środa, 1 kwietnia 2015

Wielkanocne życzonka :*

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę wam:

Radosnych świąt spędzonych w rodzinnym gronie,
Smacznego zajączka,
Pięknej święconki,
Radości, zero smutku,
Udanych wypieków,
Zdrowia, 
(żebyście nie leżeli w łóżku i nudzili się czytając te moje wypociny xD),
Pięknych, kolorowych i baśniowych pisanek,
Oczywiście mokrego śmigusa (przy tych deszczach to będzie łatwe ;) ),
I nie wiem czego tu więcej, 
Czego chcecie :*

                               Wasza Sara/ Kamila :*
(Jak kto woli xD )

wtorek, 31 marca 2015

ja tak tylko chciałam, jeśli czyta to ktoś z szóstych klas ( a wątpię) ,to powodzenia na egzaminie :*

niedziela, 29 marca 2015

Przeprosiny za grafikę

No, nareszcie się zmotywowałam i napisałam ten dziesiąty rozdział. Przepraszam za jego wygląda, ale nic nie działało, nawet prawie tekst usunęłam :(

Księżniczka Luna 10

Rozdział 10



            Był już czwartek co oznaczało próbę. Daniel postanowił nas zwolnić z całego dnia zajęć, pomimo iż próba miała być na dwunastą.
            Całkowicie wyspana wyszłam z łóżka o godzinie dziesiątej.
-Rusz się, za godzinę jedziemy –powiedział Daniel wychodząc z domu.
-A ten gdzie znowu? –Powiedziałam do siebie stojąc u szczytu schodów.
Pokręciłam głową i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kawę i jakieś kanapki, a następnie poszłam na górę.

…

            Przyjechaliśmy równo na czas i od razu weszliśmy na scenę.
-Hej Luna –powiedział Denis.
Ciekawe czy ktokolwiek oprócz mnie, jego i Daniela o tym wie…
-Plan jest taki:  Denis zaśpiewa „this is war”, potem ty „Shatter me”, a później Denis „Remember When„ , a ty „ I’m alive” –zwrócił się do mnie manager Denisa.
W odpowiedzi pokiwałam głową.

-No to próba! -Oznajmił Daniel.
               Wszystko ucichło i było słychać tylko muzykę powoli podnoszącą swoją głośność. Uśmiechnęłam się mimowolnie grając dane nam nuty. Po chwili usłyszałam zniewalający głos Denisa.
Świetnie śpiewa. Ma tą głębię…
            Śledziłam każdy ruch chłopaka, który chodził po scenie i podskakiwał tak jakby był to prawdziwy koncert.
Dziwne, że nie jest na szczycie. Ma talent.
Nim się zorientowałam skończyła się piosenka, a chłopak podszedł do mnie i z uśmiechem podał mikrofon. Stanęłam na środku sceny i lekko schyliłam głowę.
Wraz z pierwszymi dźwiękami muzyki, zniknął cały świat. Nie było ani chłopaków, ani nikogo. Byłam tylko ja, mikrofon i muzyka.

-I pirouette in the dark – zaczęłam śpiewać.

Czułam się jak w swoim żywiole. Tańczyłam i poruszałam się na scenie jak zwinna kotka. Nie liczyło się nic oprócz muzyki. Dopiero gdy skończyła się piosenka, opuściłam mikrofon i wszystko powróciło. Cały świat.

Patrzyłam na managera Denis i mojego brata. Oboje byli zdziwieni. Nagle poczułam dotyk na ramieniu.

-Nic ci nie jest? –Zapytał Denis.

-Nie, wszystko okej –odpowiedziałam i wręczyłam mu mikrofon.

Po próbie od razu pojechaliśmy do naszego domu, a chłopcy mieli nocować, żeby nie trzeba było jeździć dwadzieścia razy. Zamówiliśmy pizzę i zjedliśmy ją oglądając telewizję. Potem chłopcy chcieli oglądać jeszcze jakiś film, a ja poszłam się umyć.

Gdy się już ubrałam w piżamę zadzwoniła Emily.

-Hej, może chcesz w sobotę skoczyć do kina? -Zapytała.

-Tak z wielką chęcią -odpowiedziałam.

-To ja do ciebie jeszcze zadzwonię w sobotę rano, ok?

-Jasne, to pa.

-Pa.

Po telefonie przyjaciółki od razu poszłam spać.



 ...




            Próba przebiegła bez szwanku. Wszyscy byli zadowoleni i przygotowani na występ. 
- Jak przed występem? -Zapytał Denis.
-Normalnie. A ty? Trema zżera? -Zażartowałam.
-Minimalnie.
-Pójdzie ci świetnie. Nie ma co się martwić.
Chłopak uśmiechnął się i podszedł do managera,
-Jak tam księżniczko? -Zapytał Lys obejmując mnie od tyłu.
-Zero stresu -odpowiedziałam.
-Cieszę się. Powodzenia kocie -wyszeptał i poszedł zając swoje miejsce.


Uśmiechnęłam się do chłopaka i ruszyłam na scenę. Światła zgasły, by po chwili oświetlić postać Denisa. Mimowolnie uśmiech znów pojawił się na moich ustach. Teraz liczył się tylko występ.
            Wraz z tym jak światła oświetliły Denisa zaczęliśmy grać, a fanki i fani krzyczeli by po chwili śpiewać wraz z Denisem. To było wspaniałe, że pomimo iż dopiero zaczynał miał tak kochanych fanów.

…

            Obudziłam się około ósmej, pomimo iż zasnęłam dość późno. Wzięłam szybki prysznic i weszłam do pokoju. Ubrałam się w czarną sukienkę, popuszczaną u dołu i z lekko różowym, grubym paskiem/kokardą. Dobrałam biżuterię i zrobiłam makijaż, a następnie zeszłam na dół.
            Daniel oczywiście spał.


Jak zwykle…
            Nagle zadzwoniła Emily.
-Hej, mogę przyjechać za pół godziny? –Zapytała.
-Tak, będę czekać.
Rozłączyłam się i pobiegłam na górę biorąc torebkę z najpotrzebniejszymi rzeczami i ubierając koturny. Następnie napisałam karteczkę dla Daniela, że wychodzę, a śniadanie tym razem zrobi sobie sam. Przyjechała Emily i pojechałyśmy do centrum. Pomyślałam, że tam coś zjem.
            Od razu poszłyśmy do knajpki abym mogła zjeść śniadanie, a później do sklepu przymierzając różne stroje kąpielowe. Po przymierzeniu masy strojów wybrałam turkusowy bez ramiączek, a Emily podobny, ale na ramiączkach.
            Następnie były sukienki, buty, biżuteria i różne kosmetyki. Po wydaniu masy kasy wpakowałyśmy wszystko do auta i poszłyśmy jeszcze na lody.
-To zakupy na wycieczkę zrobione? –Zapytałam.
-Tak, nareszcie –odpowiedziała Emily.
            Nie lubiła za bardzo chodzić po sklepach. Była nietypową dziewczyną. Cały czas chciała żebyśmy szybko coś wybrały i poszły dalej.
- W ogóle to skąd pochodzisz? –Zapytałam.
-Z Wrocławia. Przeprowadziłam się tu bo chciałam uwolnić się od rodziców –powiedziała grzebiąc w lodach.
-Czemu? –Zapytałam otwarcie.
-Są mega homofobami. Ja jestem bardzo „tolerancyjna”, ale oni nie. Nienawidzą lesbijek, gejów i w ogóle. Była z nimi istna masakra. Umieli podejść do całujących się gejów i skrzyczeć ich na środku ulicy. Wyobrażasz to sobie? –Zapytała.
-No rzeczywiście. Przesada –odpowiedziałam. –Mi tacy ludzie nie przeszkadzają, są po prostu inni i tyle.  
-Cieszę się –odpowiedziała Emily.
            Dziewczyna odwiozła mnie do domu, chciałam żeby została, ale ona wykręciła się, że ma dużo rzeczy do zrobienia.
            Ja natomiast weszłam do domu i od razu poszłam do kuchni czując dym.
-Co ty robisz?! –Wykrzyknęłam do brata.
-No kotlety –powiedział kaszląc.
-Idiota!
Wyłączyłam kuchenkę i szybko otworzyłam okna na rozszerz i drzwi na taras.
-Nie mogłeś zamówić pizzy? –Zapytałam.
-Nie –odpowiedział nabuzowany.
            Widząc nieporadność mojego brata zrobiłam mu jego kotlety. Kuchni długo musiała się wietrzyć. Po obiedzie poszłam spakować walizkę, a następnie założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki żeby trochę odpocząć.
            Jednak nie było mi to dane, ponieważ zadzwonił Kastiel.
-No co chcesz? –Zapytałam.
-Może chcesz się przejść? –Zapytał.
-No okej. Za ile będziesz? –Zapytałam.
-Wyjrzyj przez okno.
            Przed moim oknem stał Kastiel, mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Jesteś niemożliwy –powiedziałam rozłączając się.
Zbiegłam po schodach i ubrałam koturny.
-Wychodzę nie spal domu! –Krzyknęłam i wyszłam.
-Hej mała –usłyszałam głos czerwonowłosego.
-Siema. To gdzie idziemy? –Zapytałam.
-Właściwie to pojedziemy –powiedział Kas i wskazał na czarny motor.
            Uśmiechnęłam się i podeszłam do maszyny. Wsiadłam na nią.
Po cholerę była mi kiecka?!
-Trzymaj się mocno –ostrzegł Kas i odpalił maszynę.
Wystraszona natychmiast przylgnęłam do chłopaka trzymając go mocno. Usłyszałam jego chytry śmiech.

   

          

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za taki wygląd tego tekstu, ale nie mogę nic na niego poradzić. Męczę się od godziny i nic nie pomaga. 







 

piątek, 27 marca 2015

Wielkanoc

To może życzenia jeszcze dodam więc nie od nich zacznę :p Chciałam się was spytać czy chcecie jakiś bonusik na Wielkanoc? Jeśli nikt nie napisze komentarza to znając mnie i tak zrobię.Ale chce znać wasze zdanie, dlatego czekam na odpowiedź :*

sobota, 21 marca 2015

Księżniczka Luna 9

Rozdział 9

     Gdy weszłam do pomieszczenia było za późno, brat podpisał umowę, na wspólny występ.  Nie miałam innego wyjścia. Musiałam zaśpiewać z Denisem. W piątek miał być występ, a w czwartek  i piątek rano próby.
     Zrezygnowana wyszłam ze studia.
-Kurczę, ja nie chce...-Jęknęłam.
-Ale musisz -uciął Daniel.
-Coś ty dziś taki zły? -Zapytałam poirytowana.
-Nie ważne. Wsiadajcie -powiedział otwierając zły.
Nie był by taki bez powodu. Daniel co się stało?
     Cicho wsiadłam do auta i już się nie odzywałam. Lysander widząc iż się martwię objął mnie ramieniem i pocieszył uśmiechem. Odwzajemniłam lekko uśmiech. Daniel odwiózł chłopców,a następnie pojechał do naszego domu.
-Powiesz mi co się stało? - Zapytałam.
-Dowiesz się w swoim czasie -odpowiedział sucho.
Odwróciłam głowę i spojrzałam przez okno zastanawiając się co mu było.

...

      Spojrzałam jeszcze raz pusto na kartkę.
Nie umiem nawet piosenki wymyślić...
-Rose! -Usłyszałam krzyk Daniela.
-Co?! 
-Rusz tyłek!
     Jęknęłam głośno i zbiegłam po schodach.
-Co chcesz? -Zapytałam.
-Ktoś do ciebie -powiedział i wskazał na drzwi.
Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam Lysandra.
     Od razu wskoczyłam mu w ramiona.
-Też się cieszę, że ciebie widzę.
Lys wszedł do środka i poszliśmy na górę.
 -Ładnie ci tak -oznajmił obejmując mnie w tali.
Popatrzyłam na siebie. Krótkie kremowe spodenki, biała bluzka bez ramienia i kucyk spięty na bok.
-Dziękuję - oznajmiłam i go pocałowałam.
     Po chwili oderwaliśmy się od siebie, a Lys popatrzył na biurko.
-Sorki za bałagan nie zdążyłam posprzątać -oznajmiłam.
-Nic się nie stało. U mnie czasami bywa gorzej. Zwłaszcza gdy tekst mi nie wpada do głowy. Widzę, że masz podobnie.
-No cóż... Jakoś nie mogę nic napisać. Taka blokada.
-Posiedzimy razem, to coś napiszemy.
-Nie...Chcę spędzić trochę czasu z tobą...

...

     Emily  podwiozła mnie do szkoły, a potem razem poszłyśmy na muzykę.
-Może chcesz iść gdzieś dziś po szkole? -Zapytała Emily.
-Przepraszam, muszę się uczyć. Mam straszne zaległości z chemii -powiedziałam siadając w ławce.
-To, może ci pomogę? Dość dobrze idzie mi z chemią -powiedziała jakby z większym zapałem.
-No, okej.
     Wymieniłyśmy się uśmiechami, a do sali wszedł nasz pan od muzyki. Oświadczył wyraźnie zażenowany, że niedługo będzie jakieś przedstawienie. Klasa podzielała jego wielki entuzjazm i odpowiedziała jęknięciem. Z Emily uśmiechnęłyśmy się lekko.

...

     Gdy tylko wyszłam z sali dostałam Sms-a od Daniela:
Szybko chodź przed szkołę, ale bez chłopaków. Szybko!
Powiedziałam Emily, że mam ważną sprawę i wyszłam ze szkoły.
     Moim oczom zamiast brata którego się spodziewałam ukazał się Denis. Przestraszona rozglądnęłam się dookoła, ale nikogo innego nie było. 
    Chłopak podszedł do mnie. Miał na sobie czarne spodnie, trampki, zwykły t-shirt i okulary przeciwsłoneczne.
-Sprężaj tyłek -powiedział.
-Skąd wiesz jak wyglądam? -Zapytałam.
-Szef mi powiedział -odparł.
Ale jak on się dowiedział?!
-Wsiadaj!
-Dobra, dobra uspokój się...
Tak jak kazał wsiadłam na jego czarny motor i objęłam go w pasie. Motor odpalił z warkotem, a Denis zaczął zmierzać w nieznanym mi kierunku.

Lysander

    Nim zdążyłem cokolwiek zrobić ujrzałem jak Rose odjeżdża z Denisem.
Co się kur** dzieje?!
Odjechali na czarnym motorze w nieznanym mi kierunku. 
    Zdenerwowany szybko pobiegłem na dach gdzie jak podejrzewałem siedział Kas.
-Ten pieprzony Denis zabiera gdzieś Rose! -Krzyknąłem.
-A może najpierw "Hej. Co tam u ciebie Kas?"?
-Nie mam humoru na żarty. 
-Ahh... To czemu ich nie zatrzymałeś?
-Nie zdążyłem.
-Irracjonalne...
     Usiadłem obok Kasa i zastanawiałem się co mam zrobić. Nie chciałem stracić Rose, kiedy wszystko tak świetnie się układało.

Rose

    Denis zawiózł mnie na jakąś łąkę, przy której płynął strumyczek.
-Po co mnie tu zawiozłeś?
-Na piknik -powiedział i wskazał koc na którym stał koszyk.
-Ostatnio nie byłeś taki miły -odburknęłam.
-Bo ostatnio było inaczej. Słuchaj laska... Chodzi o to, że nie widzi mi się wykorzystywanie ciebie, żeby moja sława podskoczyła. Chce żeby moja kariera sama się rozkręciła. Siadaj.
Wykonałam jego polecenie i powiedziałam:
-Czasami trzeba się od czegoś odbić. Nie ma w tym nic złego.
-Niby tak... Sorki za wczoraj.
     Mimowolnie się uśmiechnęłam. Chłopak był dziwny, ale też słodki.
-Skąd wiecie jak wygląda, gdzie chodzę do szkoły i w ogóle, że jestem Luną? -Zapytałam.
Denis schylił głowę na dół i posmutniał.
-Szef znalazł na ciebie haka. Jeśli nie chcielibyście z nami pracować... Ujawniliby twój sekret...
     Serce przyśpieszyło i biło jak szalone.
-Nie bój się, nie wydam cię -powiedział z uśmiechem.
Jednak to wcale mnie nie uspokoiło. Równie dobrze mogło to być zwykłe gadanie.
-Nie bój się naprawdę nikomu nie powiem. Nie jestem taki jak ci się wydaje -powiedział z uśmiechem.
Odpowiedziałam tym samym.
-Mam nadzieję -wyszeptałam.
Chłopak uśmiechnął się i podał mi butelkę z sokiem.

...

     Skończyliśmy już piknik i siedzieliśmy na kocu rozmawiając o występie.
-Hm... Nie musimy koniecznie śpiewam w duecie... Równie dobrze możemy zaśpiewać jeden, dwa kawałki razem i każdy oddzielnie -powiedział chłopak.
-No w sumie...
-Ostrzegam, że nie mam jednego rodzaju muzyki, zresztą ty też.
-Zaśpiewaj mi coś -powiedziałam.
-Jak? 
-Normalnie, przecież tam jest gitara. Po coś ją tu za pewno zabrałeś.
-Plan był abyś ty śpiewała.
      Dałam chłopakowi kuksańca, a ten wziął gitarę i zaczął grać:
Wsłuchiwałam się w jego głos. Był trochę inny od głosu Lysandra, ale tak samo miły i kojący. Mimowolnie się uśmiechnęłam. 
-Pięknie -wyszeptałam kiedy chłopak skończył.


-Dziękuję.
       Po skończonym spotkaniu chłopak zawiózł mnie do domu, a tam powitał mnie Daniel.
-Jak spotkanie? -Zapytał czytając gazetę.
-Czemu nic nie mówiłeś, że to z nim?! Czyś ty oszalał?!
-Nie podobało ci się?-Zapytał przewracając stronę gazety.
-Chodzi o to, że to było tak nagle. Mogłeś powiedzieć, że mam się z nim spotkać...
-Nie chciał abyś wiedziała bo byś nie przyszła.
Jęknęłam głośno i pobiegłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Ale stał się dziwny!


Znalezione obrazy dla zapytania Słodki flirt



środa, 4 marca 2015

Księżniczka Luna 8

Rozdział 8

    Zbiegłam szybko po schodach.
Oczywiście musiałam zaspać...
-Daniel wypisz mi tą zgodę! -Krzyknęłam.
Szybko zrobiłam śniadanie i spakowałam je. W międzyczasie brat wypisał mi zgodę na wycieczkę. Jakby tego było mało Emily nie mogła mnie dziś podwieźć.
-Rose rusz tyłek! Lys po ciebie przyjechał! -Krzyknął Daniel.
Dzięki Boże!
Szybko chwyciłam plecak, założyłam koturny i wyszłam z Lysem.
-Szybko jest siódma czterdzieści pięć -oznajmił.
    Podczas jazdy Lys jechał tak szybko, że myślałam, że zwymiotuję. Pod budynkiem szkoły byliśmy za pięć ósma.
-Szybciej! -Pogoniłam chłopaka.
Pokonałam korytarz i szybko włożyłam rzeczy do szafki. Lys podszedł i razem biegliśmy do klasy. Udało nam się równo z dzwonkiem wejść. Zdyszani poszliśmy do ławki.

                                                                                ...

     Chłopak uśmiechnął się szeroko.
-W ostatniej chwili -powiedział.
-No, ale nam się udało. W ogóle skąd wiedziałeś, że zaspałam? -Zapytałam siadając na trawie, na dziecińcu.
-Mam swoje źródła, aniołku -odpowiedział.
Aniołku? Ostatnio naprawdę stał się śmielszy...
-Daniel do ciebie zadzwonił? -Zapytałam.
-Jesteś za bystra -powiedział.
-A wy za głupi -odpowiedziałam wystawiając język.
-Ja głupi? Osz ty...
Lysander rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
-Lys przestań! -Wołałam.
Czekaj to tak jak w...
     Nagle Lys przestał mnie łaskotać. Patrzyłam na niego ze zdziwieniem.
-Myślałam, że zapomniałem, kotku? -Zapytał.
-Myślałam...że się upiłem i nie pamiętasz -wyszeptałam.
-Rose, mogę? -Zapytał patrząc na moje usta.
Uśmiechnęłam się.
-Jesteś niemożliwy -powiedziałam i pociągnęłam go za szyję całując.
    Pocałunek Lysandra był taki delikatny, ale za razem namiętny. Czułam się jak w niebie.
Niczego więcej mi nie potrzeba do szczęścia...
Lysander lekko się odsunął i pocałował mnie w policzek. Potem usiedliśmy, a ja wtuliłam się w Lysa.
-Kocham cię, księżniczko -powiedział.
-Ja ciebie też.
-To już nie chyba? -Zapytał.
-Nie, teraz na pewno. Przekonałeś mnie -odpowiedziałam i pocałowałam go.

...

       Po lekcjach Lysander odwiózł mnie do domu i pomógł przygotować do klasówki z matematyki. 
-Czy coś między wami jest? -Zapytał Daniel.
-No... Jesteśmy razem -odpowiedziałam.
-Cieszę się Rose -powiedział Daniel z uśmiechem.- Tylko nie przekładajcie tego na pracę, jasne?
-Tak jest szefie -powiedziałam z rozbawieniem.
-A teraz pomóż przy obiedzie -powiedział i pokazał na stół.
       Cały blat kuchenny był w mące, jakimś cieście, warzywach i nożach.
-Co ty chciałeś zrobić? -Zapytałam.
-Pizze.
Westchnęłam ciężko i zabrałam się za sprzątnie, a następnie za poprawne przygotowanie potrawy.
-Co ja bym bez ciebie zrobił siostrzyczko -powiedział uśmiechając się.
-Idź przyszykuj sztućce -rozkazałam.
       Zadzwonił telefon, a Daniel poszedł go odebrać.
Hm... Jest piętnasta, zdarzę się pouczyć i poćwiczę trochę.
-Rose! -Usłyszałam krzyk brata.
-Czego?!
-Dzwonił jakiś gościu. Jego piosenkarz chce z tobą zaśpiewać. Za półtorej godziny mamy się z nim spotkać -powiedział. -Idź się przebierz i jedziemy.
-A obiad? -Spytałam wyłączając piekarnik.
-Zjemy jak przyjdziemy. Rusz się, a ja dzwonię po chłopaków.
Jęknęłam głośno i pobiegłam na górę.
I cały plan uczenia szlak wzięli. 
       Zabrałam pierwszą lepszą niebieską sukienkę, buty na koturnie i jakieś dodatki. Szybko związałam włosy i założyłam perukę, a następnie wykonałam makijaż. Spojrzałam na zegarek.
Okej zajęło mi to dwadzieścia minut. nawet dobrze.
Zbiegłam ze schodów.
-Gotowa! -Krzyknęłam.
W salonie siedzieli już chłopcy i Daniel.
-Że wy przyjeżdżacie na każde jego pierdnięcie -powiedziałam śmiejąc się.
-Dobra dość tych twoich złośliwości, jedziemy. Szybko -pogonił nas Daniel.
Wywróciłam oczami i ruszyłam w stronę wyjścia.
-Pięknie wyglądasz kochanie -powiedział Lys.
-Dziękuję -powiedziałam i po chwili oddałam do chłopców: -Sorki, że każemy wam tak szybko przyjeżdżać, ale do Daniela nagle jakiś gościu zadzwonił i wszystko wyszło tak nagle. Dzięki, że przyjechaliście.
        Wsiedliśmy do auta, a Daniel jechał jak szalony.
-Kuchnia jego mać, Daniel! -Skrzyczałam brata. -Chcę dojechać żywa!
-Nie marudź -powiedział oschle.
Jeśli chodzi o spotkania i moją karierę zawsze jest poważny.
Westchnęłam ciężko.
-To będzie cud jak dojedziemy żywi -powiedziałam cicho.
-Nie martw się. On też się przejmuje -powiedział Alexy, który siedział obok mnie.
-Wiem, ale jak złapiemy mandat to znowu będzie stękał.
        Po trzydziestu minutach zabójczej jazdy Daniela dotarliśmy na miejsce. Szybko wyszliśmy z auta i poszliśmy w stronę studia.
-Chodźcie mamy pięć minut -ponaglił nas Daniel.
Przyśpieszyliśmy kroku i już po chwili znaleźliśmy się w pokoju sześćset dwanaście. Stał tam wysoki mężczyzna ubrany w garnitur. Natomiast obok niego w fotelu siedział chłopak mniej więcej w moim wieku. Miał niebieskie oczy i troszkę długie blond włosy. Uśmiechnął się do mnie lekko i puścił oczko. Spojrzałam na Lysa, który na całe szczęście tego nie widział.
        Daniel przywitał się z mężczyzną i chłopakiem, a ja poszłam w jego ślad. Następnie przedstawiliśmy chłopców.
-To może niech Rose przejdzie się z Denisem i obgadają piosenki, a chłopcy zobaczą repertuar i sprzęt -zaproponował manager rzekomego Denisa.
       Chłopak niechętnie wstał z fotela i otworzył mi drzwi. Rzuciłam szybkie spojrzenie chłopakom i opuściłam pokój.
-Więc... Jaką muzykę preferujesz? -Zapytałam nieśmiało.
-Taką jaką piszę.
Zimny jak lód...
Denis włożył ręce w kieszenie i lekko zmrużył oczy.
-Co chcesz śpiewać? -Zapytałam.
-Obojętnie -odpowiedział.
-Kurna chłopie! -Krzyknęłam.  -Czy ty możesz wykazać choć odrobinę zainteresowania?! W ogóle ciebie to obchodzi? Po co chciałeś ze mną śpiewać?!
        Chłopak przystanął, po czym przycisnął mnie do ściany.
-Słuchaj dziewucho!- Powiedział ostro. -Nie obchodzi mnie to jebany śpiewanie i sranie w banie. Kazał mi ojciec, jasne? Więc się przymknij i rób co chcesz!
         Nareszcie mnie uwolnił po czym odszedł w głąb korytarza, a ja wróciłam do chłopców.
Powalony dziwak!










************************************************************************
Przepraszam was ale ostatnio mam jakąś blokadę twórczą, więc podejrzewam, że posty będą jakoś nieregularnie. 

sobota, 28 lutego 2015

Księżniczka Luna 7










Rozdział 7


Rose

        Przez ten tydzień szkolny naprawdę zaprzyjaźniłam się z Emily. Do tego nauczyciele oznajmili, że nagle zaproponowano im wycieczkę z nami, nad morze. Na poniedziałek mieliśmy przynieść zgody i pieniądze, a w następny poniedziałek byśmy wyjeżdżali, wszyscy się bardzo cieszyliśmy. Z Emily ciągle o tym rozmawiałyśmy. Zresztą jak reszta uczniów. Natomiast Lysander stał się bardziej " śmiały"? Dzisiaj miał przyjść do mnie na film, ponieważ Daniel wyjechał na dwa dni w sprawach służbowych. Miał nam załatwić jakiś koncert.
        Od razu po szkole przyszedł do mnie Lysander.
- Zrobię popcorn i wezmę coś do picia, a ty wybierz film. Są w szafce pod telewizorem - oznajmiłam i weszłam do kuchni.
Szybko zrobiłam popcorn, zaniosłam go na stół i wróciłam po piwa, sok i szklanki.
-Ostatnio masz proble z piciem -zażartował Lys.
-Troszkę -odpowiedziałam.
Usiedliśmy na sofie, a Lys włączył film. Podciągnęłam nogi pod brodę. Oczywiście jak to chłopak, wybrał jakiś denny horror.
         Wbrew temu co myślałam, film był straszny, co chwila zasłaniałam twarz poduszką.
-Chodź -zachęcił mnie Lys.
Od razu przyjęłam propozycję i wtuliłam się w chłopaka. Lys natomiast objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Serce szybciej mi zabiło. Zresztą Lysowi też. Słyszałam każde jego uderzenie. Zaśmiałam się cicho.
-Co? -Zapytał Lys patrząc mi w oczy.
-Serce szybko ci bije - odpowiedziałam.
Jego oczy hipnotyzowały. Jedno złociste jak miód, a drugie ni to niebieskie ni to zielone. Naturalnie pięknie.
-Masz piękne oczy - powiedział Lys.
-Ty też - ożywiłam się.
Nagle przerwał nam krzyk z telewizora i odskoczyliśmy od siebie.
-Wypijmy to piwo -zaproponowałam.
Może na coś się odważę...

Lysander

         Po trzech wypitych piwach razem z Rose zaczęliśmy się wygłupiać. W pewnym momencie wylądowaliśmy na podłodze, łaskocząc się. Zatrzymałem się, a dziewczyna była pode mną. Dotknęła mojego policzka dłonią, a ja odgarnąłem jej włosy z twarzy.
-Kocham twoje oczy -powiedziała Rose.
-A ja kocham ciebie -odpowiedziałem.
Dziewczyna zarumieniła się i po chwili powiedziała:
-Ja ciebie chyba też.
        Uśmiechnąłem się i ją pocałowałem. Dziewczyna odwzajemniła pieszczotę. Po chwili podniosłem ją i wstaliśmy. Rose pchnęła mnie na kanapę i usiadła mi na kolanach całując.
-Marzyłam o tym - powiedziała wtulając się w mój tors.
-Ja też księżniczko - odpowiedziałem głaszcząc jej włosy.
-Chcę żeby było tak zawsze -powiedziała i ziewnęła.
Po chwili Rose zasnęła, a ja zaniosłem ją na górę.
-Nie idź Lys -usłyszałem jej szept gdy chciałem wychodzić.
-Zgaszę światła i wrócę -odpowiedziałem.
Jak  powiedziałem tak zrobiłem. I zasnęliśmy obejmując się.

Rose

         Obudziły mnie promienie słońca. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Głowa trochę mnie bolała. W końcu wypiłam trzy piwa. O dziwo pamiętałam wszystko co się działo.
Ja pierniczę!
Szybko popatrzyłam na swoje ciało. Zasnęłam w ciuchach. Omiotłam spojrzeniem cały pokój, nie było w nim nikogo. Dlatego powoli zeszłam na dół. Czułam przyjemną woń wydobywającą się z kuchni, dlatego zmierzyłam w tamtym kierunku.
        Weszłam do kuchni i ujrzałam Lysandra pochylającego się nad kuchenką natomiast przy stole siedział Daniel i popijał kawę.
-Dzień dobry -powiedzieli chłopcy.
-Dobry -odpowiedziałam siadając naprzeciw Daniela.-Załatwiłeś coś?
-No...-Przeciągnął.- Nie ma żadnych. Jeszcze tydzień temu byli gotowi się pozabijać, a dziś...Nic.
Dziwne...
        Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Natychmiast wstałam i pobiegłam do wejścia otworzyć.
-Panna Rose Angel? -Zapytał wysoki, młody chłopak.
-Tak -odpowiedziałam z zawahaniem.
-To dla Pani -powiedział chłopak i wręczył mi wielki bukiet białych róż.
-Od kogo?
-Nie wiem, miałem dostarczyć. Proszę podpisać.
       Zabrałam kwiaty i poszłam do kuchni.
-Od kogo? -Zapytał Daniel.
-Nie wiem...
Popatrzyłam na Lysandra.
-Nie moja zasługa. Bylem cały czas tutaj -odpowiedział unosząc ręce do góry.
Daniel popatrzył to na niego to na mnie. Zalałam się rumieńcem, a brat uśmiechnął się i puścił do mnie oczko.
      Włożyłam kwiaty do wazonu i razem z chłopcami zjadłam śniadanie. Lysander musiał wrócić do domu, a ja poszłam odrobić lekcję.
Piękne te kwiaty... Kocham białe róże...
Podeszłam do mojej wieży stereo i włączyłam muzykę. w pokoju rozbrzmiała muzyka mojego wokalu. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w piosenkę.
      Nagle moje myśli zatrzymały się na Lysandrze.
Wczoraj się całowaliśmy... Ah... Kurczę ja go tak kocham. Ciekawe czy coś pamięta...
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Daniela.
-Rose! -Wykrzyknął.
Zbiegłam szybko na dół.
-Hm?
-Ktoś do ciebie -powiedział i podał mi słuchawkę telefonu.
-Tak słucham? -Zapytałam biorąc telefon.
-Hej to ja Emily! Masz ochotę na kino? -Zapytała.
-Em...Tak z wielką chęcią. Kiedy?
-Może dziś na wieczór? -Zapytała.
-Okej, może być.
-To będę około dziewiętnastej.
   
                                                                            ...

      Poszłyśmy na jakieś romansidło, a potem zachciało nam się kawy, dlatego weszłyśmy do pobliskiej cukierni. Zamówiłyśmy po kawałku ciasta i duża kawę.
-W ogóle to jak u tego Lysia? -Zapytała nagle Emily.
Zamieszałam kawę ze spuszczoną głową.
-No...
- Opowiadaj. Coś się wydarzyło? -powiedziała z uśmiechem.
Odczekałam chwilę i w końcu wydusiłam.
-No całowaliśmy się wczoraj. Ale nie wiem czy on cokolwiek pamięta. Dziś kompletnie nic o tym nie wspominał.
-Czekaj bo zaczynasz od dupy strony. Od początku...
-No przyszedł do nas, wypiliśmy trochę i jakoś tak wyszło, że się uchlałam troszkę. Nie chciałam go wypuścić z pokoju, pocałowaliśmy się i w ogóle. To było mega dziwne. Pamiętam jakieś urywki...
    Zrezygnowana westchnęłam.
-Nie przejmuj się. Dupa wołowa skoro umie cię pocałować tylko po pijaku. Cienias! Daj sobie z nim spokój -powiedziała.
Uśmiechnęłam się lekko.

                                                                             ...

       Dzień był wyjątkowo ciepły. Nie wiedziałam w sumie co ze sobą zrobić. Trochę porysowałam, potem posłuchałam muzyki, pośpiewałam i zdziwiłam się, że było dopiero południe.
-Nie masz ochoty na ognisko? -Zapytał Daniel widząc iż nie mam co robić.
-Z wielką chęcią.
-To zaproś znajomych. Niech będą o czternastej -odparł idą do piwnicy.
      Szybko poszłam na górę i zadzwoniłam do : Emily, Kasa, Lysandra, Alexego. Miał przyjść jeszcze brat Lysa  z dziewczyną. Następnie spakowałam strój w razie czego,  i jakieś potrzebne rzeczy do torby. zabrałam kosz piknikowy i narobiłam kanapek.
-Daniel rusz dupę do sklepu! -Zawołałam.
-Co chcesz z tego sklepu?! -Wydarł się gdy był już przy drzwiach.
-Jakieś picie, tylko nie kupuj za dużo alkoholu!
       Chłopak zaśmiał się i wyszedł nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć. Prychnęłam i wzięłam się za pakowanie jakiegoś mięsa i rozmaitego jedzenia.
Kup chipsy, jakieś chrupki...- wysłałam sms'a Danielowi.

                                                                             ...

         W drzwiach stał Lysander, Kastiel, Alexy, Emily i brat Lysa z dziewczyną.
          Dziewczyna miała na imię Rozalia. Była wysoką, szczupłą białowłosą dziewczyną. Chodziła na wysokich szpilkach i miała piękną sukienkę.
          Natomiast jej chłopak, Leo miał czarne włosy, był wysoki i przystojny. Cała trójka ( liczę z Lysandrem) była w strojach wiktoriańskich.
Pasują do siebie.
-Chodźcie -ponaglił nas Daniel.- Rose, Kastiel, Alexy i Emily jadą ze mną, a ty Lysandrze z bratem, dobrze?
Chłopak kiwnął głową i ruszyliśmy do aut.
          Emily nie zadowolił fakt iż musiała zostawić swoje ukochane autko. Jednak w końcu przestała zrzędzić.
        Po około pół godzinie dojechaliśmy do jeziora nieopodal. Zazwyczaj tam urządzaliśmy nasze ogniska. Chłopcy zaczęli  rozpalać ognisko, a ja, Roza i Emily wzięłyśmy się za rozłożenie reszty rzeczy.
       Zawsze lubiłam takie wspólne ogniska. Wszyscy się śmiali i dobrze bawili. Można było wskoczyć i pokąpać się i ogółem pośmiać. Jezioro nie było duże, ale i tak miało swoją "magię". Otaczał je las. Było kilka stolików z ławkami i parę miejsc na ogniska.
     Świetnie się bawiliśmy. Daniel nawet nie kupił alkoholu tak jak prosiłam.






 Znalezione obrazy dla zapytania Słodki flirt





czwartek, 26 lutego 2015

Przepraszam was, ale rozdziały będą dodawane tylko w weekendy, ponieważ moja rodzicielka odcina mi Internet w ciągu tygodnia :(