poniedziałek, 7 grudnia 2015

Małe przeprosinki

Chciałam was przeprosić, że w grudniu mało dodaję, ale jest on naprawdę pracowity...
W szkole trzeba wszystko zaliczyć, pomóc w domu, nauczyć się, spędzić trochę czasu ze znajomymi, a juz niedługo Święta...
Zapiździej jak cholera!

piątek, 4 grudnia 2015

Nominacja do LBA

Hej, hej kochani :) 
Dostałam nominację do LBA od FOCHATKA
Bardzo dziękuję za docenienie mojej pracy :)
Wiele to dla mnie znaczy i ciszę się niezmiernie :)
No to lecimy z tym koksem:
 Chcę czytać pytania! Mogę? proszę, proszę, proszę...~
 No okej...

1.Czytasz książki? Jeśli tak to jakie?
Oczywiście, że czytam! Jest ich wiele... Głównie lubię romanse i fantasty. Są to "Pamiętniki wampirów", cała saga "Zmierzch", całe "Igrzyska Śmierci", "Niezgodna", "Córka dymu i kości".
Ale ostatnio czytałam, też "Kod Da Vinci", ponieważ poleciła mi go pewna znajoma.


2.Twoim zdaniem- jakie zwierzę cię przypomina?
Według mnie jest to wilk. 


3.Co najbardziej lubisz/podziwiasz w ludziach, a czego nie znosisz/ nienawidzisz?
Lubię gdy ktoś jest zabawny, otwarty, nawet nieśmiały. Podziwiam dążenie do celu, odwagę i stanowczość.
Nie znoszę nietolerancji i zarozumiałości.
A nienawidzę gdy kto narzuca mi swoje poglądy.  


4.Co lubisz robiąc oprócz pisania?
Lubię słuchać muzyki, poczytać książki, spotkać się ze znajomymi oraz kocham uczyć się chemii.


5.Na tę chwilę w jakim zawodzie widzisz siebie?
Hm...Sama nie wiem. Ciężko jest mi wybrać, ale chciałabym być kryminologiem.


6.Dlaczego założyłaś swojego bloga?
Przede wszystkim to chciałam podzielić się z ludźmi moją wyobraźnią. Dać im trochę radości, smutku, szczęścia, żalu, zaskoczenie i masę innych emocji jakie zawsze mi towarzyszą w pisaniu i czytaniu. 
Tak jak mówiłam kiedyś najpierw pisałam na forum w słodkim flircie, ale tam było za dużo krytyki i ogółem niewygodnie się pisało. Blogger jest bliższy mojemu sercu ;)


7.Co daję ci siłę do pisania?
Przede wszystkim muzyka oraz przyjaciele. Gdyby nie moi najbliżsi dawno bym przestała pisać xD


8.Jaka jest Twoja ulubiona pora roku? Dlaczego ta?
Kocham lato, ponieważ daje mi siłę do pisania. Piękne krajobrazy pobudzają moją wyobraźnię. 
Wspaniałe rośliny oraz słońce to coś dla mnie. Nienawidzę gdy jest zimno, wolę chodzić ubrania zwiewnie ;)


9.Jaki film lubisz najbardziej?
 Oglądam strasznie mało filmów, ale zdecydowanie najbardziej lubię "Porwanie".


10.Jaka jesteś w towarzystwie?
 Zależy to oczywiście czy jesteś z rodziną czy znajomymi albo na przykład z kimś obcym.
 Prz znajomych jesteś pełna energii, kokieteryjna xD oraz miła i empatyczna.
Przy mojej rodzinie staram się być opanowana, ale jednocześnie miła.
Natomiast do osób obcych, których dopiero poznaję podchodzę z dystansem.


11.Jedna cecha którą w sobie lubisz i jedna wada, której chcesz się pozbyć?
 Lubię w sobie dystans do świata, ponieważ nikt mnie nie zrani.
Nienawidzę w sobie za to kochliwości, pozbyłabym się tego z wielką chęcią.

 Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację :*

Nie ma za bardzo kogo nominować :/

Tak lipnie żeby znowu nominować te same blogi.
Dlatego wysyłajcie linki do swoich blogów i będę dawać wtedy jakieś nomiację :)
Dziękuję do zobaczenia :*




 

wtorek, 24 listopada 2015

Kastiel x Alice

Rozdział X

 "Czas się zebrać w sobie!"

Kastiel

    Rzuciłem się na łóżko biorąc zdjęcie do ręki.
-I znowu spierdoliłem sprawę -mruknąłem.- Po chuja ją przytykałem do tych szafek?! Pierdole jaki ja głupi jestem!
Przewróciłem się na bok. Demon wskoczył na miejsce obok mnie.
-I co mały? Masz durnego pana -powiedziałem do psa.
Odłożyłem zdjęcie i podszedłem do szafy. Z jej dna wyciągnąłem pudło.
-Co my tu mamy? -szepnąłem.
Otworzyłem zakurzone pudło, a w środku zobaczyłem stare piosenki.
   Wyciągnąłem gruby plik kartek.
-Patrz Demon są nawet te, które pisałem z myślą o Alice -powiedziałem.
Zaśmiałem się lekko i chwyciłem gitarę.
-Pośpiewamy sobie trochę, te starocie.
Zacząłem powoli grać.
-Nie myśląc czemu i w jakim celi, na wschód wciąż kieruję się. Kochany cieniu, mój przyjacielu...-wyśpiewałem.
Miło było powspominać stare czasy.
-Serio miałem fazę na samuraje? -zaśmiałem się. -W sumie to było coś takiego. Myślałem, że gdy będę samurajem to odnajdę Alice i będę z nią na zawsze, że zawsze będę mógł ją obronić.
Mój uśmiech się poszerzył.
-Matko jaki ja jestem pojebany. Siedzę sam i gadam z psem o mojej miłości. Kastiel co się z tobą dzieje?
   Powoli i ostrożnie podszedłem do drzwi balkonu. Ukryłem się za zasłonkami i obserwowałem dziewczyny.

Alice

    Popatrzyłam nieśmiało na Sarę.
Ona mnie zrozumie...
-Chodzi o to, że... Chyba naprawdę kocham Kastiela. 
 Sara pisnęła głośno, a ja zakryłam uszy.
-Wiedziałam! O matko! Wy tak do siebie pasujecie! Aaaaa!
-Sara moje uszy!
Niebieskowłosa skakała po pokoju jak szalona.
-Sorki -nagle stanęła. -Ale w czym masz problem? Powiedz mu to!
-To nie jest takie proste...
-Ah mała...
Does he tell you he loves you when you least expect it?
Does he flutter your heart when he kisses your neck?
No scientist or biology , 
It's obvious
When he's holding me
It's only natural
That I'm so affected
Uśmiechnęłam się szeroko gdy zaczęła śpiewać swoją piosenkę. Po chwili dołączyłam do niej
- Oh, and my heart won't beat again
If I can't feel him in my veins
No need to question, I already know.
 Refren śpiewałyśmy razem. Głośno, przy czym obie tańczyłyśmy.
-Masz rację. Powiem mu to -wyszeptałam padając na łóżko.

Kastiel

  Ze zdziwieniem, ale i uśmiechem patrzyłem jak dziewczyny w pokoju zaczęły tańczyć.
-Moje dwie wariatki...
Muszę się jakoś zbliżyć do Alice...
Usłyszałem dzwonek do drzwi i poszedłem je otworzyć...

Alice

   Z Sarą zaczęłyśmy jeść ciastka i pić kawę.
-Trzeba coś wymyślić żeby was zbliżyć. Tak żebyście byli tylko we dwójkę.
-Hm...
Zaczęłyśmy intensywnie myśleć, ale nic nam nie chciało wpaść do głowy. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi. Za nimi ujrzałam Rozalię.
-Alice! -pisnęła.
-Co się stało Roza? -zapytałam.
-Nic. Chciałam tylko zaprosić ciebie i Sarę na moje urodziny.
-Skąd wiesz, że Sara jest u mnie?
-No bo byłam u Kasa i powiedział, że jest tutaj. Alice zamieniasz się w Su i przestajesz myśleć -powiedziała stukając mnie w czoło.
-Em...Masz rację. Wejdź.
-Nie, nie. Chciałam tylko to wam dać i lecę dalej. Papa!
    Dziewczyna podała mi dwie koperty i pobiegła dalej. Ja natomiast zamknęłam drzwi i wbiegłam do swojego pokoju.
-Mamy! Roza organizuje urodziny i zaprasza prawie wszystkich! Kas też będzie! -wykrzyknęłam.
Sara kolejny raz tego dnia pisnęła i zaczęłam skakać niemal do sufitu.
-Mamy go! Kiedy to?
-Czekaj...
Szybko otworzyłam kopertę z napisem Alice Angel.
-W sobotę. Trzeba będzie pojechać na zakupy -odpowiedziałam.
-Dużo roboty. Będzie trzeba zrobić z ciebie bóstwo.
Westchnęłam głęboko.
Musi się udać...

...
   Tego dnia wstałam wcześniej. Wzięłam prysznic i umyłam włosy, a następnie je wysuszyłam. Lekko zakręciłam moje kosmyki. Zrobiłam sobie lekki makijaż i w bieliźnie podeszłam do szafy. W końcu wzięłam czarne rajstopy, krótkie spodenki, białą koszulę i czarny komin. Koszulę wsadziłam do spodni i podwinęłam jej rękawy, zarzucił torbę na ramię i zeszłam do kuchni ubierając biżuterię. 
   Na dole unosił się przyjemny zapach kawy i tostów. Z uśmiechem weszłam do kuchni.
-Kochany jesteś -powiedziałam do brata i dałam mu buziaka w policzek.
-Coś ty dziś taka miła?
-Mamy wspaniały dzień.
-Tak, jasne... Jedz i do szkoły.
Przede mną pojawił się talerz z ciepłymi tostami i kubek kawy. Moja komórka rozbrzmiała w pomieszczeniu, a ja szybko odebrałam.
-Tak? -Zapytałam.
-Po lekcjach musimy jechać na zakupy. Trzeba kupić prezent dla Rozy i poszukać jakiejś kiecki.
-No okej. 
-Idziemy razem do szkoły?
-Tak, pewnie. Będę za kwadrans.
    Rozłączyłam się i popatrzyłam na Alex`a kocimi oczkami.
-Braciszku...
-Wiedziałem, że za tą dobrocią się coś kryje. Co chcesz mała żmijo?
-Pfy! Chciałam iść z Sarą po szkole do centrum, bo Roza zaprosiła nas na urodziny.
-Masz swoją kartę.
-No, ale tato jeszcze nie przelał kasy -jęknęłam.
-Ah...Ile chcesz?
-No tak z trzy stówki?
-Zabije cię -jęknął.
Pomimo protestów chłopak dał mi pieniądze. Pocałowałam go w policzek i poszłam umyć zęby, a następnie wyszłam z domu.

Kastiel

    Sara odkąd wróciła od Alice była cały czas jakaś, taka szczęśliwa i podekscytowana. Pytała się mnie czy jadę na imprezę do Rozy, a ja odpowiedziałem, że oczywiście. Nie mógłbym przegapić okazji żeby popatrzeć na Alice, która wywija swoimi smukłymi biodrami.
    Następnego dnia poszedłem z nią i Alice do szkoły.
-Ej Kas idę z Alice po lekcjach do galerii- oznajmiła nagle Sara.
-Po co? -zapytałem.
-Przecież trzeba kupić Rozalii jakiś prezent.
-I oczywiście ja mam być twoim sponsorem?
-No w końcu to prezent od nas oboje.
Siostra wystawiła mi język, a ja dałem jej dwieście złotych.
-A sukienka?
-Masz mnóstwo w szafie.
-Kassi!
-Za to Kasii nie ma.
-Ej no!
-Kurwa masz!
Dałem jej jeszcze stówkę, a ta pocałowała mnie w policzek.
-Tak, tak. Jestem dobry gdy daje ci hajs -mruknąłem.
   Usłyszałem cichy śmiech Sary i Alice. Wyciągnąłem papierosa, bo mała mnie zdenerwowała.
-Ile razy mówiłam ci, że masz nie palić?! -jęknęła niebieskowłosa.
Alice jak na zdenerwowanie jej wyciągnęła swoje fajki i odpaliła jedną seksownie zaciągając się dymem.
Ona wszystko robi seksownie...
-I ty Brutusie przeciw mnie -jęknęła moja siostra.
Zaśmiałem się z czerwonowłosą i przybiłem żółwika.

Alice

    Po lekcjach szybko podeszłam do szafki, żeby Sara nie musiała długo na mnie czekać. Gdy już ubierałam buty podbiegła do mnie Rozalia.
-Jak ty możesz biegać na takich obcasach? -zapytałam.
-Normalnie. Ale mniejsza z tym! Potrzebna mi jest pomoc twoja i Sary!
-Kiedy?
-W sobotę przed imprezą. Od rana. Chodzi o to, że ta impreza będzie w domku zimowym Lysa i Leo. Będzie ognisko i wg. Ale trzeba będzie wszystko przygotować. A nie ma kto mi pomóc i potrzebuję waszej pomocy.
-No okej pomożemy ci, ale same nie dojedziemy...
-Nie ma problemu. Leo obiecał pożyczyć mi samochód. Niedawno zrobiłam prawko, ale spoko damy radę. Tylko muszę mieć kogoś do pomocy.
Z jej ust słowa leciały z prędkością światła, a ja ledwo nadążałam.
-Okej to ci pomożemy nie ma sprawy.
-Dobra to szczegóły napiszę ci w Sms-ie.
-Dobra. To do zobaczenia -pożegnałam się, zakładając kurtkę.
    Szybko pobiegłam przed wejście od szkoły.
Przed chwilą pytałam się Rozy jak może biegać na takich obcasach, a sama biegam na koturnach. Chociaż na koturnach jest łatwiej. Pierdole! Będę teraz rozważała w czym łatwiej się biega? 
-No nareszcie! -powiedziała Sara.
-Oj no nie narzekaj! Rozalia mnie zatrzymała. Powiem ci wszystko po drodze. A teraz szybko na autobus!

...

   Przymierzałam chyba setną sukienkę, ale i tak nie była taka jaką chciałam. 
-Dobra przymierz jeszcze tą -powiedziała Sara.
Weszłam do przebieralni po raz kolejny i jęknęłam głośno. Ubrałam na siebie czarno-różową sukienkę i przejrzałam się w lustrze. Góra byłą czarna, bez ramiączek, a dół różany. Wyglądało to delikatnie.
-Jest boska -wyszeptałam.
-Pokaż się -usłyszałam głos Sary.
Wyszłam z przymierzalni i pokazałam się dziewczynie.
-Prześlicznie ci w niej. Jest zdecydowanie najlepsza -skomentowała.
-Mi też się podoba.
Sara wybrała tą samą, ale niebieską.
     Zadowolone poszłyśmy do naszej ulubionej kawiarni. prezent dla Rozalii kupiłyśmy już wcześniej. Rozsiadłyśmy się wygodnie i zamówiłyśmy latte.
-Roza chciała żebyśmy w sobotę pojechały z nią rano i pomogły w przygotowaniach domku. Mówiła, że nas zawiezie.Mogłybyśmy się u niej uszykować. Zgodzisz się? -zapytałam.
-Tak, pewnie. Będzie zabawnie -odparła z uśmiechem.
Dostałyśmy zamówienia i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak właściwie jak tam z Lysem? -zapytałam.
-Wiesz jaki on jest...Cichy i w ogóle. Mało rozmawiamy -wyżaliła się mieszając kawę.
-Tobie też trzeba coś wymyślić żeby was spiknąć.
-Żeby to było takie proste- mruknęła.
-Razem z Rozą coś wymyślimy!
-Moja kochana!

...

   Postawiłam torbę na łóżku i zeszłam z Sarą na dół. Kastiel przyszedł do Alex`a, więc Sara też została. Razem mieliśmy oglądać film.
-No to co wybieracie dziewczyny? -zapytał Kastiel siadając na kanapie. 
Podeszłam do regału brat, gdzie miał wszystkie filmy i wybrałam pierwszy z brzegu. Podałam Kasowi, a on go odpalił. Sara siedziała już obok Alex`a, a ja usiadłam kawałek od niego. Kastiel zawsze siedział przy nim.
Tak Saro to takie dziecinne...Mam siedzieć obok niego. Na pewno coś się wydarzy...Ah...
Film był na tyle nudny, że w połowie zachciało mi się spać.
   Powoli traciłam kontakt ze światem, a moje oczy zamykały się.
-Chodź tu mała -wyszeptał Kastiel i położył moją głowę na swoim ramieniu.
Uśmiechnęłam się mimowolnie i zamknęłam oczy.

Kastiel

   Uśmiechnąłem się czując ciepło Alice na moim ramieniu.
Jak ja cię kocham maleńka...
Po pół godzinie film skończył się.
-Jeszcze jeden? -Zapytał Alex.
-Spoko. Wy wybierzcie, a ja położę ją do łóżka -odparłem.
Ostrożnie wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem do jej pokoju. Delikatnie położyłem czerwonowłosą na łóżku i gdy przykrywałem ta obróciła się na drugi bok i złapała moją rękę.
-Nie idź. Proszę zostań -wyszeptała sennie.
-Zostanę maleńka -odparłem.
Położyłem się obok dziewczyny i przykryłem nas kołdrą.
-Śpij piękna -wyszeptałem i przyciągnąłem ją do siebie pocałowałem w czoło.
Wtuliłem ją sobie do piersi i po chwili zasnąłem z Alice.

Alice

   Gdy się obudziłam nie czułam przyjemnego ciepła.
-Kurwa! -zaklęłam pod nosem.-A było tak miło!
Opadłam na poduszki, a z łazienki wyszedł Kastiel w samym czarnych spodniach.
-O! Obudziłaś się -powiedział wycierając włosy ręcznikiem.
    Wyglądał bosko. Na brzuchu rysowały się delikatne mięśnie, po których skapywały kropelki wody. Czarne spodnie idealnie do niego pasowały i oddawały jego tajemniczość. Ramiona świetnie zarysowane i mięśnie na rękach. Kastiel stał w moim pokoju niczym bóg, chłopak którego kochałam... Spojrzałam na jego twarz, ostre rysy, szare tęczówki, lekki rumieniec po ciepłym prysznicu i czerwone jak ogień, mokre włosy. Ich właściciel patrzył na mnie ze swoim cwanym uśmiechem.
-Nie patrz tak bo się zakochasz -powiedział zadziornie.
Za późno...
-Jakby było w czym -powiedziałam.
-A co nie jestem przystojny? -zapytał kładąc ręcznik na biurku.
-Ani trochę.
-Jesteś pewna.
-W stu procentach!
    Chłopak skoczył na mnie i zaczął mnie łaskotać. W końcu wylądowaliśmy na podłodze w dziwnej pozycji. Ja leżałam i marszczyłam brwi z bólu głowy, a Kastiel klęczał nade mną, z jedną nogą pomiędzy moimi, a ręce opierał niedaleko mojej głowy. Do tego koszulka podwinęła mi się i było widać cały brzuch.
-Dobra Kastiel złaź -powiedziałam.
Moje serce biło niewiarygodnie szybki rytm.
-A może ja nie chcę?
-Ale ja chcę!
No kurwa! Jest źle!
-Nie bulwersuj się tak -wyszeptał i schylił się podgryzając moje ucho.
Zadrżałam lekko pod wpływem pieszczoty. Chłopak to zauważył bo zaśmiał się cicho i zaczął jeździć nosem po mojej szyi.
-Ka...stiel...Przestań...-wyszeptałam zmieszana.
-Nie chcę...
    Moje ciało domagało się więcej, ale umysł mówił, że chłopak tylko się bawi.
Muszę to zatrzymać...
Położyłam ręce na klacie chłopaka.
-Kastiel dość -powiedziałam stanowczo
On się mną tylko zabawi...A później zostawi...
-Kastiel dosyć -głos zaczął mi się łamać.
Ręce zaczęły drgać, a do oczu naleciały łzy. Chłopak nosem był już na obojczyku.
-Dość! -krzyknęłam.
    Czerwonowłosy podniósł głowę, jego oczy były szeroko rozwarte. Zdziwił się niemiłosiernie. Wykorzystałam chwilę tej nieuwagi i wyrwałam się z jego klatki. Pobiegłam do mojej łazienki i zamknęłam się w niej. Powstrzymałam głośny szloch wsadzając sobie ręcznik do buzi. Wybuchłam i tyle. Z moich oczy leciały kaskady łez.
-Alice! Alice co ci jest! Przepraszam! Nie chciałem! Wybacz mi! Otwórz drzwi!- dobijał się Kastiel.
-Idź stąd -wyszeptałam.
-Alice... Proszę otwórz. Co ci się stało?
-Nic! Idź stąd!
    Kolejna fala szlochu przeszła przeze mnie. Usłyszałam głośny dźwięk otwieranych drzwi, a później rozmowy i spokojny głos Sary.
-Alice otwórz mi -powiedziała.
Wstałam i trzęsącą się ręką przekręciłam zamek w drzwiach. Dziewczyna weszła szybko i zamknęła je z powrotem.  Od razu poczułam jej ramiona otulające moje ciało.
-Będzie dobrze...Co on zrobił? -wyszeptała.
Dziewczyna odkręciła kran.
-Wyszedł spod prysznica i się zagapiłam. Walnął swoim tekstem i potem zaczęliśmy się łaskotać. W końcu upadliśmy na podłogę. I zaczął mnie łaskotać nosem po szyi i nie chciał przestać... A ja nie chcę żeby się ze mną przespał, a później zostawił jak resztę...Nie chcę!
      Znowu zaczęłam płakać, a Sara przytuliła mnie.
-On wtedy chciał zatopić smutki po tym, że nigdy cię nie zobaczy. Alice...Ja...On przyjeżdżał do nas...Ale ja zawsze zabraniałam mu spotkać się z tobą, bo nie chciałam żebyś cierpiała. Wiem, że nie powinnam...
-Stój. Dobrze, że mu zabraniałaś. Wtedy nie byłam na to gotowa. Na pewno wydarłabym się na niego i pierdolnęła, a później bym żałowała... Ale boję się, że on pobawi się mną i zostawi. A wtedy nie będę miała go w ogóle.
-Nie będzie tak. Jestem tego pewna.
     Uśmiechnęłam się do niej i wytarłam łzy.
-A teraz dość płakania. Wykąp się i chodź na dół. Zrobię naleśniki -powiedziała Sara.
Pokiwałam jej głową. Dziewczyna wyszła, a ja zamknęłam się i wskoczyłam do wanny.

Kastiel

   Siedziałem na łóżku Alice i czekałem na nią. Chciałem ją przeprosić.
Za bardzo się narwałem, ale nie mogę wytrzymać dłużej...Chcę całować jej pięknie i słodkie usta. Chcę ją chronić. Trzymać w ramionach...Żeby była tylko moja. Moja małą, kochana, słodka, urocza, piękna Alice kochała mnie. Ale nie! Trzeba wszystko kurwa spierdolić przez swoją głupotę!
   Usłyszałem skrzypnięcie drzwi i ujrzałem Alice obwiniętą w biały ręcznik. Na mój widok jej oczy rozwarły się szerzej.
-Alice ja...
-Chcę się ubrać. Porozmawiamy później -odparła chłodno.
Podszedłem do niej i stanąłem naprzeciw. Jej chude palce zacisnęły się mocniej na miękkim ręczniku.
-Alice. Przepraszam. Nie chciałem żebyś się wystraszyła. Naprawdę... Kocham cię i nie chcę zęby stała ci się krzywda. Nie chcę cię ranić -wyszeptałem.
Przytuliłem dziewczynę mocno.
-Wybaczam ci -wyszeptała.
-Przebierz się i widzimy się na dole -powiedziałem i wyszedłem.


~~~~~~~~~~~~~~~~
Pisanie idzie mi bardzo wolno...Staram się pisać rzeczy już na grudzień, bo wtedy będzie najwięcej pracy :/
Matko jakaś masakra :( Szkołą i  w ogóle. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie :)

A zapomniałabym Rozalia chciała coś powiedzieć ;)
O matko dziękuję ci Kamiluś za życzenia :* Zresztą całej mojej paczce. Kocham was miśki~ :* 

Ja również dokładam się do podziękowań :)
A tak w ogóle Kamiluś to mało mnie ostatnio w postach :( 


Oj Rozalio to się zmieni :*

Roza przesadzasz...
Siwa lubi dramatyzować (przytula Alice od tyłu)
A ty co?
Ja? Nic...Tulę cię :* 
Dobra nie ważne...Do zobaczenia w następnym poście kochani :*

niedziela, 22 listopada 2015

Urodzinki Lysia :*

Lysandrze nasz kochany~!
Dziś twoje urodziny :) Z tego powodu życzymy ci:
 

Zdrowia, szczęścia, radości, miłości z Sarą (wiem, ze ci się podoba :P), dużo weny i sukcesów w zespole, mocnej głowy do alkoholu :) oraz długiej znajomości z paczuszką :*
No, a teraz od reszty:

Alice:
Dużo zdrowia, szczęścia, radości bo rzadko cię widzę z odpałami. 
Żebyś więcej pił, znalazł miłość życia BO JEST BLISKO!
Ekhem!
Weny i pomysłowości oraz rozrośnięcia się zespołu :*
http://36.media.tumblr.com/934071e415fca47c0f3a33161535cad9/tumblr_nk7afczrZp1sgjah3o1_1280.jpg
U Rozy :*
 
Kastiel:
No to super seksi laski :D
Która jest blisko!
Nie jesteś seksi :P Cycki za małe :*
Nie mówię o sobie :P
Czyli przyznajesz, że jesteś mało seksowna?
A pierdol się!
Z tobą zawsze :*
 Ah!       
Hajsu, kariery, trzymania tego głosu, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze :P
 https://secure.static.tumblr.com/b5053af9b19edd5ceb78fd8b6ebedf9a/alku8lc/bpPn7jz82/tumblr_static_filename_640_v2.png


Sara:
O matko teraz ja?
Ah...
No to Lysandrze
Co tak poważnie?
Kas odpierdol się od niej bo ona się denerwuje! W ogóle to spierdalaj!
Dzięki Alice :*
Tak, więc Lys... Z okazji twoich urodzin wszystkiego co najlepsze :)
Spełnienia marzeń, wielkiej kariery, kasy, zdrowia, szczęścia
i czego tylko zapragniesz koch...Ko...Ko...Kochliwy marzycielu.  Ekhem!
   Nieźle wybrnęłą xD








Rozalia:
Oj Lysio :* Mój kochany bracie :)
Dużo zdrowia, szczęścia, radości, utrzymania tak dobrego stylu oraz głosu.
Dalszej kariery muzycznej, żebyś nigdy nas nie zostawił i wytrzymał dalej z nami.
Szalonych imprez, alkoholu. 
Oraz pięknej dziewczyny! Która JEST TAK BLISKO!
ZRÓB TEN JEBANY PIERWSZY KROK!
No kurwa właśnie!
Sam bym chciał to zobaczyć :D 
No to wszystkiego naj :)

Widzę cię tak z pewną osóbką, jasne?


Leo:
 Bracie dużo zdrowia, szczęścia, radości, pieniędzy.
Oraz pięknej wybranki serca.
 Jest blisko!
Bardzo blisko!
Tak, więc spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze :)
 



 Alex:
Stary kurwa, ale to szybko!
Wszystkiego najlepszego!
Dużo hajsu, seksu, szczęścia, seksu, alkoholu, seksu...
Z tą właściwą osobą!
Która jest BLISKO!
Cicho wy tam!
Trzymania z tym swoim głosem. Wiesz żeby przez jęki w czasie seksu głos ci się nie pogorszył ;)
A tylko by kurwa spróbował :P
 Wszystkiego naj! 
   













czwartek, 19 listopada 2015

Sweet :*

Kogo tak jak mnie podnieca 28 odcinek? >·< matko to takie słodkie >·< tak musiałam się z wami tym podzielić :* w niedzielę życzenia dla lysia :* a we wtorek post :)

sobota, 14 listopada 2015

Urodzinki Rozy :*


Postanowiłam dawać życzenia na urodziny postaci z opowiadania, żeby na blogu zawsze coś się działo ;) Piszcie w komentarzach, czy się wam podoba :)

Mamy dziś 14 listopada, a w opowiadaniu ustaliłam, że są to urodzinki Rozalii :)
Dlatego wszystkiego najlepszego nasza solenizantko (która nie istniejesz xD)
Zdrowia, szczęścia, radości, miłości z Leo, ślubu z nim, kasy na ciuchy i zachowania znajomości z całą paczką :)
Więc to z mojej strony tyle ;)
A teraz reszta:

Alice:
O matko moja kochana to twoja hot 18 :*
Wiesz, że nie lubię składania życzeń, ale...
Chcę żebyś zawsze była szczęśliwa i radosna, pełna energii i optymizmu. 
Dużo kreatywności, zdrowia, miłości z Leo (Ale z umiarem. Nie chcę być ciocią ;) Na razie :P )
Żebyś nigdy nas nie opuściła, nie złościła się na mnie.
No i wszystkiego co najlepsze! Dużo alkoholu! :* <3
Kocham cię miśka :*
Tak, wiem zabijesz mnie :P Twoje zdjęcia po pijaku <3

 
 Lysiu:
 Rozalio to twoje osiemnaste urodziny i chciałbym ci życzyć przede wszystkim zdrowia i szczęścia :)
Mam nadzieję, że wasza miłość z Leo będzie kwitła jak pąki wiśni na wiosnę.
Chcę abyś nigdy nas nie zostawiała i była dalej taka zakręcona, chociaż mogłabyś przystopować.
Lys bo w mordę dostaniesz! Przesadzasz!
Dobrze, dobrze Alice. Wracając do życzeń to wszystkiego co zapragniesz i spełnienia marzeń.
 
Apropo miłości :*
 Sara:
Matko moje kochanie seksi 18 wybiła! :*
Tak dużo rzeczy do napisania od czego zacząć? Ale się ekscytuję!
Spokojnie Saro ;)
(On wcale mnie nie uspokoił  >.<)
Moja kochana wszystkiego co najlepsza. Dużo seksu z twoim seksiakiem <3 Ja za to chcę być ciocią :P
Saro spokojnie xD
Sarcia przesadzasz. W tym wieku?!
Przynajmniej ślub będzie szybciej xD   
Kastiel na ciebie zaraz będzie kolej! 
Spokojnie maleńka co się tak pienisz? :*
Ty ruda małpo jak ja cię...
Spadać mi stąd! Teraz ja składam życzenia! Idźcie flirtować gdzie indziej!
Sara! >.<
No dobra chodź kocie :*
Ah...
Dobra ignorując ich to...
Dużo hajsu i pomysłów na nowe ciuszki :* Więcej szalonych imprez :)
Hektolitry alkoholu! xD
No i wszystkiego co tylko zechcesz miśka :*
Kochana miśka :*
         


 Kastiel:
Teraz twoja kolej, ruda małpo...
Dobra skarbie później się pomiziamy :*
Ty...
Seksiaku? :3 Tak wiem :*
Kastiel składaj życzenia, a nie podnoś ciśnienie Alice!
Dzięki Lys :)
No dobra... 
No to Siwa życzę ci hajsu, w chuj dużo alko, mega dużo seksu i to takiego ostrego żebyś następnego dnia nie wstała :*
Kastiel kurwa!
Nie martw się Alice ty też dostaniesz :* Ale ode mnie, a nie od Leo <3 :* 
Oszaleję!
Tak, jestem taki dobry maleńka :* Oszalejesz z podniecenia :*
Życzenia małpiszonie! 
Oj no...
Bo ci obiadu nie zrobię!
O kurwa! No dobra Siwa... Szczęścia, zdrowia, mega udanych imprez i czego twoja chora fantazja zapragnie xD
Tak, ale bez ubrań :*
       



 Leo:
Kochanie przyszła pora na mnie :)
W dniu twoich wspaniałych 18 urodzin chcę życzyć ci wszystkiego co najlepsze.
Aby twoje usta były ciągle takie słodkie, skóra taka gładka, buzia dalej piękna bez makijażu, biodra takie smukłe, ubiór przepiękny.
Abyś nigdy mnie nie opuściła i zawsze kochała.
Żeby wszystko w życiu ci się ułożyło.
Szczęścia, radości, utrzymania takich wspaniałych przyjaciół...
Leo ty się dobrze czujesz? My wspaniali? 
Oj Alice przesadzasz. Jesteście cudowni...
Kolejny wariat xD
Spełnienia marzeń oraz wszystkiego co zapragniesz najmilsza :*
I love you <3



 Alex:
No Roza... Matko jak wy wszyscy szybko się starzejecie xD
Oczywiście życzę ci dużo hajsu, imprez, radości, szczęścia i czego tam będziesz chciała :)
Miłości z Leo i spełnienia marzeń.
Serio? Tylko na tyle cię stać?
Siora czepiasz się :P
Zamiast Alex`a ja dam :*
 

 Alexy:
Moja mała wariatko! 
Nie taka mała na tych szpilkach :P
Czepiasz się szczegółów :P
Wszystkiego najlepszego!
Nowej kolekcji twoich ulubionych projektantów :* Szczęścia, radości, seksu, zdrowia, seksu, hajsu, seksu...
  Coś dużo tego seksu xD
Jedyny mądry!
Kastiel!
Spokój, teraz kolej Alexy`ego.
Dzięki Lys ;)
No ogółem wszystkiego co tylko zapragniesz księżniczko i dużo więcej :P 
Najlepszego!      
Nasze odpały :P
 










wtorek, 10 listopada 2015

Kastiel x Alice

Rozdział IX

"Serce bijące z prędkością światła"


Alice

    Cały weekend spędziłyśmy z chłopcami bawiąc się jak dawniej. W niedzielne popołudnie wróciłyśmy do domów. Sara mówiła, że Kastielowi udało się wszystko załatwić i od następnego dnia mogła chodzić z nami do liceum. Z uśmiechem pożegnałam przyjaciółkę i z walizką przekroczyłam próg domu.
    Na wejściu zaatakował mnie Alex, przytulając mocno i czule.
-Jeszcze raz wyjedziesz zostawiając tylko małą karteczkę, a zakopię cię żywcem -powiedział z wyrzutem.
-Skoro tak się martwiłeś to dlaczego nie dzwoniłeś? -zapytałam.
-Czepiasz się szczegółów.
Brat wziął ode mnie walizkę, a ja szybko się rozebrałam i poszłam do salonu.
-Alex! Nie było mnie dwa dni! Dwa pierdolone dni, a ty zrobiłeś z tego mieszkania burdel! -wykrzyknęłam.
Wszędzie były rozsypane chipsy, okruszki, butelki po piwie. W kuchni nie było zresztą lepiej. Na blacie kuchennym leżały kartony po pizzy, a sosy lały się po blacie niczym krew i skapywały na kafelki.
-Sprzątasz sam! -powiedziałam stanowczo i poszłam do swojego pokoju.
Założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam się uczyć leżąc na łóżku.
Jak kurwa przez dwa dni można zrobić taki bałagan?! Ah...
   O dwudziestej postanowiłam zejść na dół aby zrobić kolację. Gdy tylko moja stopa przekroczyła próg salonu, oczy rozszerzyły się do wielkości monet.
-Sam tego nie posprzątałeś -powiedziałam stanowczo.
Doskonale wiedziałam, że Alex nie był zdolny w tak krótkim czasie posprzątać wielki bałagan.
-Ja mu pomogłem -powiedział Kas opierający się o framugę drzwi łączących salon z kuchnią.
Na jego widok serce mimowolnie zabiło mi szybciej. Jednak oprócz fali gorąca i szybkiego rytmu bicia, poczułam również ukłucie bólu.
-Nadal to nie jest możliwe -stwierdziłam odwracając wzrok od buntownika.
Nagle do pokoju wbiegła Sara.
-Alice oni kazali mi sprzątać ten syf -wyżaliła się.
Przytuliłam wystraszoną dziewczynę.
-Pójdź do mojego pokoju. Zaraz się nimi zajmę -odparłam.
    Niczym błyskawica zerwałam się biegiem za chłopakami. Alex wbiegł do kuchni, dlatego ruszyłam za nim. Mój szalony brat wpadł na idiotyczny pomysł. Wyskoczył przez otwarte okno kuchenne tuż nad zlewem. Wyglądał niczym skoczek, który właśnie chciał wylądować w wodzie. Zapomniał jednak o jednej rzeczy. Stał tam drewniany stół, który roztrzaskał w drobny mak. Rozległ się jego jęk bólu, a ja zaśmiałam się promiennie i ruszyłam za Kasem.
-Gdzie jesteś? -powiedziałam do siebie stając w przedpokoju.
-Bliżej niż myślisz -usłyszałam aksamitny głos przy uchu.
Po chwili zostałam pociągnięta do łazienki i zamknięta w niej, w niezmiernych ciemnościach.
-To nie jest śmieszne Kas -powiedziałam próbując wybadać gdzie jest chłopak.
-Tylko tak mogę z tobą porozmawiać kotku -odparł chłopak i zapalił światło.
-Nie mamy o czym -powiedziałam odwracając głowę w bok.
 -Owszem mamy.
   Jego stanowczy ton głosu powodował u mnie drżenie na całym ciele. Dlatego zgodziłam się porozmawiać.
-Nie rozumiem, dlaczego mi nie wierzysz. Moje uczucia do ciebie zawsze były czymś więcej niż przyjaźnią. Kocham cię Alice i zawsze tak było. Nigdy nie chciałem ciebie skrzywdzić, ani opuszczać. Dobrze wiesz, że to nie była moja wina. Zawsze chciałem abyś była szczęśliwa i bezpieczna, ze mną... Wiesz, że zdenerwowałem się na Nataniela i Kentina, ale...Gospodarzyny nienawidzę i byłem zazdrosny. To ja chciałem z tobą tańczyć. Byłem wciekły, że ode mnie uciekłaś, a z nim tańczyłaś. Później napatoczył się Kentin, który oberwał za niewinność. Wiem, że źle zrobiłem, ale to wszystko było dlatego, że ciebie kocham.
Powoli z każdym jego słowem miękłam. Odwróciłam do niego twarz, a moje nogi stały się niczym wata. Spojrzenie szarych tęczówek Kastiela wywoływało fale ciepła. Jego słowa były dla mnie takie miłe.
I dlaczego ja ci nie wierzyłam? Przecież ty zawsze byłeś taki kochany....Dlaczego ciągle wypierałam to uczucie z serca? Te fale gorąca...Rumieńce... Ciepło w brzuchu....
   Kas podszedł do mnie i złapał moją dłoń patrząc w oczy.
-Kocham cię maleńka. Nie oczekuję niczego, chcę tylko żebyś się na mnie nie wkurzała. Gdy się do mnie nie odzywasz mam ochotę rozjebać wszystko...Nawet piekło -powiedział ze swoim cwanym uśmiechem na ustach.
-Przyjmuję przeprosiny -odparłam z uśmiechem.
Czerwonowłosy uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie, a następnie podniósł okręcając dookoła.
-Wariat -wyszeptałam.
-Z miłości do ciebie.
Wyszliśmy razem z łazienki, a w salonie siedział Alex z Sarą śmiejąc się w najlepsze.
-Wypierdalaj naprawiać stolik -powiedziałam do brata.
-Zrobię to jutro.
-Alex!
-Dobra, dobra.
    Wszyscy zaśmiali się, a brunet poszedł na taras.
-Dobra mała chodź do domu. Jutro szkoła -powiedział Kastiel do Sary.
-Co to za cuda? Ruda małpa martwi się szkołą? -zapytałam z uśmiechem.
-Ktoś musi mi zapewnić alibi -odparł.
-Ja ci dam alibi -wtrąciła Sara i uderzyła Kasia w tył głowy.

...

     Wbiegłam do szkoły cała zdyszana. Została mi niecała minuta, dlatego omijając wszystkich pobiegłam do szafki. O mało nie zabiłam się na śliskiej podłodze, gdy hamowałam moimi czarnymi koturnami. Oczywiście los obdarzył mnie wyjątkowym szczęściem (czyt. kurewskim pechem), ponieważ jak na złość nie mogłam otworzyć kluczem szafki. 
-Daj -usłyszałam przyjemny baryton przy uchu. 
Za mną stał Kastiel. Złapał moją dłoń i spokojnie otworzył szafkę, a ja szybko wsadziłam kurtkę do niej i wyciągnęłam czarne trampki.
-Dzięki wielkie. Ile zostało do dzwonka? -zapytałam zdejmując obuwie.
Oczywiście znowu prawie upadłam, ale pomińmy proszę ten fakt.
-Trzydzieści sekund. Spokojnie maleńka, dasz radę -odparł uśmiechając się cwanie.
-Nigdy nie mów do mnie maleńka -warknęłam.
Kas zaśmiał się, a ja zarzuciłam torbę na ramię i zamknęłam szafkę. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę klasy, ignorując czerwonowłosego. 
    Dosłownie wbiegłam do klasy i zajęłam miejsce na jej końcu równo z dzwonkiem. Kas nie przejął się nim i wszedł dopiero po chwili, a zaraz za nim nauczyciel, który przywitał się z nami, a my usiedliśmy. Oczywiście buntownik musiał zająć miejsce obok mnie.
-I po co się tak spieszyć?- zapytał szeptem.
-Zamknij się!
-Milutka...
    Całą lekcje ignorowałam srebrne oczy Kasa na swoim ciele.
Czy ja coś założyłam nie tak?
Spojrzałam na siebie. Miałam zwykłe czarne rurki, czarną koszulkę z logiem ulubionego zespołu i biało-szarą bejsbolówkę. Pokręciłam głową i usłyszałam długo wyczekiwany dzwonek. Spakowałam książki i wyszłam z sali razem z Kastielem. 
    Na korytarzu ujrzałam Sarę. Dziewczyna była w czarnych rajstopach, koturnach, krótkich spodenkach i niebieskiej bokserce, a na to miała czarny, dłuższy sweterek. Włosy spięła w koka, a oczy podkreśliła kreską.
-Alice! -krzyknęłam uradowana.
Podbiegła do mnie i spojrzała na mnie karcącym wzrokiem.
-Jak ty mogłaś się nie pomalować?! -krzyknęła i nim się obejrzałam ciągnęła mnie w stronę łazienki.
Zdążyłam tylko ujrzeć cwany uśmiech Kastiela.
-Nie miałam czasu. Wstałam o siódmej trzydzieści -odparłam do dziewczyny, gdy ta malowała mi brwi.
-Dlatego masz mnie.
Dziewczyna szybko zrobiła mi makijaż i przed dzwonkiem wyszłyśmy z łazienki. O ścianę stał oparty Kastiel. 
-Ile można się szykować? -mruknął.
-To i tak było szybko -powiedziała Sara.
Zaśmiałam się lekko, a na usta czerwonowłosego wkradł się delikatny uśmiech.

Kastiel

   Śmiech Alice koił moje uszy. Był niczym odgłos dzwoneczków, powiewających na wietrze.
Jak ja cię kocham maleńka...Znowu mnie zmieniasz....Czemu praktycznie tylko tobie to się udaje? Dlaczego chcę być dla ciebie idealny? 
-Dobra chodźcie na lekcje. Szkoda, że nie jesteś z nami w klasie -powiedziała Alice do Sary.
-Już wystarczająco długo widzę Kasa. Chociaż te parę godzin w szkole odpocznę -odparła zadziornie.
-Ty mała...-zacząłem ją łaskotać, ale niebieskowłosa szybko się odsunęła i pobiegła na lekcję. 
Razem z czerwonowłosą dziewczyną poszedłem na następną lekcję. 

Alice

   Gdy wszystkie lekcje się skończyły poszłam do swojej szafki po ubrania. Spokojnie otworzyłam drzwiczki i wyciągnęłam swoje buty.
-Jest dziś Alex w domu?- usłyszałam głos Kasa.
 A ty znowu o moim bracie...Ah...
-Raczej nie. Wydaje mi się, że siedzi w klubie -odparłam wkładając trampki do szafki.
-Alice! Kas! Ruszcie się! -krzyknęła Sara z drugiego końca korytarza.
Czerwonowłosy zrobił face palma.
-Z nią nie da się być szarą myszką -mruknęłam.
-Ty szarą myszką? Ciekawe kiedy -powiedział buntownik z cwanym uśmieszkiem.
-Zauważ, że nie mam dużo znajomych i lepiej żeby tak zostało.
-Stajesz się aspołeczna.
-No ciekawe. Powiedział Pan nie zbliżajcie się bo was zgwałcę.
   Chłopak popatrzył na mnie z uniesioną brwią i po chwili byłam przyszpilona do szafki.
-Skoro się do mnie zbliżyłaś do muszę cię zgwałcić -wyszeptał mi do ucha i lekko je podgryzł.
Całym moim ciałem wstrząsnął dreszcz.
Od kiedy dobrowolne oddanie to gwałt? Matko Alice o czym ty myślisz?! >.< 
Moje serce wybijało szybki rytm.
-To jak z tym gwałtem? -dopytywał Kas.
-Uspokój się -wyszeptałam.
-A może ja nie chcę?
-Ile razy mam wam mówić żebyście nie robili takich rzeczy publicznie?! -wykrzyknęła Sara tuż przy nas.
Po raz pierwszy cieszę się, że jest taka wścibska.
-Narzekasz młoda -syknął buntownik i puścił mnie.
Odetchnęłam z ulgą, a moje serce zwolniło rytmu.
   Całą trójką ruszyliśmy w stronę domu. Kastiel cały czas spoglądał na mnie co bardzo krępowało.
-Ej Alice -powiedziała Sara wyrywając mnie z zamyślenia.-Mogę przyjść żebyś mnie pouczyła fizyki?

-Em...Tak pewnie.
-A ja co pies? -zapytał Kastiel.
-Ty nie umiesz fizyki -odparła dziewczyna i wystawiła chłopakowi język.



...

   Po zrobieniu kawy i wsypaniu ciastek do miski wraz z Sarą usiadłyśmy na moim łóżku.
-To czego nie rozumiesz? -zapytałam.
-Przecież wszystko rozumiem. Chciałam z tobą pogadać bez Kasa. Widzę, że coś cię męczy -powiedziała Sara.
-To nic takiego -mruknęłam cicho.
Dziewczyna zawsze wiedziała co mi dolega.
-Ściemniać to MY, a nie NAS. Mów o co chodzi.
Zaśmiałam się cicho.
-No dobra. Bo chodzi o to, że...
 

~~~~~~~~~~~~
Że dowiecie się w następnym rozdziale xD
Po pierwsze wiem, że jestem wredna bo przerwałam w takim momencie xD Ale lubię was zainspirować do myślenia co będzie dalej ;)
A po drugie jak widzicie to jakoś słabo idzie z moim pisaniem... Cały tydzień i tylko tyle... :/ Kompletna masakra...
Po trzecie (tak dużo tego będzie xD) rozchorowałam się i tak jakoś kiepsko mi idzie to pisanie, ale przez kolejne dwa tygodnie będzie gorzej, bo będzie trzeba nadrobić zaległości :( Więc z góry przepraszam :(
Po czwarte nikt już do mnie nie pisze na maila (sara.wolf.slodki.flirt@gmail.com) i nikt nie chce one-shot`a...:/
Po piąte to chciałam dać reklamy na bloga z tego jakiegoś programu na blogerze, dzięki któremu można trochę zarobić, ale się zastanawiam czy warto i nie wiem o tym nic, więc jak ktoś może coś wie to niech napisze mi na mail`a. Byłabym bardzo wdzięczna ;)
No, a tak po za tym to mam nadzieje,  że rozdział się podobał i może być. W następnym rozdziale dowiemy się co trapi naszą Alice :) Komentujcie, polecajcie znajomym  wg... Dziękuję wam, że jesteście i czytanie te moje wypociny :*

czwartek, 29 października 2015

Kastiel x Alice

Rozdział VIII

"Jak ja was kocham <3"

Alice

   Obudził mnie ryk mojego budzika. Niechętnie wyłączyłam go i wstałam z miękkiej pościeli. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Włosy miałam w totalnym nieładzie, oczy czerwone i podkrążone od płaczu, makijaż rozmazany, a na dodatek spałam w ubraniach z poprzedniego dnia. Szybko przypomniałam sobie, dlaczego stoję w takim stanie.
Kastiel... Pierdole! Dziś nie idę do szkoły!
   Pewnym krokiem poszłam do łazienki. Umyłam się i wysuszyłam włosy. Następnie pomalowałam się i w ręczniku weszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać ubrania. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i szybko spojrzałam w tamtą stronę. W progu mojego pokoju stał Alex.
-Ty jeszcze nie ubrana? -Zapytał.
-Dziś zostaje w domu -odpowiedziałam i powróciłam wzrokiem do szafki.
-Dlaczego?
-Ponieważ nie chcę -powiedziałam wyciągając bieliznę.
-Coś się stało? Wczoraj był Kas i nie chciał nic mi powiedzieć.
    Momentalnie zesztywniałam.
Po co on tu był? Wchodził tu?
-Alice! Alice! -Usłyszałam nagle głos brata.
Zorientowałam się, że gapię się pustym wzrokiem w szafkę.
-Co ci? -Zapytał Alex z troską.
-Nic -odparłam chłodno.
-Alice...
-Wszystko będzie okej. Jutro mi przejdzie -przerwałam mu.
-Jak wolisz... Idę do klubu. Będę wieczorek. Pa -powiedział niechętnie i wyszedł.
Szybko wyciągnęłam z szafki czarne rurki, bokserkę i szary sweterek. 
   Schodząc do kuchni napisałam do Sary Sms'a.
Szybko zrobiłam sobie kawę i kanapki, a mój telefon zadzwonił. Odebrałam go i przystawiłam do ucha.
-Hej, jesteś w domu? -Zapytałam.
-Tak, coś się stało? Nie jesteś w szkole? Kas od wczoraj chodzi jakiś wkurwiony i nic nie chce powiedzieć -odparła Sara.
-Wpadnij do mnie to wszystko ci wytłumaczę.
-Będę za dziesięć minut, muszę się ubrać -wytłumaczyła przyjaciółka.
Rozłączyłam się i zrobiłam kawę dla przyjaciółki.

...

   Sara otworzyła oczy szeroko zdziwiona.
-O matko...Nigdy wcześniej tak nie robił...Alice on naprawdę się w tobie zakochał! 
-No, ale Sara...
-Tu nie ma ale! On nigdy nie kłamał w takich sprawach. Wiem jaki jest, doskonale wiem, że nie jest święty, ale uwierz mi... Nigdy nie powiedział do żadnej dziewczyny "kocham Cię". Gdy one to mówiły nie odpowiadał. Mówił mi, że nawet w łóżku tak do nich nie szeptał. 
   Westchnęłam głęboko. 
-Kurwa! Kompletnie nie wiem co o tym myśleć...
-Tu nie ma co myśleć. On Ciebie kocha. Pozostaje tylko pytanie co czujesz do niego...
Sara spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. 
-Wiesz, że zawsze traktowałam to jak brata...I chyba nawet czułam do niego coś więcej i czuję... Tylko, że się boję. Boję się, że mnie zostawi dla innej. Albo, że mnie zrani. Odsunie od innych. Nie chce żeby bił każdego chłopaka, który będzie ze mną rozmawiał...
-Noc tez racja. Wiesz co? Ostatnio masz dużo stresu. Może pojedziemy we dwie do nas? Spotkasz się z chłopakami i Ci przejdzie.
-Są na pewno na mnie wkurzeni- odparłam smutna. 
-Coś ty! Dzwonią i się dopytują czy przejdziemy. 
-W takim razie jedziemy. Spakuj się i w drogę! 
-Teraz?!
-No tak! Jest piątek! 
   Zaśmiałam się wesoło. Niebieskowłosa zawsze umiała poprawić mi humor. Umówiłam się z nią za dwie godziny u mnie. 

...

    Otworzyłyśmy drzwi jej czarnego auta i od razu omiotło nas zimne, jesienne powietrze.
-Jak to dobrze wrócić na stare śmieci -powiedziałam rozglądając się.
-No widzisz!
Służący Sary wyciągnęli walizki i zanieśli do pokoju dziewczyny. Miałam spać u przyjaciółki, ponieważ wolałam unikać matki.
   Weszłyśmy do wielkiego domu i od razu ruszyłyśmy do dobrze mi znanego, niebieskiego pokoju. Padłyśmy obie na ogromne łóżko, twarzą do sufitu.
-To co? Dzwonie do chłopaków, że o siódmej mają po nas być? -Zapytała Sara siadając.
-Spoko...
Dziewczyna wykonała szybki telefon i po chwili podeszła do swojej szafy i zaczęła w niej grzebać. Po chwili na łóżku wylądowała niebieska i czarna sukienka.
-Bierzesz czarną -powiedziała stanowczo.
Doskonale wiedziałam, że nie mogłam stawiać się dziewczynie, ponieważ groziło to fochem i krzykami. Uśmiechnęłam się do niej i kiwnęłam głową. Wzięłam sukienkę do ręki. Miała odkryte plecy i długie koronkowe rękawki.
-Jest piękna -wyszeptałam.
  Przyjaciółka zachichotała i kazała mi wziąć prysznic. Gdy obie byłyśmy umyte, wysuszyłyśmy włosy. Ja swoje spięłam w kitkę, a Sara w koka. Ubrałyśmy sukienki, pomalowałyśmy się i dobrałyśmy biżuterię.  Sara została przy koku, a ja postanowiłam podkręcić lekko włosy. Zostało nam trochę czasu, dlatego usiadłyśmy i rozmawiałyśmy.

Zeke

   Po telefonie Sary chłopcy poszli do swoich domów szykować się tak jak ja. Wpół do siódmej Rafael i Ash przyszli pod mój dom. W trójkę wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy pod dom Sary. Zastanawiałem się, dlaczego tak nagle dziewczyna chciała iść na imprezę. No i oczywiście jaki był powód powrotu.
   Całą trójką wysiedliśmy z auta i podeszliśmy do drzwi domu. Służba Sary otworzyła nam drzwi i oświadczyła, że niebieskowłosa znajduje się w swoim pokoju. Zawsze krępowałem się tego przepychu w domu przyjaciółki. Jednak przyzwyczaiłem się do tego zarówno w domu Alice jak i Sary.
   Ash zapukał do drzwi i wszedł zanim usłyszał zaproszenie. Z Rafael`em weszliśmy do środka. Gdy tylko zobaczyłem kto siedzi na łóżku moje oczy rozszerzyły się, usta otwarły, a serce przyśpieszyło. Na wielkim fioletowym łożu siedziała Sara, a obok niej istny anioł. Dziewczyna z włosami czerwonymi niczym ogień, a oczami w kolorze mlecznej czekolady. Rumiana, słodka, zadziorna, piękna i odważna...Alice... Dziewczyna, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia.
   Z wielkim uśmiechem na twarzy podbiegłem do dziewczyny i wziąłem ją na ręce okręcając dookoła.
-Wróciłaś... -wyszeptałem jej do ucha.
-Zeke... -odparła dziewczyna i zarzuciła mi ręce na szyję, wtulając się we mnie.
-Aniele...
-Ej Zeke! My też tu jesteśmy! Ona nie jest tylko twoja! -powiedział Ash z wyrzutem.
Odstawiłem dziewczynę na ziemię, jednak nie puściłem jej. Objąłem ją w talii i przytuliłem mocno.
-Tak za tobą tęskniłem -wyszeptałem kolejny raz.
-Przepraszam, że was zostawiłam -powiedziała dziewczyna, ściskając mnie mocniej.
   W końcu puściłem dziewczynę i popatrzyłem na nią. Byłą jak zwykle przepiękna. Jej czerwone włosy spięte były w kitkę i falowały się. Makijaż zrobiony przez Sarę, biżuteria i czarna sukienka z koronką.
-Wyglądasz przepięknie -powiedziałem.
-Maleńka~! -Krzyknął Ash i porwał Alice.
-O matko Ash! -Krzyknęła dziewczyna, gdy ten przytulił ją z całej siły.
Po chwili białowłosy odstawił dziewczynę, a wziął ją Rafael. Gdy wszyscy się przywitali z Alice, została Sara, która udawała obrażoną. Niebieskowłosa, była w niebieskiej, koronkowej sukience, a jej makijaż pasował do stroju.
   Całą piątką wyszliśmy z willi i ruszyliśmy w stronę klubu. Alice usiadła obok mnie. Wszyscy zadawaliśmy jej pytania i rozmawialiśmy jak za dawnych czasów. Byliśmy szczęśliwi wiedząc, że czerwonowłosa nie zostawiła nas na zawsze.
Nie chcę aby wyjeżdżała... Chcę ją mieć zawsze przy sobie, tak jak dawniej...

Alice

   Po około dwudziestu minutach spędzonych na rozmowach, dotarliśmy do klubu. Zeke wysiadł z samochodu pierwszy i otworzył mi drzwi. Czarnowłosy uśmiechnął się łobuzersko i wystawił do mnie rękę. Uśmiechnęłam się do niego i przyjęłam pomoc. Całą piątką weszliśmy do klubu, a ja rozejrzałam się dokładnie. Nic się nie zmieniło. Wystrój nadal był nowoczesny, w kolorach czarnym i czerwonym.
   Chłopcy poszli po drinki, a ja z Sarą zajęłyśmy nasze standardowe miejsca w koncie sali.
-Chłopcy są szczęśliwi jak nigdy. Po twoim wyjeździe cały czas chodzili zmuleni, a Zeke?! To była kompletna porażka! Cały czas się dołował. Po prostu masakra! - powiedziała niebieskowłosa.
-Nie myślałam, że będzie aż tak źle -wyznałam.
Ash, Rafael i Zeke zmierzali w naszą stronę z kolorowymi drinkami. Niebieskooki wręczył mi mój ulubiony drink.
-Pamiętałeś -powiedziałam biorąc kieliszek.
-Jak mógłbym zapomnieć? -odparł uśmiechając się.
   Chwilę posiedzieliśmy pijąc drinki, a później Zeke wyciągnął mnie na parkiet. Leciała moja ulubiona piosenka, a ja z czarnowłosym zatraciliśmy się w tańcu. Pod koniec zdyszana spojrzałam w niebieskie oczy chłopaka.
-Nadal tak świetnie tańczysz -powiedziałam.
-Tak samo ty-odparł hipnotyzując mnie spojrzeniem.
Zatańczyliśmy jeszcze kilka piosenek, a później usiedliśmy. Rafael, Ash i Sara tańczyli, a ja spojrzałam na mój telefon. Miałam dziesięć nieodebranych połączeń.
-Sorki to Alex. Pójdę do niego oddzwonić -skłamałam.
   Szybko wyszłam przed klub i zadzwoniłam do Kastiela, który dzwonił.
-Co chciałeś? -zapytałam gdy odebrał.
-Sara nie odbiera. Napisała, że pojechała z tobą do naszego miasta -powiedział chłopak.
W jego głosie było słychać lekką nutę troski, ale i smutku.
-No pojechałyśmy na weekend -odparłam.
-Proszę pilnuj jej.
-Nie martw się ona już nie jest dzieckiem.
-Wiem...Alice...
-Co?
-Ja...Chciałem cię przeprosić jeszcze raz -powiedział cicho.
-Dobra, nie ważne. Zapomnijmy o tym -odparłam i się rozłączyłam.
Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Zamrugałam kilka razy.
   Poczułam silne ramiona, które nagle mnie objęły. Odwróciłam głowę i ujrzałam Zeke`a.
-Zeke...-wyszeptałam.
-Nie płacz -odparł i dął mi buziaka w policzek.
Kochałam, gdy czarnowłosy przytulał mnie od tyłu.
   Po dłuższej chwili weszliśmy do środka. Razem z chłopakiem wróciliśmy do stolika, przy którym siedzieliśmy sami.
-Strasznie za tobą tęskniłem -wyznał Zeke.
-Ja za tobą też. Za wami wszystkimi... -odparłam.
-A teraz zapraszamy wszystkie panie i panów na karaoke! -Usłyszeliśmy głos DJ`a.
   Zeke uśmiechnął się szeroko. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Chłopak tylko wstał i podał mi rękę ciągnął w stronę sceny.
O matko...Ten jak zawsze ma szalone pomysły...
Czarnowłosy wskoczył na scenę i wyszeptał coś do DJ`a.Po chwili dostał mikrofon, a z głośnikó poleciuała muzyka.
-I`m an alien. `Cause I`m not of this world...
Głos Zeke`a był taki miękki i aksamitny, ale czasami z lekką chrypką. Kochałam gdy chłopak śpiewał. Zwłaszcza tak  jak w tamtej chwili. Tylko dla mnie...
-Like angels singing with a milion voices...
Chłopak zszedł ze sceny i złapał mnie za rękę. Poi sali rozeszły się brawa i westchnienia. W tamtej chwili na pewno większość dziewczyn, jak nie wszystkie, zazdrościł mi. 
-The end id were we begin! -Wyśpiewał i zakręcił mną, a następnie przyciągnął do siebie obejmując w talii.
Jego głos cały czas był czysty jak śpiew anioła. Ani na chwilę nie załamał się. Patrzyłam na chłopaka zdziwionymi oczyma. Zeke nigdy po naszym rozstaniu nie śpiewał dla mnie. A bynajmniej nie dawał wyraźnego sygnału, że jest to dla mnie. A w tamtym momencie tańczył ze mną i śpiewał tylko dla mnie.
-Hear me running. Hear me running, running.
Wybrał ten tekst specialnie z myślą o mnie.
   Chłopak po chwili zakończył miękko, patrząc mi głęboko w oczy. Wszyscy zaczęli bić brawa, a Zeke dał mi buziaka w policzek.
-Zaczekaj chwilę -powiedział i wskoczył na scenę.
Oddał mikrofon i powrócił do mnie.
-Dawno dla mnie nie śpiewałeś -powiedziałam gdy wracaliśmy do stołu.
Chłopak lekko się zmieszał, a ja postanowiłam nie drążyć tematu.
-Zeke`uś jak ty pięknie śpiewasz! -Pisnęła Sara.
Wszyscy się zaśmialiśmy. Cały wieczór bawiliśmy się we wspólnym gronie.

~~~~~~~~~~
Wiem, że obiecałam iż posty będą się pojawiały co tydzień, ale tak nie da rady :( Nauka, pomoc w domu i masa obowiązków... Dlatego chcę abyście wybrali. 
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
. 
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Zawieszenie bloga czy posty wtedy gdy będę miała chwilę, a na pewno nie będzie to regularnie... :( Piszcie w komentarzach.