ci to już ostatnio, ale powiem jeszcze raz. Kocham cię. I to jak wariat. Jesteś dla mnie wszystkim Alice. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię całym sercem. Alice...Kochasz mnie? Będziesz moja dziewczyną?- zapytałem patrząc jej w oczy.
Dziewczyna powoli otwierała i zamykała usta. Spuściłem wzrok na podłogę i zabrałem ręce z talii dziewczyny.
-Okej, rozumiem. Zapomnij o tym...
Czerwonowłosa nie pozwoliła mi dokończyć. Wpiła się w moje usta. W pierwszej chwili byłem zaskoczony, jednak w kolejne objąłem ją i mocno przyciągnąłem do siebie aby być bliżej. Po dłuższej chwili odsunęliśmy się zdyszani. Dziewczyna wplątała rękę w moje włosy.
-Jak mogłabym o tym zapomnieć? Kocham cię Kastiel i chcę być z tobą -wyszeptała anielskim głosem.
-Alice... -wyszeptałem.
Przytuliłem dziewczynę mocno, a ona wtuliła się w moją koszulę.
     Pocałowałem moją wybrankę z delikatnością.
-Nigdy nie myślałem, że się zgodzisz.
-Nigdy nie myślałam, że się zapytasz.
Wystawiłem jej język, a ona się uśmiechnęła.
-Kocham cię nad życie mała -wyszeptałem jej do ucha.
-Ja ciebie też -odparła wtulając się mocniej.
     Złapałem jej delikatną rączkę i wróciłem z nią na salę. Wszyscy grali w butelkę, dlatego my też się dołączyliśmy. Pierwsza kręciła Rozalia, wypadło na Armina.
-Pytanie, od ciebie boje się wyzwań -odparł chłopak.
-Kurwa...No dobra. To... Ideał dziewczyny...
-Ładna, grająca w gry -odparł.
-Oczywiste! -zaśmiała się Alice.
-Dobra Armiś kręć~ -powiedziała Roza.
Czarnowłosy zakręcił. Tym razem wypadło na moją dziewczynę.
Jak to pięknie brzmi...
-Wyzwanie -powiedziała bez krępacji.
-No dobra! To się zabawimy! Pocałuj Kasa...
-Nic prostszego!
-Ale tak namiętnie! Najlepiej na nim usiądź!
    Czerwonowłosa zaśmiała się i jednym ruchem wpiła w moje usta. Ręce wplątała we włosy, a ja nie byłem jej dłużny. Jej krwiste kosmyki przeplatały się pomiędzy moimi palcami. Dziewczyna jednym zwinnym ruchem przewróciła mnie na podłogę, nie przerywając pocałunku i usiadła na mnie okrakiem. Usłyszałem głośny krzyk zadowolenia reszty sali.
Jaka kocica! Podoba mi się!
Po chwili Alice zeszła ze mnie i spojrzała z wyższością na Armina.
-Ostra z ciebie laska! Kręcisz!
Gra rozkręcała się, a każdy z nas coraz więcej pił. W końcu Leo odwiózł gości po kolei, pomógł mu Alex, który wrócił do domu. Zostaliśmy z Alexym, Kentinem, Arminem, Lysem, Rozalią, Leo i oczywiście Sarą.
-No...dobra -powiedziała pijana Roza.- To ja śpię z Leo, Lys z Sarą, Kentin z Alexym, Alice z Kasiem, a Armiś sam! Koniec kropka!
Wszyscy byli zmęczeni i zgodzili się bez protestów. Mi oczywiście bardzo się to podobało. Mogłem być z Alice.
    Gdy odwróciłem się żeby spojrzeć na buntowniczkę, ta spała na kanapie.
-No pięknie -wyszeptałem.
Zabrałem dziewczynę na ręce. Obok niej leżała Sarą, którą wziął Lys.
-Przynajmniej nie będą na razie złe na Rozę -zaśmiałem się.
Miałem mocną głowę do alkoholu i nie upiłem się, Lys również. Poeta spojrzał rozmarzony na moją siostrę. Zaśmiałem się i niosąc Alice, poszedłem na piętro. Pomału i delikatnie położyłem ukochaną na łóżku.
-Pierdole, te wasze szpilki -wyszeptałem.
Zdjąłem z nóg dziewczyny buty.
-Kurczę...Będzie ci tak gorąco...
Wybiegłem z domu i otworzyłem auto. Wyciągnąłem z plecaka jedną z moich koszulek i szybko pobiegłem z powrotem do pokoju. Alice była przewrócona na drugi bok.
-Ah...Nie zabijaj mnie rano -jęknąłem.
Rozpiąłem zamek dziewczyny i obróciłem ją na plecy, a następnie delikatnie zdjąłem sukienkę.  Ujrzałem szczupły brzuch dziewczyny. Jej ciało było przepiękne. Krągłe piersi, wcięcie w talii i okrągłe biodra. Posadziłem dziewczynę, a ta obudziła się.
-Misiu? -wyszeptała.
-Cii...ubieram się w moją koszulkę żeby w nocy nie było Ci zimno, ani za ciepło.
-Kochany jesteś...przytulisz mnie jak się położysz?
-Tak, tak.
Szybko ubrałem jej koszulkę. Położyłam się obok, a Alice nadal siedziała.
-Kładź się kochanie- powiedziałem.
-Stanik uciska!
Czerwonowłosa nieudolnie rozpięła biustonosz i rzuciła go w kąt pokoju.
-Żeby rano nie było, że cię rozbierałem- zastrzegłem.
-Yhy...
Niewinna istotka (dop.autorki; ta jasne. Jeszcze da Ci popalić, niech się tylko rozkręce) położyła się i wtuliła we mnie. Zdjąłem koszulę i przytuliłem ją z powrotem.
-Dobranoc mała...


~~~~~~~~~~
I kolejny rozdział pisany z lekkim (czyt. cholernie dużym) oporem.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Małe przeprosinki

Chciałam was przeprosić, że w grudniu mało dodaję, ale jest on naprawdę pracowity...
W szkole trzeba wszystko zaliczyć, pomóc w domu, nauczyć się, spędzić trochę czasu ze znajomymi, a juz niedługo Święta...
Zapiździej jak cholera!

piątek, 4 grudnia 2015

Nominacja do LBA

Hej, hej kochani :) 
Dostałam nominację do LBA od FOCHATKA
Bardzo dziękuję za docenienie mojej pracy :)
Wiele to dla mnie znaczy i ciszę się niezmiernie :)
No to lecimy z tym koksem:
 Chcę czytać pytania! Mogę? proszę, proszę, proszę...~
 No okej...

1.Czytasz książki? Jeśli tak to jakie?
Oczywiście, że czytam! Jest ich wiele... Głównie lubię romanse i fantasty. Są to "Pamiętniki wampirów", cała saga "Zmierzch", całe "Igrzyska Śmierci", "Niezgodna", "Córka dymu i kości".
Ale ostatnio czytałam, też "Kod Da Vinci", ponieważ poleciła mi go pewna znajoma.


2.Twoim zdaniem- jakie zwierzę cię przypomina?
Według mnie jest to wilk. 


3.Co najbardziej lubisz/podziwiasz w ludziach, a czego nie znosisz/ nienawidzisz?
Lubię gdy ktoś jest zabawny, otwarty, nawet nieśmiały. Podziwiam dążenie do celu, odwagę i stanowczość.
Nie znoszę nietolerancji i zarozumiałości.
A nienawidzę gdy kto narzuca mi swoje poglądy.  


4.Co lubisz robiąc oprócz pisania?
Lubię słuchać muzyki, poczytać książki, spotkać się ze znajomymi oraz kocham uczyć się chemii.


5.Na tę chwilę w jakim zawodzie widzisz siebie?
Hm...Sama nie wiem. Ciężko jest mi wybrać, ale chciałabym być kryminologiem.


6.Dlaczego założyłaś swojego bloga?
Przede wszystkim to chciałam podzielić się z ludźmi moją wyobraźnią. Dać im trochę radości, smutku, szczęścia, żalu, zaskoczenie i masę innych emocji jakie zawsze mi towarzyszą w pisaniu i czytaniu. 
Tak jak mówiłam kiedyś najpierw pisałam na forum w słodkim flircie, ale tam było za dużo krytyki i ogółem niewygodnie się pisało. Blogger jest bliższy mojemu sercu ;)


7.Co daję ci siłę do pisania?
Przede wszystkim muzyka oraz przyjaciele. Gdyby nie moi najbliżsi dawno bym przestała pisać xD


8.Jaka jest Twoja ulubiona pora roku? Dlaczego ta?
Kocham lato, ponieważ daje mi siłę do pisania. Piękne krajobrazy pobudzają moją wyobraźnię. 
Wspaniałe rośliny oraz słońce to coś dla mnie. Nienawidzę gdy jest zimno, wolę chodzić ubrania zwiewnie ;)


9.Jaki film lubisz najbardziej?
 Oglądam strasznie mało filmów, ale zdecydowanie najbardziej lubię "Porwanie".


10.Jaka jesteś w towarzystwie?
 Zależy to oczywiście czy jesteś z rodziną czy znajomymi albo na przykład z kimś obcym.
 Prz znajomych jesteś pełna energii, kokieteryjna xD oraz miła i empatyczna.
Przy mojej rodzinie staram się być opanowana, ale jednocześnie miła.
Natomiast do osób obcych, których dopiero poznaję podchodzę z dystansem.


11.Jedna cecha którą w sobie lubisz i jedna wada, której chcesz się pozbyć?
 Lubię w sobie dystans do świata, ponieważ nikt mnie nie zrani.
Nienawidzę w sobie za to kochliwości, pozbyłabym się tego z wielką chęcią.

 Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację :*

Nie ma za bardzo kogo nominować :/

Tak lipnie żeby znowu nominować te same blogi.
Dlatego wysyłajcie linki do swoich blogów i będę dawać wtedy jakieś nomiację :)
Dziękuję do zobaczenia :*




 

wtorek, 24 listopada 2015

Kastiel x Alice

Rozdział X

 "Czas się zebrać w sobie!"

Kastiel

    Rzuciłem się na łóżko biorąc zdjęcie do ręki.
-I znowu spierdoliłem sprawę -mruknąłem.- Po chuja ją przytykałem do tych szafek?! Pierdole jaki ja głupi jestem!
Przewróciłem się na bok. Demon wskoczył na miejsce obok mnie.
-I co mały? Masz durnego pana -powiedziałem do psa.
Odłożyłem zdjęcie i podszedłem do szafy. Z jej dna wyciągnąłem pudło.
-Co my tu mamy? -szepnąłem.
Otworzyłem zakurzone pudło, a w środku zobaczyłem stare piosenki.
   Wyciągnąłem gruby plik kartek.
-Patrz Demon są nawet te, które pisałem z myślą o Alice -powiedziałem.
Zaśmiałem się lekko i chwyciłem gitarę.
-Pośpiewamy sobie trochę, te starocie.
Zacząłem powoli grać.
-Nie myśląc czemu i w jakim celi, na wschód wciąż kieruję się. Kochany cieniu, mój przyjacielu...-wyśpiewałem.
Miło było powspominać stare czasy.
-Serio miałem fazę na samuraje? -zaśmiałem się. -W sumie to było coś takiego. Myślałem, że gdy będę samurajem to odnajdę Alice i będę z nią na zawsze, że zawsze będę mógł ją obronić.
Mój uśmiech się poszerzył.
-Matko jaki ja jestem pojebany. Siedzę sam i gadam z psem o mojej miłości. Kastiel co się z tobą dzieje?
   Powoli i ostrożnie podszedłem do drzwi balkonu. Ukryłem się za zasłonkami i obserwowałem dziewczyny.

Alice

    Popatrzyłam nieśmiało na Sarę.
Ona mnie zrozumie...
-Chodzi o to, że... Chyba naprawdę kocham Kastiela. 
 Sara pisnęła głośno, a ja zakryłam uszy.
-Wiedziałam! O matko! Wy tak do siebie pasujecie! Aaaaa!
-Sara moje uszy!
Niebieskowłosa skakała po pokoju jak szalona.
-Sorki -nagle stanęła. -Ale w czym masz problem? Powiedz mu to!
-To nie jest takie proste...
-Ah mała...
Does he tell you he loves you when you least expect it?
Does he flutter your heart when he kisses your neck?
No scientist or biology , 
It's obvious
When he's holding me
It's only natural
That I'm so affected
Uśmiechnęłam się szeroko gdy zaczęła śpiewać swoją piosenkę. Po chwili dołączyłam do niej
- Oh, and my heart won't beat again
If I can't feel him in my veins
No need to question, I already know.
 Refren śpiewałyśmy razem. Głośno, przy czym obie tańczyłyśmy.
-Masz rację. Powiem mu to -wyszeptałam padając na łóżko.

Kastiel

  Ze zdziwieniem, ale i uśmiechem patrzyłem jak dziewczyny w pokoju zaczęły tańczyć.
-Moje dwie wariatki...
Muszę się jakoś zbliżyć do Alice...
Usłyszałem dzwonek do drzwi i poszedłem je otworzyć...

Alice

   Z Sarą zaczęłyśmy jeść ciastka i pić kawę.
-Trzeba coś wymyślić żeby was zbliżyć. Tak żebyście byli tylko we dwójkę.
-Hm...
Zaczęłyśmy intensywnie myśleć, ale nic nam nie chciało wpaść do głowy. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi. Za nimi ujrzałam Rozalię.
-Alice! -pisnęła.
-Co się stało Roza? -zapytałam.
-Nic. Chciałam tylko zaprosić ciebie i Sarę na moje urodziny.
-Skąd wiesz, że Sara jest u mnie?
-No bo byłam u Kasa i powiedział, że jest tutaj. Alice zamieniasz się w Su i przestajesz myśleć -powiedziała stukając mnie w czoło.
-Em...Masz rację. Wejdź.
-Nie, nie. Chciałam tylko to wam dać i lecę dalej. Papa!
    Dziewczyna podała mi dwie koperty i pobiegła dalej. Ja natomiast zamknęłam drzwi i wbiegłam do swojego pokoju.
-Mamy! Roza organizuje urodziny i zaprasza prawie wszystkich! Kas też będzie! -wykrzyknęłam.
Sara kolejny raz tego dnia pisnęła i zaczęłam skakać niemal do sufitu.
-Mamy go! Kiedy to?
-Czekaj...
Szybko otworzyłam kopertę z napisem Alice Angel.
-W sobotę. Trzeba będzie pojechać na zakupy -odpowiedziałam.
-Dużo roboty. Będzie trzeba zrobić z ciebie bóstwo.
Westchnęłam głęboko.
Musi się udać...

...
   Tego dnia wstałam wcześniej. Wzięłam prysznic i umyłam włosy, a następnie je wysuszyłam. Lekko zakręciłam moje kosmyki. Zrobiłam sobie lekki makijaż i w bieliźnie podeszłam do szafy. W końcu wzięłam czarne rajstopy, krótkie spodenki, białą koszulę i czarny komin. Koszulę wsadziłam do spodni i podwinęłam jej rękawy, zarzucił torbę na ramię i zeszłam do kuchni ubierając biżuterię. 
   Na dole unosił się przyjemny zapach kawy i tostów. Z uśmiechem weszłam do kuchni.
-Kochany jesteś -powiedziałam do brata i dałam mu buziaka w policzek.
-Coś ty dziś taka miła?
-Mamy wspaniały dzień.
-Tak, jasne... Jedz i do szkoły.
Przede mną pojawił się talerz z ciepłymi tostami i kubek kawy. Moja komórka rozbrzmiała w pomieszczeniu, a ja szybko odebrałam.
-Tak? -Zapytałam.
-Po lekcjach musimy jechać na zakupy. Trzeba kupić prezent dla Rozy i poszukać jakiejś kiecki.
-No okej. 
-Idziemy razem do szkoły?
-Tak, pewnie. Będę za kwadrans.
    Rozłączyłam się i popatrzyłam na Alex`a kocimi oczkami.
-Braciszku...
-Wiedziałem, że za tą dobrocią się coś kryje. Co chcesz mała żmijo?
-Pfy! Chciałam iść z Sarą po szkole do centrum, bo Roza zaprosiła nas na urodziny.
-Masz swoją kartę.
-No, ale tato jeszcze nie przelał kasy -jęknęłam.
-Ah...Ile chcesz?
-No tak z trzy stówki?
-Zabije cię -jęknął.
Pomimo protestów chłopak dał mi pieniądze. Pocałowałam go w policzek i poszłam umyć zęby, a następnie wyszłam z domu.

Kastiel

    Sara odkąd wróciła od Alice była cały czas jakaś, taka szczęśliwa i podekscytowana. Pytała się mnie czy jadę na imprezę do Rozy, a ja odpowiedziałem, że oczywiście. Nie mógłbym przegapić okazji żeby popatrzeć na Alice, która wywija swoimi smukłymi biodrami.
    Następnego dnia poszedłem z nią i Alice do szkoły.
-Ej Kas idę z Alice po lekcjach do galerii- oznajmiła nagle Sara.
-Po co? -zapytałem.
-Przecież trzeba kupić Rozalii jakiś prezent.
-I oczywiście ja mam być twoim sponsorem?
-No w końcu to prezent od nas oboje.
Siostra wystawiła mi język, a ja dałem jej dwieście złotych.
-A sukienka?
-Masz mnóstwo w szafie.
-Kassi!
-Za to Kasii nie ma.
-Ej no!
-Kurwa masz!
Dałem jej jeszcze stówkę, a ta pocałowała mnie w policzek.
-Tak, tak. Jestem dobry gdy daje ci hajs -mruknąłem.
   Usłyszałem cichy śmiech Sary i Alice. Wyciągnąłem papierosa, bo mała mnie zdenerwowała.
-Ile razy mówiłam ci, że masz nie palić?! -jęknęła niebieskowłosa.
Alice jak na zdenerwowanie jej wyciągnęła swoje fajki i odpaliła jedną seksownie zaciągając się dymem.
Ona wszystko robi seksownie...
-I ty Brutusie przeciw mnie -jęknęła moja siostra.
Zaśmiałem się z czerwonowłosą i przybiłem żółwika.

Alice

    Po lekcjach szybko podeszłam do szafki, żeby Sara nie musiała długo na mnie czekać. Gdy już ubierałam buty podbiegła do mnie Rozalia.
-Jak ty możesz biegać na takich obcasach? -zapytałam.
-Normalnie. Ale mniejsza z tym! Potrzebna mi jest pomoc twoja i Sary!
-Kiedy?
-W sobotę przed imprezą. Od rana. Chodzi o to, że ta impreza będzie w domku zimowym Lysa i Leo. Będzie ognisko i wg. Ale trzeba będzie wszystko przygotować. A nie ma kto mi pomóc i potrzebuję waszej pomocy.
-No okej pomożemy ci, ale same nie dojedziemy...
-Nie ma problemu. Leo obiecał pożyczyć mi samochód. Niedawno zrobiłam prawko, ale spoko damy radę. Tylko muszę mieć kogoś do pomocy.
Z jej ust słowa leciały z prędkością światła, a ja ledwo nadążałam.
-Okej to ci pomożemy nie ma sprawy.
-Dobra to szczegóły napiszę ci w Sms-ie.
-Dobra. To do zobaczenia -pożegnałam się, zakładając kurtkę.
    Szybko pobiegłam przed wejście od szkoły.
Przed chwilą pytałam się Rozy jak może biegać na takich obcasach, a sama biegam na koturnach. Chociaż na koturnach jest łatwiej. Pierdole! Będę teraz rozważała w czym łatwiej się biega? 
-No nareszcie! -powiedziała Sara.
-Oj no nie narzekaj! Rozalia mnie zatrzymała. Powiem ci wszystko po drodze. A teraz szybko na autobus!

...

   Przymierzałam chyba setną sukienkę, ale i tak nie była taka jaką chciałam. 
-Dobra przymierz jeszcze tą -powiedziała Sara.
Weszłam do przebieralni po raz kolejny i jęknęłam głośno. Ubrałam na siebie czarno-różową sukienkę i przejrzałam się w lustrze. Góra byłą czarna, bez ramiączek, a dół różany. Wyglądało to delikatnie.
-Jest boska -wyszeptałam.
-Pokaż się -usłyszałam głos Sary.
Wyszłam z przymierzalni i pokazałam się dziewczynie.
-Prześlicznie ci w niej. Jest zdecydowanie najlepsza -skomentowała.
-Mi też się podoba.
Sara wybrała tą samą, ale niebieską.
     Zadowolone poszłyśmy do naszej ulubionej kawiarni. prezent dla Rozalii kupiłyśmy już wcześniej. Rozsiadłyśmy się wygodnie i zamówiłyśmy latte.
-Roza chciała żebyśmy w sobotę pojechały z nią rano i pomogły w przygotowaniach domku. Mówiła, że nas zawiezie.Mogłybyśmy się u niej uszykować. Zgodzisz się? -zapytałam.
-Tak, pewnie. Będzie zabawnie -odparła z uśmiechem.
Dostałyśmy zamówienia i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak właściwie jak tam z Lysem? -zapytałam.
-Wiesz jaki on jest...Cichy i w ogóle. Mało rozmawiamy -wyżaliła się mieszając kawę.
-Tobie też trzeba coś wymyślić żeby was spiknąć.
-Żeby to było takie proste- mruknęła.
-Razem z Rozą coś wymyślimy!
-Moja kochana!

...

   Postawiłam torbę na łóżku i zeszłam z Sarą na dół. Kastiel przyszedł do Alex`a, więc Sara też została. Razem mieliśmy oglądać film.
-No to co wybieracie dziewczyny? -zapytał Kastiel siadając na kanapie. 
Podeszłam do regału brat, gdzie miał wszystkie filmy i wybrałam pierwszy z brzegu. Podałam Kasowi, a on go odpalił. Sara siedziała już obok Alex`a, a ja usiadłam kawałek od niego. Kastiel zawsze siedział przy nim.
Tak Saro to takie dziecinne...Mam siedzieć obok niego. Na pewno coś się wydarzy...Ah...
Film był na tyle nudny, że w połowie zachciało mi się spać.
   Powoli traciłam kontakt ze światem, a moje oczy zamykały się.
-Chodź tu mała -wyszeptał Kastiel i położył moją głowę na swoim ramieniu.
Uśmiechnęłam się mimowolnie i zamknęłam oczy.

Kastiel

   Uśmiechnąłem się czując ciepło Alice na moim ramieniu.
Jak ja cię kocham maleńka...
Po pół godzinie film skończył się.
-Jeszcze jeden? -Zapytał Alex.
-Spoko. Wy wybierzcie, a ja położę ją do łóżka -odparłem.
Ostrożnie wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem do jej pokoju. Delikatnie położyłem czerwonowłosą na łóżku i gdy przykrywałem ta obróciła się na drugi bok i złapała moją rękę.
-Nie idź. Proszę zostań -wyszeptała sennie.
-Zostanę maleńka -odparłem.
Położyłem się obok dziewczyny i przykryłem nas kołdrą.
-Śpij piękna -wyszeptałem i przyciągnąłem ją do siebie pocałowałem w czoło.
Wtuliłem ją sobie do piersi i po chwili zasnąłem z Alice.

Alice

   Gdy się obudziłam nie czułam przyjemnego ciepła.
-Kurwa! -zaklęłam pod nosem.-A było tak miło!
Opadłam na poduszki, a z łazienki wyszedł Kastiel w samym czarnych spodniach.
-O! Obudziłaś się -powiedział wycierając włosy ręcznikiem.
    Wyglądał bosko. Na brzuchu rysowały się delikatne mięśnie, po których skapywały kropelki wody. Czarne spodnie idealnie do niego pasowały i oddawały jego tajemniczość. Ramiona świetnie zarysowane i mięśnie na rękach. Kastiel stał w moim pokoju niczym bóg, chłopak którego kochałam... Spojrzałam na jego twarz, ostre rysy, szare tęczówki, lekki rumieniec po ciepłym prysznicu i czerwone jak ogień, mokre włosy. Ich właściciel patrzył na mnie ze swoim cwanym uśmiechem.
-Nie patrz tak bo się zakochasz -powiedział zadziornie.
Za późno...
-Jakby było w czym -powiedziałam.
-A co nie jestem przystojny? -zapytał kładąc ręcznik na biurku.
-Ani trochę.
-Jesteś pewna.
-W stu procentach!
    Chłopak skoczył na mnie i zaczął mnie łaskotać. W końcu wylądowaliśmy na podłodze w dziwnej pozycji. Ja leżałam i marszczyłam brwi z bólu głowy, a Kastiel klęczał nade mną, z jedną nogą pomiędzy moimi, a ręce opierał niedaleko mojej głowy. Do tego koszulka podwinęła mi się i było widać cały brzuch.
-Dobra Kastiel złaź -powiedziałam.
Moje serce biło niewiarygodnie szybki rytm.
-A może ja nie chcę?
-Ale ja chcę!
No kurwa! Jest źle!
-Nie bulwersuj się tak -wyszeptał i schylił się podgryzając moje ucho.
Zadrżałam lekko pod wpływem pieszczoty. Chłopak to zauważył bo zaśmiał się cicho i zaczął jeździć nosem po mojej szyi.
-Ka...stiel...Przestań...-wyszeptałam zmieszana.
-Nie chcę...
    Moje ciało domagało się więcej, ale umysł mówił, że chłopak tylko się bawi.
Muszę to zatrzymać...
Położyłam ręce na klacie chłopaka.
-Kastiel dość -powiedziałam stanowczo
On się mną tylko zabawi...A później zostawi...
-Kastiel dosyć -głos zaczął mi się łamać.
Ręce zaczęły drgać, a do oczu naleciały łzy. Chłopak nosem był już na obojczyku.
-Dość! -krzyknęłam.
    Czerwonowłosy podniósł głowę, jego oczy były szeroko rozwarte. Zdziwił się niemiłosiernie. Wykorzystałam chwilę tej nieuwagi i wyrwałam się z jego klatki. Pobiegłam do mojej łazienki i zamknęłam się w niej. Powstrzymałam głośny szloch wsadzając sobie ręcznik do buzi. Wybuchłam i tyle. Z moich oczy leciały kaskady łez.
-Alice! Alice co ci jest! Przepraszam! Nie chciałem! Wybacz mi! Otwórz drzwi!- dobijał się Kastiel.
-Idź stąd -wyszeptałam.
-Alice... Proszę otwórz. Co ci się stało?
-Nic! Idź stąd!
    Kolejna fala szlochu przeszła przeze mnie. Usłyszałam głośny dźwięk otwieranych drzwi, a później rozmowy i spokojny głos Sary.
-Alice otwórz mi -powiedziała.
Wstałam i trzęsącą się ręką przekręciłam zamek w drzwiach. Dziewczyna weszła szybko i zamknęła je z powrotem.  Od razu poczułam jej ramiona otulające moje ciało.
-Będzie dobrze...Co on zrobił? -wyszeptała.
Dziewczyna odkręciła kran.
-Wyszedł spod prysznica i się zagapiłam. Walnął swoim tekstem i potem zaczęliśmy się łaskotać. W końcu upadliśmy na podłogę. I zaczął mnie łaskotać nosem po szyi i nie chciał przestać... A ja nie chcę żeby się ze mną przespał, a później zostawił jak resztę...Nie chcę!
      Znowu zaczęłam płakać, a Sara przytuliła mnie.
-On wtedy chciał zatopić smutki po tym, że nigdy cię nie zobaczy. Alice...Ja...On przyjeżdżał do nas...Ale ja zawsze zabraniałam mu spotkać się z tobą, bo nie chciałam żebyś cierpiała. Wiem, że nie powinnam...
-Stój. Dobrze, że mu zabraniałaś. Wtedy nie byłam na to gotowa. Na pewno wydarłabym się na niego i pierdolnęła, a później bym żałowała... Ale boję się, że on pobawi się mną i zostawi. A wtedy nie będę miała go w ogóle.
-Nie będzie tak. Jestem tego pewna.
     Uśmiechnęłam się do niej i wytarłam łzy.
-A teraz dość płakania. Wykąp się i chodź na dół. Zrobię naleśniki -powiedziała Sara.
Pokiwałam jej głową. Dziewczyna wyszła, a ja zamknęłam się i wskoczyłam do wanny.

Kastiel

   Siedziałem na łóżku Alice i czekałem na nią. Chciałem ją przeprosić.
Za bardzo się narwałem, ale nie mogę wytrzymać dłużej...Chcę całować jej pięknie i słodkie usta. Chcę ją chronić. Trzymać w ramionach...Żeby była tylko moja. Moja małą, kochana, słodka, urocza, piękna Alice kochała mnie. Ale nie! Trzeba wszystko kurwa spierdolić przez swoją głupotę!
   Usłyszałem skrzypnięcie drzwi i ujrzałem Alice obwiniętą w biały ręcznik. Na mój widok jej oczy rozwarły się szerzej.
-Alice ja...
-Chcę się ubrać. Porozmawiamy później -odparła chłodno.
Podszedłem do niej i stanąłem naprzeciw. Jej chude palce zacisnęły się mocniej na miękkim ręczniku.
-Alice. Przepraszam. Nie chciałem żebyś się wystraszyła. Naprawdę... Kocham cię i nie chcę zęby stała ci się krzywda. Nie chcę cię ranić -wyszeptałem.
Przytuliłem dziewczynę mocno.
-Wybaczam ci -wyszeptała.
-Przebierz się i widzimy się na dole -powiedziałem i wyszedłem.


~~~~~~~~~~~~~~~~
Pisanie idzie mi bardzo wolno...Staram się pisać rzeczy już na grudzień, bo wtedy będzie najwięcej pracy :/
Matko jakaś masakra :( Szkołą i  w ogóle. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie :)

A zapomniałabym Rozalia chciała coś powiedzieć ;)
O matko dziękuję ci Kamiluś za życzenia :* Zresztą całej mojej paczce. Kocham was miśki~ :* 

Ja również dokładam się do podziękowań :)
A tak w ogóle Kamiluś to mało mnie ostatnio w postach :( 


Oj Rozalio to się zmieni :*

Roza przesadzasz...
Siwa lubi dramatyzować (przytula Alice od tyłu)
A ty co?
Ja? Nic...Tulę cię :* 
Dobra nie ważne...Do zobaczenia w następnym poście kochani :*

niedziela, 22 listopada 2015

Urodzinki Lysia :*

Lysandrze nasz kochany~!
Dziś twoje urodziny :) Z tego powodu życzymy ci:
 

Zdrowia, szczęścia, radości, miłości z Sarą (wiem, ze ci się podoba :P), dużo weny i sukcesów w zespole, mocnej głowy do alkoholu :) oraz długiej znajomości z paczuszką :*
No, a teraz od reszty:

Alice:
Dużo zdrowia, szczęścia, radości bo rzadko cię widzę z odpałami. 
Żebyś więcej pił, znalazł miłość życia BO JEST BLISKO!
Ekhem!
Weny i pomysłowości oraz rozrośnięcia się zespołu :*
http://36.media.tumblr.com/934071e415fca47c0f3a33161535cad9/tumblr_nk7afczrZp1sgjah3o1_1280.jpg
U Rozy :*
 
Kastiel:
No to super seksi laski :D
Która jest blisko!
Nie jesteś seksi :P Cycki za małe :*
Nie mówię o sobie :P
Czyli przyznajesz, że jesteś mało seksowna?
A pierdol się!
Z tobą zawsze :*
 Ah!       
Hajsu, kariery, trzymania tego głosu, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze :P
 https://secure.static.tumblr.com/b5053af9b19edd5ceb78fd8b6ebedf9a/alku8lc/bpPn7jz82/tumblr_static_filename_640_v2.png


Sara:
O matko teraz ja?
Ah...
No to Lysandrze
Co tak poważnie?
Kas odpierdol się od niej bo ona się denerwuje! W ogóle to spierdalaj!
Dzięki Alice :*
Tak, więc Lys... Z okazji twoich urodzin wszystkiego co najlepsze :)
Spełnienia marzeń, wielkiej kariery, kasy, zdrowia, szczęścia
i czego tylko zapragniesz koch...Ko...Ko...Kochliwy marzycielu.  Ekhem!
   Nieźle wybrnęłą xD








Rozalia:
Oj Lysio :* Mój kochany bracie :)
Dużo zdrowia, szczęścia, radości, utrzymania tak dobrego stylu oraz głosu.
Dalszej kariery muzycznej, żebyś nigdy nas nie zostawił i wytrzymał dalej z nami.
Szalonych imprez, alkoholu. 
Oraz pięknej dziewczyny! Która JEST TAK BLISKO!
ZRÓB TEN JEBANY PIERWSZY KROK!
No kurwa właśnie!
Sam bym chciał to zobaczyć :D 
No to wszystkiego naj :)

Widzę cię tak z pewną osóbką, jasne?


Leo:
 Bracie dużo zdrowia, szczęścia, radości, pieniędzy.
Oraz pięknej wybranki serca.
 Jest blisko!
Bardzo blisko!
Tak, więc spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze :)
 



 Alex:
Stary kurwa, ale to szybko!
Wszystkiego najlepszego!
Dużo hajsu, seksu, szczęścia, seksu, alkoholu, seksu...
Z tą właściwą osobą!
Która jest BLISKO!
Cicho wy tam!
Trzymania z tym swoim głosem. Wiesz żeby przez jęki w czasie seksu głos ci się nie pogorszył ;)
A tylko by kurwa spróbował :P
 Wszystkiego naj! 
   













czwartek, 19 listopada 2015

Sweet :*

Kogo tak jak mnie podnieca 28 odcinek? >·< matko to takie słodkie >·< tak musiałam się z wami tym podzielić :* w niedzielę życzenia dla lysia :* a we wtorek post :)