poniedziałek, 20 marca 2017
Podziękowania
piątek, 17 marca 2017
Kastiel x Alice
Rozdział XVII
"Czas spłacić dług..."
Po raz kolejny tego dnia prawie dostałam zawału. Stałam przy szafce, a Kastiel położył mi rękę na biodrze. Tym samym wybrudził mnie z transu i wystraszył.
-Przepraszam- wyszeptał.
-Za co? -Zapytałam zdezorientowana i zaczęłam wyjmować książki z szafki.
-Wystraszyłem cię, a nie chciałem.
-A... Nic się nie stało.
-Alice... Dlaczego cały dzień jesteś taka nieobecna? Ciągle zamyślona. Stało się coś?
Kurwa...
-Nie. Nie wyspałam się dzisiaj. Jakoś nie mogłam spać.
-Yhym, okej.
Widziałam, że nie był przekonany, jednak nie drążył tematu i to jak najbardziej mi odpowiadało.
Gdy była dwudziesta druga, postanowiłam się uszykować. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam makijaż i uczesałam się. Postawiłam na mocniejszy wygląd, bo to w końcu był wyścig. Włosy zostawiłam rozpuszczone, żeby wyglądać trochę bardziej drapieżnie. Wiem, że to trochę trudne, ale jednak. Ubrałam biżuterię i uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze.
-Dawno nie wyglądałam tak bardzo sukowato- wyszeptałam.
Spojrzałam na zegarek i szybko ubrałam na siebie czarne rurki i bluzę. Nie było sensu ubierać się inaczej, skoro Wiktor i tak miał mi dać ciuchy. Gdy ubierałam czarne, wysokie i skórzane koturny z ćwiekami, dostałam smsa. Szybko go przeczytałam i po cichu zeszłam na dół, a bynajmniej starałam się to zrobić cicho, co było troszeczkę trudne, zwarzywszy na buty. Przeklinałam się w głowie za to, że nie założyłam ich później.
Zamknęłam drzwi na klucz i wsiadłam do czarnego BMW, które stało na ulicy.
-Cześć mała -powiedział Wiktor, gdy tylko stworzyłam drzwi.
-Hej, to, kiedy mam się przebrać?
-Ciuchy są na tylnim siedzeniu.
Z racji tego, że chłopak jeszcze nie ruszył szybki przesiadłam się na tylnie siedzenie i zajrzałam do torby, w której były ubrania. Wyjęłam czarne rajstopy, imitujące zakolanówki, krótkie szorty, top i ramoneskę.
-Wiktor, czy ty wiesz, że mamy jesień?- Zapytałam, patrząc na niego z politowaniem.
-Luzik, wyścig będzie na ogromnej hali, którą ogrzewamy.
Pokręciłam głową i zaczęłam się ubierać. Było to trochę trudne zważywszy, że znajdowałam się w aucie. Gdy skończyłam usiadłam spokojnie i patrzyłam na drogę.
Snap: sarcia_wolfy
Fb: Słodki Flirt Moja Wersja
środa, 8 marca 2017
Życzenia ^^
piątek, 3 marca 2017
Zagubiona VIII
Rozdział VIII
„Wyższy poziom…”
Zaśmiałam się, a czerwonowłosy objął mnie ręką w pasie i razem poszliśmy na lekcję.
czwartek, 16 lutego 2017
Pamiętnik Cassie II
Ostatnio stało się coś czego bym się nigdy nie spodziewała... Pamiętasz pamiętniku jak opowiadałam ci o tym, że Kas mnie prawie pocałował? Teraz stało się to naprawdę, a nawet i znacznie więcej niż pocałunek... I nie, nie jesteśmy razem. Zawarliśmy pewien układ. Taki wiesz, seksfriend. Nie wiem co mi strzeliło do głowy... Ciągle zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Czy to w ogóle powinno mieć miejsce. Jednak z drugiej strony wiem, że coś mnie do niego ciągnie. Najzwyczajniej w świecie jest w nim coś takiego co mnie kręci. Ten jego styl bad boy'a. Na pierwszy rzut oka naprawdę taki jest. Jednak, gdy pozna się go bliżej jest jak każdy normalny chłopak po przejściach. Jego też życie nie za bardzo popieściło. Tak jak mi, dało mu niezłego kopa w dupę.
Kastiel jest naprawdę spoko. Oczywiście wiem, że wszyscy gadają, że ma laski na jedną noc. Ale jakoś mi to zwisa. Zawarłam z nim układ. Jeśli będzie chciał się pieprzyć z inną laską to, to zrobi. Jednak wtedy na pewno się już z nim nie prześpię. Nie chcę dostać jakiejś zarazy.
A wiesz co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? To właśnie ja wyszłam z tą inicjatywą. Tak o po prostu to walnęłam. Nie myślałam wtedy co robię. No może trochę. Chciałam tego. Najnormalniej w świecie byłam ciekawa jak całują te jego cudne usta. Chciałam poczuć jego ręce na sobie, chciałam się do niego zbliżyć. Pociąg fizyczny jaki do niego czuje jest nieopisany. Kręci mnie ten jego cwany uśmieszek, zboczone gadki. A najbardziej chyba kręci mnie jego klata! O Boże ona jest taka idealna! Uh...Dość!
W każdym razie to tyle z tych ważniejszych rzeczy u mnie... Zobaczymy co życie pokaże ;)
~~~~~
Hej, hej napisałam pamiętnik tak na szybko ;) Mam też rozdział Kas x Alice, więc postaram się go dziś dodać. Ale pisze to na komórce i ciężko będzie poprawić, ale dam dla was radę ;* Zachęcam do komentowania ;)
Snap: sarcia_wolfy
Mail: sara.wolf.slodki.flirt@Gmail.com
Kastiel x Alice
Rozdział XVI
"Kac i niespodziewany zwrot akcji..."
Jak miło...
Usiadłam i przetarłam oczy. Zlustrowałam wzrokiem salon Kasa. Wszyscy walali się po nim. Kas leżał obok mnie na kanapie, przykryty kocem jak małe dziecko. Alex spał na dywanie. Sara była w połowie na sofie, w połowie na ziemi, natomiast Zeke leżał na parapecie, skulony jak mały kociak. Lysander walał się po schodach, a Roza pod nimi. Brakowało tylko dwójki moich przyjaciół.
Szybko poszłam do łazienki, w której odgłosy nie ustawały. Zapukałam, a następnie weszłam. Nad muszlą zwisał Ash, a Rafa cały czas głaskał jego plecy.
-Cześć Alice- powiedział brunet.
Białowłosy, zmęczony uniósł głowę i lekko się uśmiechnął, jednak zaraz znowu powrócił do wymiotowania.
-Długo tak...? -Zapytałam.
-Z kwadrans.
-Trzymaj go, a ja zrobię mu zimny okład.
Szybko wyciągnęłam z szafki Kastiela byle, jaką szmatkę i włożyłam pod strumień lodowatej wody.
-Trzymaj mu to na czole, a ja zrobię miętę -rozkazałam.
Jakiekolwiek oznaki zmęczenia i niewyspania zniknęły. Przeszłam przez salon, który był pobojowiskiem. Dosłownie. Puste butelki i puszki walały się po ziemi, stole i nie tylko. Rozsypane przekąski zasypały podłogę, tak samo jak resztki ubrań.
Nieźle wczoraj pobalowaliśmy...
Zaparzyłam miętę, z którą wróciłam do łazienki. Ash nareszcie przestał wymiotować. Biedny, leżał bez sił przy muszli klozetowej. Uśmiechnęłam się do niego pokrzepiająco i wręczyłam kubek z napojem.
-Wypij, to mięta. Dobrze ci zrobi na żołądek- powiedziałam.
-Anioł, a nie kobieta- wymamrotał białowłosy resztkami sił.
Zaśmiałam się i pogłaskałam go po głowie.
-Po prostu wierna przyjaciółka- mruknęłam.- Może jednak nie tak bardzo wierna. Nie powinnam was zostawiać bez znaku życia.
Spuściłam głowę na dół, lekko zażenowana. Rafael uniósł mój podbródek i spojrzał mi w oczy. Jego wyraz twarzy był poważny.
-Zawsze byłaś, jesteś i będziesz wierną przyjaciółką. Żadne z nas nie ma ci tego za złe. Martwiliśmy się o ciebie, ale nawet na chwilę nie byliśmy źli. Na ciebie nie można się złościć, księżniczko.
Obaj uśmiechnęli się, a ja przytuliłam każdego po kolei.
-Kocham was chłopaki- powiedziałam radosna.
-Cóż to za czułości w kiblu, z rana i to jeszcze na kacu? -Usłyszeliśmy za sobą.
W drzwiach stał Alex ze swoim przyćpanym wzrokiem.
-Ash zrób miejsce dla starego kolegi- powiedział mój brat.
Białowłosy ledwo, co się odsunął, a brunet zwrócił zawartość żołądka. Zaraz po nim zrobił to Ash'i.
-Ja sama zaraz też puszczę pawia- powiedziałam zniesmaczona.
-Ja też Alice- dodał Rafael.
Widok wymiotujących chłopców do jednego sedesu nie był przyjemny.
-Idę robić więcej herbaty i śniadanie, a ty zostań z nimi.
Szybko uciekłam z łazienki. Poczułam gulę w gardle i skrzywiłam się.
Nie zrzygam się, nie, nie ma mowy...
Weszłam do kuchni i ujrzałam swojego chłopaka stojącego przed lodówką.
-Dla ciebie trzeba będzie kupić taką z szybą- mruknęłam, podchodząc do niego.
-Wredota. To już dzień dobry, to łaska, tak?
Chłopak objął mnie i przyciągnął bliżej siebie. Ja natomiast stanęłam na palcach i go pocałowałam.
-Dzień dobry ruda małpo- szepnęłam. Uwolniłam się z jego rąk i zaczęłam robić śniadanie. Kastiel pomagał mi, razem uznaliśmy, że zrobimy naleśniki. Miałam w planach jajecznicę, żeby było szybko. No, ale musiałoby być święto, żeby mój chłopak miał pełną lodówkę.
Właśnie, mój chłopak. Lubiłam to stwierdzenie. Zawsze, gdy mówiłam to, niezależnie czy tyko w głowie, czy przy kimś, to w brzuchu rodziło się takie miłe uczucie.
Gdy posiłek był gotowy Kastiel rozstawiał, go na stole, a mi przyszło obudzić całą ferajnę. Bez większego namysłu podeszłam do wierzy rudej małpy. Głośniki ustawiłam na maksa i podłączyłam do nich gitarę elektryczną. Z wielkim bananem na twarzy zaczęłam grać. Podłoga aż drżała, a moc była niespotykana. Wszyscy wystraszeni wstawali i zatykali uszy.
-Pojebało cie?! -Krzyknęła Sara.
Gdy wszyscy byli na nogach przestałam i wybuchłam śmiechem. Kac połączony z głośną muzyką jest istną katorgą.
-Śniadanie! -Wydarłam się najgłośniej jak umiałam.
Po śniadaniu postanowiliśmy się ogarnąć. Dziewczyny, Alex, Ash i ja poszliśmy umyć się i tak dalej u mnie, a reszta u Kasa. Do tego chłopcy mieli posprzątać salon. Dałam dziewczyną ręczniki i poszły się myć. Jedna w łazience na dole, druga na górze, a Alex w swojej.
-Wiesz nie mam u siebie męskich żeli ani nic, więc musisz czekać aż Alex się wykąpie -powiedziałam do przyjaciela.
-Spokojnie- odparł.
Biedny siedział na skraju mojego łóżka, ze spuszczoną głową.
-Cieszę się Al, że w końcu znowu jesteś z nami. Może i nie było to nie wiadomo jak długo, ale naprawdę stęskniliśmy się za tobą- wyznał.
-Przepraszam, że zostawiłam was tak bez słowa...
Zrobiło mi się strasznie głupio. Wiedziałam, że sprawiłam im przykrość. Nie chciałam tego robić, po części nie było to moim wyborem, ale wiedziałam, że mogłam postawić się mamie. Jednak wtedy najwidoczniej nie chciałam.
-To przez Zeke'a? -Zapytał.
Białowłosy popatrzył się na mnie, a ja spuściłam mój wzrok na palce, którymi się bawiłam.
-Po części tak -przyznałam.
-Wiem, że to dla ciebie trudne maleńka, ale wiesz...
-Ash, ale to nie tylko przez niego. Mama kazała mi się wyprowadzić do Alex'a. Zgodziłam się, bo myślałam, że zapomni o mnie. Przestanie mnie kochać...
-Oj Alice, gdyby tak się dało. Wiesz mi, on próbuje. Ale ty najlepiej powinnaś wiedzieć, że się nie da od tak przestać. Nawet, jeśli ta osoba wyjedzie.
Zarumieniłam się lekko, a Ash'i objął mnie ramieniem i przytulił.
-Dziękuję, że ze mną jesteście. Naprawdę kocham was jak braci i nigdy już nie zostawię- powiedziałam.
-No ja mam nadzieję.
Uśmiechnęłam się ostatni raz, a chłopak wyszedł z mojego pokoju. Opadłam na łóżko patrząc w sufit.
Tyle bólu im sprawiłam... Na razie muszę zająć się Wiktorem...
Niechętnie wstałam z łóżka i przebrałam się w piżamę. Ustawiłam budzik w telefonie i poszłam spać. Myślałam o Wiktorze. O tym, co zrobić, żeby nie skrzywdził Sary. Jednak zanim doszłam do jakiś konkretnych wniosków odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-Hej Sara, cześć Kas- powiedziałam i dałam buziaka czerwonowłosemu.
-Siemka- odpowiedziała niebieskowłosa.
-Hej kotku- przywitał się buntownik.
-Co z chłopakami? -Zapytałam.
-Śpią. Po szkole może skoczymy na pizzę? -Odparła Sara.
-W sumie, czemu nie- powiedziałam.
Spojrzałam przez okno, spoglądając na park, który właśnie mijaliśmy. Mój telefon zadzwonił, a ja odebrałam, Sms'a.
Hej kicia i jak? Zastanowiłaś się? Sara uprzedzona? Będzie przednia zabawa ;D Twój W. ;*
-Coś się stało? -Zapytała zaniepokojona Sara.
-Nie, po prostu wkurzają mnie te wiadomości z jakimiś konkursami. To już druga dziś, a nie ma nawet ósmej- skłamałam.
-Rzeczywiście są bardzo męczące.
Na powrót spojrzałam przez okno próbując się uspokoić. Musiałam szybko wymyśleć coś, aby ten popapraniec dał spokój Sarze. Dziewczyna za dużo przez niego przeszła i nie chciałam, aby ponownie miała to piekło.
Co zrobić z Wiktorem? Może mnie samą by wziął... Weszłabym z nim w układ i nie brałby Sary...
Moja komórka rozbrzmiała, a ja od razu ją odebrałam.
-Jak tam słońce?
Na dźwięk jego głosu miałam ochotę zwymiotować, jednak powstrzymałam się.
-Zróbmy jakiś układ- powiedziałam, zaciskając zęby.
-To mi się podoba. Więc co chcesz?
-Zostawisz Sarę w spokoju i weźmiesz tylko mnie- odparłam.
-Kuszące... Wiesz, że długo zajmie ci spłacenie długu.
-Chuj z tym!
-Spokojnie kicia, nie warcz tak. Okej na to się zgodzę, coś jeszcze?
-Nikt ma o tym nie wiedzieć.
-Okej, to też może być. Jak wiesz grafik będzie do dogadania. W piątek pierwsza praca skarbie. O dwudziestej trzeciej po ciebie podjadę.
-Co będę musiała zrobić?
-Jest wyścig, potrzebna mi partnerka. Przebierzesz się w aucie, musisz być ubrana po mojemu. Tak, więc, pa kicia.
Rozłączyłam się i walczyłam z chęcią rzucenia telefonem i ziemię. Zwyczajnie odłożyłam go i zanurzyłam się w wannie.
Dasz radę... Dla Sary...
I jest rozdział, nareszcie się wzięłam;) Poprawiałam go na komórce, dlatego może nie wyglądać ładnie. Poprawię go, kiedy będę miała dostęp do komputera ;)
wtorek, 14 lutego 2017
Życzenia na Walentynki
sobota, 4 lutego 2017
Post II
No zobaczymy :*